Enter Enea Music Festival 2016 - jak było?

Enter Enea Music Festival 2016 - jak było?

Kategoria: Festiwal

Autor: zdjęcia: Julia Grabowska; tekst: Artur Bądkowski

Data publikacji: 2016-06-14

A a

Truizmem jest pisanie o tym, że Enter Enea Music Festival stał się już tradycją i kojarzy się miłośnikom dobrej muzyki z niebanalnym brzmieniem, słowem-poezją i spotkaniami z przyjaciółmi w cudownej przestrzeni nad jeziorem strzeszyńskim. Warto podkreślić, że kolejne edycje Festivalu upływają w tej właśnie przyjacielskiej atmosferze, którą tworzą uczestnicy - artyści i słuchacze, a tej nie da się zadekretować. To fenomen tego miejsca i czasu. Muzyka rozbrzmiewająca w plenerze przy jednoczesnej bliskości i kameralności to znak firmowy tego wydarzenia. Na swoistość Festivalu ma na pewno wpływ jego wkomponowywanie się w rytmy natury, która jak wiadomo potrafi być kapryśna. Co roku czekamy czym nas uraczy Leszek Możdżer. Nie ma co się za bardzo przywiązywać do szufladek gatunków muzycznych. Artyści występujący na scenie często przekraczają te granice pokazując, że improwizacja oznacza wolność. Nie da się też ograniczyć i zaszufladkować źródeł inspiracji dla pięknej muzyki.

Co zatem zaprezentował nam w tym roku Leszek Możdżer i zaproszeni przez niego artyści?

Jako pierwszy na scenie pojawił się Jakub Płużek Quartet - w składzie: Kuba Płużek, Maksymilian Mucha, Marek Pospieszalski, Dawid Fortuna. Na podkreślenie zasługuje biegłość techniczna tych artystów, którzy bardzo umiejętnie zachowują proporcje między indywidualizmem a spójnością kompozycyjną kwartetu. Muzycy ci czerpią radość ze swojego spotkania. Słychać ją  w każdym dźwięku.

Po przerwie sceną zawładnęło nowe trio Leszka Możdżera, któremu towarzyszył grający na basie Dieter Ilg i na perkusji Eric Allen. Publiczność wysłuchała utworu Leszka Możdżera skomponowanego specjalnie na tegoroczny Enter Enea Music Festival. Jego dyrektor artystyczny  udowodnił w tym występie, że mimo wszechstronności i poszukiwań artystycznych cały czas jest mu bliski melodyjny, klimatyczny jazz.

Na zakończenie tego muzycznego wieczoru zagrał bardzo ciepło przywitany Zohar Fresco Quartet. Mimo, że niepowtarzalny styl Zohara Fresco i towarzyszących mu muzyków jest dobrze znany polskiej publiczności, to egzotyczne instrumenty, arabskie brzmienia i rytmy wprowadziły niepowtarzalną atmosferę. Było to wyjątkowe zwieńczenie tego wieczoru.

Drugiego dnia aura pokazała, że potrafi być kapryśna. Przypomniała w ten sposób uczestnikom wcześniejsze edycje, podczas których wielokrotnie dawała się we znaki. Wkrótce jednak uwagę publiczności przykuły przygotowania sceny do występu Nikola Kołodziejczyk Orchestra. Trzeba przyznać, że imponujący kilkudziesięciosobowy skład zaprezentował się z jak najlepszej strony. W perfekcyjnych aranżacjach Suity koncertowa Chord Nation brzmiała bardzo nowatorsko.  Szczególnie wyróżniały się trąbki i saksofony.

Kolejnym punktem programu był koncert Leszka Możdżera, Ivy Bittovej i Oskara Töröka. Najprościej byłoby powiedzieć, że zaprezentowały się na scenie trzy indywidualności muzyczne, które dopełniały się. Ich muzyka charakteryzowała się lekkością i melodyjnością. Dodatkową atrakcją było dołączenie do tego tria - Zohara Fresco, który wzbogacił ten występ.

Na zakończenie wieczoru i szóstej edycji Enter Enea Music Festival wystąpił radio.string.quartet w "awaryjnym" składzie - muzycy znani z wirtuozerii i wszechstronności stylistycznej zaprezentowali swoje wyjątkowe umiejętności. Artyści udowodnili, że swobodnie radzą sobie z repertuarem klasycznym i jazzowym.

Tegoroczny Enter Enea Music Festival był kolejnym świętem miłośników dobrej muzyki w szczególnej scenerii. Nie da się oddać wielu ulotnych wrażeń, których po raz szósty doświadczyli uczestnicy. Trudno porównywać poszczególne edycje i inne imprezy o podobnym charakterze. Po prostu każdy Enter jest niepowtarzalny. Tam trzeba po prostu być. Jaki będzie kolejny Enter Enea Music Festival tego nikt nie wie ale w ciemno można powiedzieć, że będzie mnóstwo emocji, wrażeń i muzyki na najwyższym poziomie.

 

 

 

Galeria