Muzyczne spotkanie w Ethno Porcie

Muzyczne spotkanie w Ethno Porcie

Kategoria: Festiwal

Autor: Artur Bądkowski, materiały organizatora

Data publikacji: 2016-06-16

A a

Podróże kształcą! To przecież oczywiste. Każde nowe miejsce, nowi ludzie, nowe smaki i zapachy itp. wzbogaca nas. Doświadczamy świat wszystkimi zmysłami. Czas podróży jest bardzo intensywny, pełen wrażeń ale też  odświeża. Centrum Kultury Zamek już 9. raz  zaprasza nas do muzycznej podróży, podczas której zatrzymamy się w Ethno Porcie. Między 17 a 19 czerwca w Poznaniu wniebowzięci będą fani world music. Kto zagra w Ethno Porcie w tym roku? Ogólnie rzecz ujmując usłyszymy artystów z różnych krajów afrykańskich, azjatyckich i kilku krajów europejskich. Nie może zabraknąć oczywiście zespołów reprezentujących ten gatunek muzyczny z Polski. Szczegółowy program prezentuje się następująco:

 

17.06.

VARDAN HOVANISSIAN & EMRE GÜLTEKIN „ADANA” (Armenia/Turcja/Belgia) – g. 18 Sala Wielka
GRAMY! Podhalańscy muzycy tradycyjnie i folkowo (Polska) – g. 20 Scena na Trawie
KAROLINA CICHA & SHAFQAT ALI KHAN (Polska/Pakistan) – g. 22 Dziedziniec Zamkowy
DOM TAŃCA PRZEDSTAWIA: DŻEZBANDYTA(Polska) – g. 24 Dziedziniec Zamkowy

18.06.
RAPHAEL ROGIŃSKI & GENOWEFA LENARCIK „ŻYWIZNA” (Polska) – g. 16 Sala Wielka
BANDA NELLA NEBBIA (Polska) – g. 17 Sala Wielka
LO CÒR DE LA PLANA (Francja) – g. 18.30 Dziedziniec Zamkowy
RABASA (Holandia / Wyspy Zielonego Przylądka) – g. 20 Scena na Trawie
DEBASHISH BHATTACHARYA (Indie) – g. 22 Dziedziniec Zamkowy
IONICĂ MINUNE BAND & ALEX SIMU (Rumunia) – g. 24 Sala Wielka                    

19.06.

TAREK ABDALLAH & ADEL SHAMS EL-DIN „WASLA”(Egipt) – g. 16 Dziedziniec Zamkowy

MOH! KOUYATÉ (Gwinea) – g. 18 Scena na Trawie

KALÀSCIMA (Włochy) – g. 20 Sala Wielka
CHICUELO (Hiszpania) – g. 22 Dziedziniec Zamkowy

 

CENY BILETÓW I KARNETÓW

karnet trzydniowy – 120 zł (z koncertem otwarcia) oraz 100 zł (bez koncertu otwarcia)
bilet dzienny – 75 zł (sobota) oraz 65 zł (niedziela)
bilety na pojedyncze koncerty – 40 zł (koncert otwarcia), 30 zł (pozostałe koncerty w Sali Wielkiej i na Dziedzińcu Zamkowym) oraz 1 zł (koncerty plenerowe - Scena na Trawie)
dzieci do 10 roku życia – na koncerty wstęp wolny pod opieką dorosłej osoby posiadającej karnet lub bilet na dany koncert


Warsztaty dla dorosłych – 25 zł (warsztaty dwudniowe) i 15 zł (warsztaty jednodniowe)

Kino Ethno – wstęp wolny dla posiadaczy karnetów, pozostali - 10 zł
Małe Ethno – 5 zł / dziecko (
koncert-warsztat „Daorientacja” – 5 zł / uczestnik)

Dom Tańca - wstęp wolny dla posiadaczy karnetów, pozostali - 5 zł
Klub Festiwalowy – wstęp wolny dla posiadaczy karnetów i biletów jednodniowych, pozostali - 5 zł

 

Bilety i wejściówki do nabycia na stronie www.ckzamek.pl, w serwisie bilety24.pl oraz kasie CK Zamek zlokalizowanej w czerwonej tubie w Holu Wielkim CK Zamek (kasa czynna: codziennie od 10.00 do 21.00, w czasie Festiwalu: pt. i sob. w godz. 10.00-24.00 oraz ndz. 10.00-22.00)

Festiwalowy Punkt Info w Holu Wielkim CK Zamek czynny od 17 do 19.06. w godzinach 10.00 – 24.00

Zapraszamy też do odwiedzenia Sali Wystaw, gdzie prezentowane są fotografie dzieci, które uczestniczyły w warsztatach reporterskich podczas dwóch poprzednich edycji Ethno Portu (wstęp bezpłatny)
W Holu Wielkim natomiast zobaczyć można fotografie dokumentujące życie codzienne w Nepalu, którym ponad rok temu wstrząsnęło potężne trzęsienie ziemi. Autorami zdjęć są młodzi ludzie z Poznania, organizatorzy akcji ratunkowej „Ej, odbudujmy Nepal”. W niedzielę, 19.06. o godzinie 15.00 w Sali Wystaw odbędzie się spotkanie z ich udziałem.

Vardan Hovanissian & Emre Gültekin „Adana” (Armenia / Turcja / Belgia)

KONCERT OTWARCIA

ormianin

 

Wspólne projekty muzyków reprezentujących odmienne kultury wynikają czasem z artystycznej ciekawości, innym razem z potrzeby eksperymentu, jeszcze kiedy indziej dzieją się dla zabawy. Duet Vardana Hovanissiana i Emre’a Gültekina to spotkanie na poważnie, spotkanie artystów odnajdujących swoje bratnie dusze na przekór tragedii, która już od ponad stu lat dzieli ich narody.

Adana, nazwa miasta, w którym w 1909 roku Turcy dokonali pierwszego ludobójstwa Ormian, to także tytuł wspólnego albumu muzyków. Na płycie znajdziemy dawne ormiańskie i tureckie pieśni, a także współczesne kompozycje. Choć muzyka ta dotyczy bólu i cierpienia, emanuje z niej ciepło i nadzieja na lepsze jutro, bo to rozmowa dwóch przyjaciół, którzy przezwyciężają uprzedzenia i dają przykład pokory, wybaczenia i zgody.

Vardan Hovanissian i Emre Gültekin nawiązują w swojej twórczości do obecnej w obu kulturach tradycji aszyków, czyli wędrownych pieśniarzy i gawędziarzy. Pełnili oni często rolę emisariuszy niosących wieści do odległych krain, a jednocześnie prowokowali międzykulturowy dialog. Z tą tradycją ściśle wiąże się używane przez nasz duet instrumentarium, na którym akompaniowano aszykom do śpiewu - w Armenii był to duduk (instrument dęty z podwójnym stroikiem i dziewięcioma otworami), a w Trucji bağlama (odmiana lutni saz z długim gryfem, posiadającym dwadzieścia cztery progi).

Delikatne, nosowe, przypominające ludzki głos brzmienie, wykonanego z morelowego drewna duduku, doskonale kontrastuje z dźwiękiem instrumentów strunowych szarpanych, na których gra Emre Gültekin. Mowa tu o wspomnianej już baglamie oraz nieco dłuższym od niej tureckim tamburze. Struny w tych instrumentach rozmieszczone są po dwie lub trzy w trzech grupach, co powoduje, że pobudzane do drgań dają pełne, nasycone brzmienie. Melodia duduku czy baglamy wchodzi ponadto w ciekawy rodzaj kontrapunktu, wzajemnego uzupełniania z partią wokalną. Tak pomyślanej muzycznej całości dopełniają bębny obręczowe daf i riqq oraz nadający jazzowego kolorytu kontrabas.

Vardan Hovanissian - duduk, duduk basowy, chvi 
Emre Gültekin - saz, bağlama, uçtelli, şelpe, tanbûr, śpiew
Joris Vanvinckenroye- kontrabas

Simon Leleux- daf, riqq, instrumenty perkusyjne


GRAMY! Muzycy podhalańscy w repertuarze tradycyjnym i folkowym (Polska)

gorale

Klasyczny skład podhalańskiej kapeli, który wykształcił się z końcem XIX wieku, to: pierwsze skrzypce, czyli tak zwany „prym”, dwoje skrzypiec akompaniujących, czyli pierwszy i drugi „sekund”, oraz trzystrunowe basy. A co, jeśli podwoić liczbę muzykantów? Albo lepiej - zebrać ich w jednym miejscu czterokrotnie więcej? To właśnie projekt Gramy!

Tworzy go piętnastu górali, którzy zaczynali muzykować bardzo wcześnie, zdobywając pierwsze szlify najczęściej w rodzinnych kapelach, tak zwanych „muzykach”. Góral, jakkolwiek przywiązany do tradycji, jest jednocześnie ciekawski, stąd muzyczne życiorysy podhalańskiej piętnastki wzbogacone zostały o udział w różnych przedsięwzięciach, sięgających po muzykę ludową w jej tradycyjnych formach, ale też w odsłonach folkowych. Muzycy z Gramy! są lub byli członkami takich zespołów, jak: Trebunie-Tutki, Jazgot, Krywań, Hajlandery, Pectus, Blue Cafe, Zakopiany, Siwy Dym, Czarne Karakuły, Kałe Bała, Karpatia, Baciary, TatraChord, Chilli, Future Folk, Turnioki czy Holeviaters.

Na charakter muzyki podhalańskiej wpływa jej wielogłosowość. Śpiew intonowany jest przez jedną osobę, do której przyłączają się kolejne głosy (jeden lub dwa), po czym wszyscy kończą na jednym dźwięku, czyli unisono. Na repertuar podhalański składają się tak zwane „nuty”, czyli tematy muzyczne, traktowane przez wykonawcę nierzadko dość swobodnie. W odróżnieniu od nizinnych polonezów, kujawiaków i oberków, tańce i śpiewy góralskie są dwudzielne, co świadczy między innymi o ich związkach z muzyką Południowej Słowiańszczyzny i Bałkanów.

Kontaktom górali z południowymi sąsiadami sprzyjały wyprawy w poszukiwaniu pracy, a także wieloletnia służba w wojsku austro-węgierskim. Z podróży przywozili nowe nuty: słowackie, łemkowskie, morawskie, cygańskie, węgierskie czy rumuńskie. Do tej właśnie karpackiej wspólnoty kulturowej nawiązują muzycy z Gramy!, aranżując jednocześnie repertuar na nowo, na folkowo, ale ciągle po góralsku.

 

Szymon Chyc-Magdzin - skrzypce

Krzysztof Czech - skrzypce

Paweł Czech – skrzypce

Andrzej Polak – skrzypce

Andrzej Medes – altówka

Jan Trebunia-Tutka – altówka

Paweł Trebunia-Tutka ‒ altówka

Robert Czech – cymbały, cajon

Szczepan Gąsienica-Mracielnik ‒ cymbały

Józef Dorula – akordeon

Stanisław Galica-Kasecka – akordeon

Maciej Rybka ‒ akordeon

Jakub Gąsienica-Giewont – kontrabas

Dawid Czernik – kontrabas

Łukasz Leja ‒ kontrabas

 

KAROLINA CICHA & SHAFQAT ALI KHAN (Pakistan / Polska)

 cicha

 

Karolina Cicha pokazała już nieraz, że potrafi mówić wieloma językami. Jest artystką wszechstronną, odnajdującą się w różnych stylach i konwencjach - poezji śpiewanej, piosence aktorskiej, muzyce rockowej, tradycyjnej i improwizowanej. Należałoby raczej powiedzieć, że przede wszystkim się tym konwencjom wymyka, budując swój nieokiełznany styl. Pochodzi z Podlasia, którego wielokulturowość zaprezentowała na nagranym z Bartem Pałygą albumie „Wieloma językami”. Można na nim usłyszeć utwory w języku ukraińskim, litewskim, rosyjskim, romskim, białoruskim, po polsku, tatarsku, w jidysz i esperanto.

Ustad Shafqat Ali Khan czerpie przede wszystkim z bogactwa muzyki Południowej Azji, choć współpracuje także z wieloma europejskimi artystami. Przyznaje się do różnych źródeł inspiracji, włączając w to zachodnią muzykę symfoniczą, popularną, jazz, blues czy operę. Jego zdaniem „muzyka reprezentuje jeden język, współdzielony i współrozumiany przez cały ludzki gatunek”. Shafqat Ali Khan należy do rodziny, w której tradycje muzykowania sięgają szesnastego wieku, a co za tym idzie, sięga on po klasyczne formy, mocno zakorzenione w kulturze Pakistanu, jak qawwali czy ghazal.

Qawwali to gatunek pieśni wychwalających miłość Boga oraz szerzących pokój, pierwotnie wykonywanych tylko podczas mistycznych ceremonii sufickich sama (co znaczy „słuchać”). W śpiewach tych zderzają się tradycje świata arabskiego i hinduskiego, a w wykonaniach następują po sobie rytmiczne fragmenty chóralne oraz improwizowane, melizmatyczne partie solowe. Świecką odmianą qawwali są pieśni ghazal, których tematyka krąży wokół piękna miłości i bólu rozstania. Utwory należące do obu gatunków śpiewane są przede wszystkim w urdu, głównym języku południowoazjatyckiej społeczności muzułmańskiej, ale także w języku pendżabskim czy perskim.

Projekt „Poland‒Pakistan. Music without borders” to spotkanie dwóch wyjątkowych głosów reprezentujących różne tradycje śpiewu i muzyczne osobowości. Ich właściciele to artyści elastyczni - oboje czerpią z bliskich im tradycji, ale spotykają się w uniwersalnej muzycznej przestrzeni. Oboje nie boją się też poszukiwań i eksperymentów, a wszystko po to, żeby jak najpełniej opowiedzieć o swoich emocjach. Co niezwykle ważne, to także projekt akompaniujących im muzyków, którzy tę opowieść współtworzą. Spajają ją w taki sposób, że przestajemy słyszeć elementy składowe pochodzące z różnych kultur, a zaczynamy dostrzegać raczej warstwy o różnej muzycznej gramaturze.

„Poland & Pakistan. Music Without Borders” to cykl projektów organizowanych I finansowanych przez Ambasadę RP w Pakistanie od 2012 roku, w wyniku których artyści z Polski i Pakistanu koncertują i nagrywają wspólnie folkową i klasyczną muzykę w wersji fusion.

Karolina Cicha – wokal, akordeon, sampler
Shafqat Ali Khan – wokal
Kashif Ali Dani - tabla
Zohaib Hassan -sarangi
Bart Pałyga – lira korbowa, wiolonczela elektryczna, duduk, fujarka, drumla, śpiew gardłowy
Mateusz Szemraj - cymbały, rubab, gitara elektryczna

 

DOM TAŃCA PRZEDSTAWIA: DŻEZBANDYTA (Polska)

 dzeband

Dom tańca to spotkanie z surową, spontaniczną, wyrastającą z naturalnego rytmu życia muzyką wiejską. Dom tańca to radość z doświadczania tradycyjnych, zapomnianych często form zabawy przy dźwiękach skrzypiec, bębnów, dud, liry korbowej i innych tradycyjnych instrumentów. Dom tańca to idea i przestrzeń, do której w Poznaniu od piętnastu lat zaprasza Jacek Hałas i inni muzycy zarażeni pięknem kultury tradycyjnej.

Celem istnienia domów tańca jest tworzenie wspólnoty. Tej ulotnej, jednorazowej, rodzącej się w zbiorowym ruchu, ale także tej trwalszej, zacieśniającej więzi, odwołującej się do świata dawnych, zbiorowych obrzędów. Podczas wydarzeń organizowanych przez Poznański Dom Tańca doświadczyć można najbardziej archaicznych form celebracji grupowego spotkania, jakimi są tańce korowodowe, ale także spróbować swoich sił w kujawiaku, oberku czy polce.

Na pomysł stworzenia przestrzeni umożliwiającej kontakt z kulturą muzyczną wsi w warunkach miejskich, zaaranżowanej na wzór wiejskich potańcówek, jako pierwsi wpadli Węgrzy. Miało to miejsce na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku, i stanowiło wówczas alternatywę dla oficjalnej kultury państwa komunistycznego. Dziś domy tańca ciągle są alternatywą, ale tym razem wobec banalizującej rzeczywistość popkultury. Zamiast zalegać przed telewizorem czy komputerem, lepiej dać się ponieść muzyce i wciągnąć w wir tanecznego rytuału!

Tradycyjnie już, pierwszego dnia Ethno Portu, Dom Tańca Poznań zaprosi Poznaniaków do wspólnych pląsów na Dziedzińcu Zamkowym! Tym razem siłą sprawczą wielkiego tańcowania będzie "Dżezbandyta" - nowy program zespołu Lautari.
"W czasie gdy praktykowałem u mistrza Kazimierza Mety w Glinie, często trafiałem na opowieści o tym, jak zmieniała się muzyka. O tym jak przestawały być potrzebne i znikały starodawne instrumenty i brzmienia. Po wojnie prestiżem było zagrać na weselu już nie z basami i bębenkiem, ale z harmonią, 'saksefonem' czy rozbudowanym zestawem perkusyjnym. Kazimierz Meto opowiadał, że sam zrobił duży bęben pod nogę, 'żeby się bębnista nie męczył'. Skrzypek z sąsiedniej wsi - Stanisław Skiba - wspomniał, że na taką perkusję mówiło się u nich DŻEZBANDYTA!" - opowiada Maciej Filipczuk, lider i założyciel Lautari.

Tej nocy na scenie zaprezentuje się też Kapela Hałasów która zabierze nas w podróż w czasie i przestrzeni, śladami ludowych grajków – polskich, żydowskich i cygańskich. 

Maciej Filipczuk - skrzypce

Michał Żak – klarnet, flet poprzeczny, saxofon, szałamaja

Marcin Lamch – gitara basowa

Piotr Gwadera - dżez

Jacek Hałas – akordeon

Alicja Choromańska Hałas – baraban, gardon

Olek Kwietniak – klarnet

Grzegorz Ajdacki - taniec

Joanna Wiedro - taniec

 

Raphael Rogiński & Genowefa Lenarcik „ŻYWIZNA” (Polska)

lenarciak

Życie mieszkańców Puszczy Kurpiowskiej, z jej rozległymi bagnami i piaszczystymi borami sosnowymi, od wieków związane było z lasem. Rolnictwo wprowadzano tam dość późno i nieśmiało, a tradycyjne zajęcia obejmowały raczej dzikie bartnictwo, smolarstwo, kopanie bursztynu, myślistwo, rybołówstwo czy plecionkarstwo.

Trudny, puszczański żywot wpłynął na charakter kurpiowskich pieśni - tęsknych, rzewnych, pełnych surowego piękna, ale śpiewanych silnym, donośnym głosem. Kurpie, którzy przywykli do naturalnej przestrzeni lasu i otwartego pola, zwykli mawiać, że trzeba „śpsiwać rozciongle i syroko”, tak żeby „echo ładnie odpoziedało w boru”. Rzeczywiście, tempo ich pieśni jest wolne, pozwalające na stosowanie bogatej melizmatyki, czyli śpiewania jednej sylaby na kilku następujących po sobie dźwiękach. Typowa dla kurpiowskiego śpiewu jest także apokopa, archaiczna maniera wykonawcza, polegająca na „niedomówieniu” lub „wygaszeniu” ostatniej głoski lub sylaby w wersie. Być może był to niegdyś rytualny sposób zostawiania w pieśni miejsca dla odpowiadającej śpiewakowi przyrodzie?

Władysław Skierkowski, najbardziej znany badacz muzyki Kurpiowszczyzny, pisał: „Dniem usłyszysz pasturków i śpiewających na polanie, w lesie albo na smugach pod borem, w nocy chłopców dorosłych pasących koniki na łąkach, wyśpiewujących niby puszczyki leśne, przeróżne pieśni, a lasem echem roznoszą je po rosie hen... w dal i zdaje ci się żeś w kraju marzeń i bajek.” Do krainy marzeń i bajek, do świata natury, czyli po kurpiowsku „żywizny”, zabierają słuchaczy Genowefa Lenarcik, śpiewaczka, córka Stanisława Brzozowego, legendy muzyki kurpiowskiej, oraz Raphael Rogiński, gitarzysta i eksperymentator. Leśny śpiew spotyka się w ich muzyce z przesterowanym brzmieniem gitary elektrycznej, nasuwając skojarzenia z bluesami z Delty Mississippi. Dźwięki gitary czasem naśladują pieśń, a czasem wdają się z nią w dyskusję o przyrodzie, o puszczańskich ludziach i ich emocjach.

Genowefa Lenarcik – wokal
Raphael Rogiński - gitara

 

BANDA NELLA NEBBIA (Polska)

 banda

Banda Nella Nebbia to dziesięcioosobowa orkiestra pod batutą pochodzącego z Litwy zdolnego kompozytora i szalonego basisty Justinasa Važnevičiusa (aka Franciszek Szpilman). Zespół wykonuje muzykę autorską, a pełnymi garściami czerpie jednocześnie z dziedzictwa kulturowego Europy Środkowowschodniej i z dwudziestowiecznej popkultury.

Koncerty zespołu to solidna dawka humoru i muzycznej dekonstrukcji rodem z twórczości Franka Zappy, swobodnych improwizacji w stylu Johna Zorna i rockowej energii Rage Against the Machine. Pełno tu nieoczekiwanych zwrotów akcji, artystycznej przekory i grania pod włos. Twórczość muzycznej bandy z Wilna, Sejn i Warszawy jest przy tym szczera i bezpretensjonalna, a credo zespołu - „Gramy z całego serca!” - świetnie do niej pasuje.

Brzmienie zespołu jest nasycone, a każda z przestrzeni jest skrzętnie zagospodarowana. Filary budują poruszające się w niskim rejestrze tuba i gitara basowa. Główne tematy muzyczne opowiadają dęciaki: trąbki, puzon, saksofon i klarnet, dla których kolorystyczną przeciwwagę stanowią instrumenty strunowe: arabska lutnia oud, mandolina, gitara i skrzypce. Rytmicznego kształtu całości pilnują natomiast perkusja i duży bęben.

Szczególnie widocznym nawiązaniem do tradycji naszej części Europy jest sięgnięcie przez Banda Nella Nebbia po repertuar klezmerów - żydowskich muzyków, którzy przez trzysta lat, do wybuchu drugiej wojny, uświetniali wiejskie i miejskie wesela w Polsce, na Litwie i w innych krajach regionu. Styl muzyczny klezmerów wykształcił się w diasporze żydowskiej Europy Środkowowschodniej, ale o jego orientalnym rodowodzie ciągle przypominają skale z charakterystyczną sekundą zwiększoną i połamane, synkopowane rytmy.

Franciszek Szpilman - gitara basowa, altówka

Kacper Szroeder - trąbka

Piotr Krukowski - trąbka

Tomek Stawiecki - saksofon, klarnet, klarnet basowy

Piotr Wróbel - puzon basowy, puzon tenorowy

Piotr Janiec - tuba

Mateusz Szemraj - lutnia

Konstanty Szemraj - mandolina, gitara

Dominika Korzeniecka - bęben

Amar Ziembiński - perkusja

 

LO CÒR DE LA PLANA (Francja)

francuzi

Lo Còr de la Plana to pięć męskich głosów, które albo brzmią w jednolitej rytmicznie, nasycającej uszy harmonii, albo rozchodzą się ciekawsko w różnych kierunkach, po to, żeby ostatecznie znów powrócić w oswojoną przestrzeń. Tak pomyślanej strukturze archaicznego charakteru i siły dodają uderzenia w  bębny obręczowe i duży bęben dwumembranowy, budząc skojarzenia ze starą, nie do końca odgadnioną tradycją.

Skojarzenia te są słuszne. Głównym źródłem, do którego odwołują się muzycy z Lo Còr de la Plana jest twórczość trubadurów. Kwintet z Marsylii podobnie, jak średniowieczni pieśniarze, posługuje się na scenie językiem oksytańskim, tak zwanym langue d'oc, a gatunkiem po który sięga szczególnie chętnie są sirventes. To rodzaj satyrycznych poematów o tematyce obyczajowej lub politycznej, do których trubadurzy zapożyczali melodie zasłyszane z innych pieśni.

Lo Còr de la Plana podążają jasną, samodzielnie wytyczoną, artystyczną drogą. Korzystają z XII i XIII-wiecznych tekstów, dodając do nich bardzo przekonującą, ciekawą muzykę, która balansuje na granicy rekonstrukcji i kompozycji. Artyści operują wyjątkowo spójnym stylem, w którym przenikają się brzmienie instrumentów o rytualnym rodowodzie, chrześcijańskie i muzułmańskie śpiewy średniowiecznego świata śródziemnomorskiego, francuska muzyka ludowa i... funkowy groove. To doskonały przykład sięgania po dawny repertuar z jednoczesnym zachowaniem świeżości spojrzenia i muzycznej kreatywności.

 

Manu Théron - wokal, instrumenty perkusyjne

Denis Sampiéri - wokal, instrumenty perkusyjne

Benjamin Novarino-Giana - wokal, instrumenty perkusyjne

Sébastien Spessa - wokal, instrumenty perkusyjne

Rodin Kaufmann - wokal, instrumenty perkusyjne

 

RABASA (Holandia / Wyspy Zielonego Przylądka)

 rabasa

Cape Verde, mały archipelag wulkanicznych wysp u zachodnich wybrzeży Afryki, to nie tylko ojczyzna „bosej diwy” world music, jak nazywano nieżyjącą już Cesarię Evorę. Stamtąd pochodzą również członkowie grupy Rabasa. Mieszkający na co dzień w Rotterdamie, swoją muzyką zaznaczają więź z krajem pochodzenia, pokazując że dźwięki mogą o ludziach opowiedzieć czasem więcej, niż tysiące słów.

Podczas ich występów mamy okazję usłyszeć dwie, typowe dla Cape Verde, formy muzyczne. Jedną z nich są utrzymane w wolnych tempach i molowych tonacjach, pieśni morna. Od ponad stu pięćdziesięciu lat znajdują się one w repertuarze zespołów z archipelagu i mówi się, że najlepiej oddają nostalgiczną duszę wyspiarzy. Ich teksty to tworzona w lokalnej, kreolskiej odmianie portugalskiego, poezja najwyższej próby. Opowiada o miłości, wierności, a także o dalekich podróżach i tęsknocie za ojczystą ziemią. Akompaniuje się im na czterostrunowej małej gitarze cavaquinho.

Szczególny rodzaj przeciwwagi dla pieśni morna stanowią zmysłowe, pełne erotyzmu, tańce funana o afrykańskich korzeniach. Z uwagi na swój gwałtowny, żywiołowy charakter oraz towarzyszące im teksty o dwuznacznej treści, Kościół i portugalskie władze kolonialne przez wiele lat zakazywały ich wykonywania. Centralną rolę pełni w nich warstwa rytmiczna z wykorzystaniem licznych instrumentów perkusyjnych, za którymi podąża charakterystyczne brzmienie diatonicznej harmonii guzikowej i instrumentów dętych.

João Ortet – wokal, cavaquinho, gitara, ferrinho

Tó Ortet- wokal, gitara basowa

Jorge Ortet - wokal, gitara, harmonijka

Angelito Ortet - wokal, skordeon, instrument perkusyjne

Terezinha Fernandes - wokal, instrumenty perkusyjne

Kabiné Tagus Traoré - trąbka

Paulo Bouwman – wokal, gitara

Hans de Lange – perkusja, instrumenty perkusyjne

 

DEBASHISH BHATTACHARYA (Indie)

 hindus

Muzykowanie dla hinduskiego artysty to przede wszystkim swoisty dialog z regułami, akt improwizacji, poszukiwanie swojej tożsamości w ustalonym przez tradycję świecie dźwięków. Taka postawa wynika z tkwiącego w hinduizmie przekonania o konieczności odnalezienia przez każdego własnej ścieżki duchowego rozwoju. Muzyczne wykonanie jest dla artysty rytuałem dzielenia się tym doświadczeniem z publicznością.

Podstawą muzyki hinduskiej jest raga, czyli przepis na sporządzenie „muzycznej potrawy”, znacznie bardziej swobodny, niż to, co nazwalibyśmy kompozycją. Koncepcja ragi balansuje pomiędzy określoną w niej skalą, czyli zestawem potrzebnych składników, a melodią, czyli sposobem ich połączenia. Reszta zależy od wyobraźni i wrażliwości artysty.

Na specyfikę muzycznego obrazu ragi docierającego do słuchaczy wpływa wiele czynników. Jednym z nich jest struktura hinduskich skal oparta na tak zwanych śrutis - interwałach mniejszych niż nasze europejskie półtony. Na obraz ten wpływa też charakterystyczny sposób rysowania melodii przez muzyka. Polega on na stosowaniu techniki glissando - nazywanej w Indiach meend - polegającej na przejściu od jednej wysokości dźwięku do drugiej w sposób płynny. Jest ona obecna w hinduskim śpiewie oraz w grze na instrumentach, takich jak lutnia sitar czy flet bansuri.

Prawdopodobnie dlatego różne warianty gitar, na których gra się techniką slide (czyli dosłownie „ślizgania się” płynnie po strunach przy pomocy specjalnego cylindrycznego przedmiotu) tak dobrze wpisały się we współczesne hinduskie instrumentarium. Należy do nich między innymi chaturangui - 24-strunowy instrument o wyjątkowym brzmieniu. Posiada on dwanaście strun szarpanych przez wykonawcę oraz dwanaście strun rezonujących, które zwykle pobudzane są do drgań jedynie poprzez drgania pozostałych strun.

Konstruktorem chaturangui jest Pandit Debashish Bhattacharya - największy współczesny wirtuoz hinduskiej gitary slide, a jednocześnie eksperymentator w dziedzinie jej budowy. Uczestniczył w wielu międzynarodowych projektach z tak wybitnymi artystami, jak John McLaughlin czy Bob Brozman. Podobnie jak w sam instrument, tak i w twórczość Debashisha Bhattacharyi wpisany jest swoisty synkretyzm muzyki z Półwyspu Indyjskiego i muzyki zachodniej, przy zachowaniu specyfiki hinduskiej tradycji i ogromnego do niej szacunku.

Debashish Bhattacharya - gitara slide
Visnu Sanhai - tabla

 

IONICĂ MINUNE BAND & ALEX SIMU (Rumunia)

 rumun

W klanowej społeczności Romów muzycy stanowią osobną grupę, tradycyjnie nazywaną lautari. Lautari zapraszani są na zabawy i wesela nie tylko przez Romów, ale i Rumunów, Słowaków czy Węgrów. Dzielą przecież z nimi sąsiedzką przestrzeń. Lautari to także lubiani i podziwiani muzycy estradowi, cenieni na całym świecie. Kiedyś podróżowali i grywali z żydowskimi klezmerami, co spowodowało, że wiele elementów ich tradycji się wymieszało, a muzyka cygańska i klezmerska są często do siebie podobne. Lautari otwarci byli też na wpływy węgierskie czy rumuńskie, co słychać na przykład w pełnych melancholii, na wpół improwizowanych pieśniach doina, które czasem nazywa się rumuńskimi bluesami. Dziś w ich repertuarze odnaleźć można obrzędowe pieśni weselne, muzykę taneczną, marsze, pieśni miłosne, a także ballady, w interpretacji których nie mają sobie równych.

Ionică Minune to jeden z najbardziej cenionych współcześnie romskich lautari. Sam nauczył się grać na akordeonie, a uznanie zdobył już jako czterolatek - najmłodszy członek orkiestry z rodzinnego Costeşti. Muzyka wykonywana przez zespół Ionică Minune to romskie pieśni i tańce z wyraźnymi wpływami jazzu. Jest to twórczość jednocześnie żywiołowa i elegancka, zdyscyplinowana i pełna improwizacji, silnie osadzona w tradycji i wychodząca poza utarte schematy. Poza wspomnianymi już akordeonem, instrumentarium zespołu obejmuje klasyczne dla muzyki romskiej cymbały i kontrabas.

W duecie z Ionicą Minune wystąpi Alex Simu, znakomity klarnecista z Bukaresztu, mieszkający obecnie w Holandii. Znany jest festiwalowej publiczności z koncertu z zespołem Arifa w 2012 roku, ale gra też między innymi z Franz von Chossy Quintet i komponuje muzykę filmową. Koncert Minune i Simu podczas Ethnoportu 2016 będzie światową premierą - muzycy nigdy wcześniej nie spotkali się na scenie!

 

Alex Simu - klarnet
Ionică Minune - akordeon
Cristinel Turtirică - cymbały
Marius Gore - kontrabas
Nicușor Țiuleanu - gitara

 

TAREK ABDALLAH & ADEL SHAMS EL DIN „WASLA” (Egipt)

 egipcjanin

Urodzeni w Aleksandrii, Tarek Abdallah i Adel Shams El Din to artyści, którzy sięgają w ostatnim czasie po sprawdzoną w północnej części Afryki formę muzyczną zwaną wasla, czyli dosłownie „rozszerzenie”. Składa się ona z kilku kompozycji wokalnych i instrumentalnych, powiązanych ze sobą w jedną opowieść, trwającą nawet godzinę. Wasla rozpoczyna się od improwizacji instrumentalnej zwanej taqsīm, którą wykonuje się na arabskiej lutni oud. Taki początek służy przedstawieniu słuchaczowi ram dźwiękowych całego cyklu, które pozostaną niezmienne aż do ostatniej nuty. Ramy te określa się nazwą makam.

Makam znaczy tyle, co „miejsce” lub „pozycja”, a w tradycji arabskiej i tureckiej rozumie się przez niego typ melodii wykorzystywany w danej kompozycji lub improwizacji. Makam określa ogólny kształt melodii, hierarchię zawartych w niej dźwięków i sposób ich intonacji. W latach trzydziestych XX wieku w muzyce Egiptu funkcjonowały pięćdziesiąt dwa makamy, tworzące skomplikowany system relacji. Dziś liczba ta zmalała do około dwudziestu, głównie z powodu wpływu muzyki europejskiej.

Muzyka egipska przesiąknięta jest bogatymi, pełnymi ornamentów melodiami, ale muzyczną narrację snuje z nią również skomplikowana często warstwa rytmiczna. W formie wasla używa się z reguły riqq, najmniejszego z arabskich bębnów o średnicy około 20-25 cm. W jego drewnianej obręczy zamocowane jest dziesięć par metalowych talerzyków, a membrana wykonana jest z rybiej lub koziej skóry. Na riqq gra się dwiema, wydawałoby się prostymi technikami - uderzaniem w membranę i potrząsaniem instrumentem w celu pobudzenia do drgań metalowych talerzyków.

 

Tarek Abdallah - oud
Adel Shams El-Din - riq

 

MOH! KOUYATE (Gwinea)

 moh

Ciepłe, oceaniczne powietrze wlewające się od zachodu do Gwinei, tętniące życiem nocne kluby jej stolicy, Konakry, ciągła cyrkulacja ludzi, dźwięków, rytmów. To tam swój pierwszy zespół - Konakry Cocktail - założył Moh Kouyaté, jeden z najciekawszych artystów ostatniej fali tak zwanego afrobeatu. Gatunek ten jest fuzją tradycji muzycznej Nigerii, Ghany czy Gwinei, z bluesem, jazzem, muzyką funk i pop, połączeniem brzmienia europejskiego instrumentarium z afrykańskim rytmem i śpiewem.

W kulturach Afryki Zachodniej ludzki głos jest największym skarbem. Uważa się, że wypowiedziane lub zaśpiewane słowa mają moc magiczną. Nawet bębny nie grają tam, lecz „mówią”. To właśnie donośny, nasycony emocjami, czasem wręcz fizycznie odczuwalny śpiew sprawia, że afrobeat posiada specyficzny, afrykański charakter. Dzieje się tak między innymi dlatego, że wielu muzyków należących do tego nurtu pochodzi z rodzin griotów, czyli opowiadaczy-śpiewaków, mistrzów w posługiwaniu się głosem. Podobnie jest w przypadku Moha Kouyaté, którego śpiewać nauczyła babka.

Moh Kouyaté to jednak przede wszystkim świetny gitarzysta, w grze którego słychać różnorodne inspiracje - od afrobeatowych, kaskadowych dźwięków Sekou Kouyaté czy Ousmane’a Kouyaté, poprzez jazzowe frazy George’a Bensona, po miękkie brzmienie Carlosa Santany. Mah porzucił, charakterystyczne dla XX-wiecznego afrobeatu, rozbudowane składy zespołów pełne instrumentów dętych, na rzecz sprawdzonego w rockowym graniu zestawu - gitary prowadzącej, rytmicznej, basowej i perkusji. Jego taneczna i jednocześnie niebanalna muzyka bywa czasem pełna zadumy, co sprawia, że porusza zarówno nogi, jak i serce!

 

Moh Kouyaté - wokal, gitara
Sekou Kouyaté - guitar
Sylvain Ruby - gitara basowa
Thibaut Brandalise - perkusja

 

KALÀSCIMA (Włochy)

 kalascima

Między XV a XVII wiekiem, na wiejskich rynkach i w wąskich ulicach miasteczek Italii obserwowano bardzo dziwne zjawisko. Ludzie z niewyjaśnionych powodów wpadali w rodzaj tanecznego transu, który, trwając nieraz całymi tygodniami, doprowadzał niektórych do całkowitego wycieńczenia. Na południu Włoch, w regionie Apulia, taniec ten wiązano z ukąszeniem tarantuli lub innego jadowitego pająka. W przekonaniu miejscowych, był on reakcją obronną na trujący jad i miał uchronić ukąszoną osobę przed jego wpływem. Do tańczących przyłączali się muzykanci i odprawiali nad nimi swoiste dźwiękowe egzorcyzmy.

Tak podobno narodziły się tarantelle - jedne z najbardziej charakterystycznych form tanecznych Półwyspu Apenińskiego. Ich opętańczy charakter buduje szalony rytm na sześć ósmych wygrywany na tamburynach, a dramatyzmu dodaje przejmujący śpiew. Warto wspomnieć, że tarantelle trafiły nawet na włoskie salony, gdzie tańczącą parę otaczał krąg wtórujących im ludzi. Sięgali po nie w końcu wielcy kompozytorzy, często zagraniczni, jak Fryderyk Chopin czy Franciszek Liszt.

Członkowie zespołu Kalàscima wykonują tradycyjne włoskie tarantelle kładąc nacisk na ich transowy charakter. Ich muzyka to wielogłosowy śpiew oraz brzmienie niezliczonych instrumentów - bębnów, fletów,dud (zampogna), harmonii (organetta), drumli, gitary czy mandoliny. Wykorzystują przy tym techniki i efekty rodem z muzyki elektronicznej, potęgując jeszcze szaloną naturę włoskich tańców. Koncerty Kalàscimy to taneczny rytuał, w którym doświadczamy jednocześnie kąpieli w słońcu Apulii i zanurzenia w dźwiękach współczesnej elektroniki. To połączenie starego i nowego, tamburynu z syntezatorem i tradycyjnego śpiewu z brzmieniem współczesnych instrumentów.

Riccardo Laganŕ - tamburello, instrumenty perkusyjne, wokal

Luca Buccarella - akordeon, harmonijka, wokal

Federico Laganŕ - wokal, tamburello, riq, bendir, tar, darbuka, kanjira, djambe, cajon, perkusja, wokal

Massimiliano De Marco – wokal, gitary, bouzouki, mandolina, ukulele

Riccardo Basile - wokal, gitara basowa, syntezator basowy, elektronika

Aldo Iezza – wokal, zampogna (włoskie dudy), flet poprzeczyny, calabrian double flute, flażolet, szałamaja, flety, saksofon kieszonkowy

 

CHICUELO (Hiszpania)

 

 hiszpan

Toque - gitarowe pasaże oparte na orientalnych skalach, cante - pełen dramatyzmu śpiew i palmas - rytmiczne klaskanie w dłonie składają się na rdzeń tego, co rozumiemy pod pojęciem flamenco. Brzmienie muzyki z południa Półwyspu Iberyjskiego, rozpoznawalnej niemal przez wszystkich, powoduje, że od razu oczyma wyobraźni widzimy biesiadę na tarasie jednego z białych domów, wyrastających na wzgórzach spalonej słońcem Andaluzji.

Korzenie flamenco sięgają źródeł muzycznych leżących zarówno w Europie, jak i w Maroko, Egipcie, Indiach czy Pakistanie. Jego zalążkiem była twórczość Romów przybyłych do Hiszpanii w XV wieku. Wraz z Arabami i Żydami ukrywali się przed chrystianizacją w trudno dostępnych górskich wsiach. Ich ciasne tawerny i wąskie uliczki były przestrzenią mieszania się śpiewów, tańców, melodii, rytmów, instrumentów i brzmień, czym dały początek flamenco - twórczości zrodzonej z wykluczenia i cierpienia, ale pełnej pasji i ognistej energii.

Pół wieku temu wydawało się, że ta wspaniała muzyka, symbol Hiszpanii, odejdzie w zapomnienie. Wróżono wówczas, że ocaleje jedynie w niszowej formie i ukryje się gdzieś w małych, nieznanych nikomu kafejkach Malagi czy Grenady. Według innego scenariusza, flamenco miało zamienić się w turystyczną wydmuszkę z kiczowatą oprawą. Tymczasem lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte przyniosły muzyce Hiszpanii świeży powiew. Flamenco powróciło do mainstreamu w nowych odsłonach - fuzji z jazzem, salsą czy bluesem. Zwróciło to nie tylko oczy i uszy młodego pokolenia na tak zwane flamenco nuevo (czyli nowe flamenco), ale wzbudziło też szacunek dla jego tradycyjnych form.

Urodzony pod koniec lat sześćdziesiątych hiszpański wirtuoz gitary Juan Gómez „Chicuelo” jest jednym z czołowych współczesnych muzyków flamenco. Sięga po tradycyjny andaluzyjski repertuar, komponuje, inspiruje się jazzem i muzyką klasyczną, współpracuje z dziesiątkami artystów z całego świata. „Chicuelo” wraz z zespołem zachwyca każdego amatora muzyki śródziemnomorskiej. Jego występy przywołują szelest kolorowych sukni tancerek, woń suchego powietrza znad Sahary i cierpkość czerwonego, hiszpańskiego wina.

Juan Gomez ‘Chicuelo’ - gitara
Joaquin Gomez ‘El Duende’ - wokal
Mario Mas – lutnia, gitara
Carlos Caro - skrzypce
Isaac Vigueras – instrumenty perkusyjne

 

WARSZTATY

•„Tajemnice rytmów i dźwięków muzyki bałkańskiej” - PROWADZENIE: ALEX SIMU (RUMUNIA)
18-19.06., g. 11-14 / zbiórka uczestników warsztatów: 18.06., ok. g. 10.30 przy festiwalowym punkcie informacyjnym w Holu Głównym CK ZAMEK

Warsztaty dotyczyć będą instrumentalnych i wokalnych technik charakterystycznych dla wciąż bardzo popularnej muzyki bałkańskiej. Zajęcia będą przeznaczone dla każdego, zarówno dla muzyków-profesjonalistów, jak i wszystkich pozostałych miłośników tego gatunku muzyki. Prowadzący Alex Simu, to pochodzący z Bukaresztu, a mieszkający na stałe w Holandii, kompozytor i klarnecista, zafascynowany zarówno jazzem, jak i folklorem bałkańskim. Artysta znany festiwalowej publiczności ze znakomitego występu zespołu Arifa w 2012r.

Grupa dla wszystkich poziomów zaawansowania. Mile widziane instrumenty typowe dla muzyki bałkańskiej, np. darabuka, bębny obręczowe, tapan, klarnet, trąbka, kawal.
Bilety na dwudniowe warsztaty w cenie 25 zł - do nabycia w kasie CK ZAMEK oraz tutaj (link)


•„Polifoniczne melodie i rytmy z Oksytanii” - PROWADZENIE: LO CÒR DE LA PLANA (FRANCJA)
18.06., g. 11-14 / zbiórka uczestników warsztatu 18.06., ok. g. 10.30 przy festiwalowym punkcie informacyjnym w Holu Głównym CK ZAMEK

Lo Còr de la Plana to nie tylko fantastyczni wokaliści, ale również mistrzowie rytmu. Poprowadzą warsztat skupiający się na elementach starej tradycji wokalnej oraz rytmicznej, pochodzącej z południa Francji, muśniętej północnoafrykańskim wiatrem. Uczestnicy poznają polifoniczne pieśni, a także rytmiczny akompaniament do nich oraz zapoznają się z wymową i znaczeniem tekstów w języku oksytańskim, należącym do grupy romańskiej języków indoeuropejskich.

Grupa dla wszystkich poziomów zaawansowania. Mile widziane osoby grające i/lub posiadające bębny obręczowe, wokaliści, a także miłośnicy kultury francuskiej i studenci filologii romańskiej.
Bilety w cenie 15 zł do nabycia w kasie CK ZAMEK oraz tutaj (link)


•„Leśny świat pieśni kurpiowskich” - PROWADZENIE: GENOWEFA LENARCIK (POLSKA)
19.06., g. 11-14 / zbiórka uczestników warsztatu 19.06. ok. g. 10.30 przy festiwalowym punkcie informacyjnym w Holu Głównym CK ZAMEK

Warsztat dla wszystkich wokalistów chcących poznać lub zgłębić tradycje wokalne Kurpiów, mieszkańców północno-wschodniej części Mazowsza. Poprowadzi go Genowefa Lenarcik, córka legendarnego śpiewaka ‒ Stanisława Brzozowego. Podczas zajęć uczestnicy nauczą się nie tylko tradycyjnych pieśni, ale poznają również genezę ich powstawania, która wiąże się ściśle z lasem, a głos często imituje leśne echo. Całość poprzedzi krótki wstęp Raphaela Rogińskiego o początkach powstania duetu Żywizna.

Grupa średniozaawansowana. Zapraszamy wokalistów.
Bilety w cenie 15 zł do nabycia w kasie CK ZAMEK.

 

MAŁE ETHNO

Od kliku lat pod tą nazwą kryją się działania skierowane do najmłodszych. W tym roku w ramach oferty dla dzieci i młodzieży postanowiliśmy, wykorzystać zebrany podczas poprzednich dwóch edycji Festiwalu, dorobek małych Ethnoreporterów. Do ich dyspozycji oddamy prestiżową Salę Wystaw, która stanie się nie tylko miejscem wystawy najciekawszych zdjęć dokumentujących festiwalowe sytuacje, ale również przestrzenią warsztatową dla młodych fotografów. Dzieci pracować będą wspólnie nad kilkoma tematami skupionymi wokół różnorodności kultur, wielokulturowości i odmienności różnych stron świata. Filarem i głównym nurtem działań podczas warsztatów będą spotkania wokół fotografii. Dzieci tradycyjnie, jak w czasie poprzednich edycji Festiwalu, będą dokumentować wydarzenia muzyczne i zakulisowe. Dodatkowymi ich działaniami będzie praca warsztatowa nad wielkoformatowym collage.
We współpracy z artystami tworzącymi grupę TEŻ ARCHITEKCI zaproponujemy zabawy plastyczne związane z konstruowaniem instrumentów o tak intrygujących nazwach, jak Zaklinacze Deszczu czy Łapacze Snów. Dla najmłodszych kontynuować będziemy spotkania z wybitnymi opowiadaczami baśni i bajek pochodzącymi z różnych zakątków świata. Ilustrowane żywą muzyką opowieści przeniosą najmłodszych uczestników Festiwalu dalej niż „za siedem gór i siedem rzek”.

Zajęcia Małego Ethno odbywają się od piątku do niedzieli, zazwyczaj w godzinach popołudniowych. Wejściówki w cenie 5 zł kupować można w kasie CK Zamek, przez stronę internetową www.ckzamek.pl oraz serwis bilety24.pl. W większości zajęć uczestniczą dzieci bez opiekunów. Rodzice mogą towarzyszyć swym pociechom podczas spotkań z opowiadaczami baśni, nie muszą wówczas kupować osobnego biletu. Natomiast koncert-warsztat „Daorientacja” (ndz.) przeznaczony jest dla całych rodzin – każdy uczestnik zobowiązany jest posiadać osobną wejściówkę.

•„Ethnoport od kulis”, dzieci 9-12 lat
17.06., g. 16-17.30 / Sala Wystaw
prowadzenie: Jarosław Klupś, Kamila Kobierzyńska (Pracownia Fotografii CK ZAMEK)

Pierwszego dnia warsztatów wcielimy się we wszędobylskich reporterów. Zajrzymy w różne niesamowite miejsca w Zamku, do których nie każdy ma dostęp. Wejdziemy na zaplecze, będziemy jak najbliżej sceny, zobaczymy jak przygotowuje się duży festiwal. Wspólnie wybierzemy najlepsze zdjęcia, które zostaną opublikowane na stronie Centrum Kultury ZAMEK oraz te, które dołączą do wystawy w Sali Wystaw.

•„Ethno-kolaż”, młodzież 13-16 lat
17.06., g. 18-19.30 / Sala Wystaw
prowadzenie: Jarosław Klupś, Kamila Kobierzyńska (Pracownia Fotografii CK ZAMEK)

Wieczorem podczas warsztatów rozpoczniemy prace nad ogromnym, kolorowym Ethnokolażem w Sali Wystaw. Każdy z uczestników dołoży swoją część do wspólnego obrazu wielokulturowości- fotograficznej wariacji w stylu ethno!

•Baśnie arabskie, dzieci 4-10 lat
17.06., g. 19-20 / Sala Wystaw
opowiada: Szymon Góralczyk, ilustracja muzyczna: Nidal Kalboneh - oud, bęben obręczowy (Karawana Opowieści)

„Zaprosimy Was w podróż przez piaski pustyni, góry, morze, zapachy, smaki i magię... Usłyszycie historie o poszukiwaniu wielkiej miłości, która wyrosła na drzewie sięgającym nieba! Dowiecie się dlaczego piękna księżniczka stała się zupełnie łysa! A także poznacie historię małej Noor, która straciła swój głos...Zaprosimy Was na wędrówkę z naszą Karawaną.”

 

•„Ethno-kolaż”, dzieci 9-12 lat
18.06., g. 16-17.30 / Sala Wystaw
prowadzenie: Jarosław Klupś, Kamila Kobierzyńska (Pracownia Fotografii CK ZAMEK)

Drugiego dnia warsztatów rozbudujemy ogromny, kolorowy Ethnokolaż w Sali Wystaw. Każdy z uczestników dołoży swoją część do obrazu wielokulturowości ‒ fotograficznej pracy zbiorowej.

•KIJE DESZCZOWE (zaklinacze deszczu), dzieci 7-12 lat
18.06., g.16-17.30 / Sala Wystaw
prowadzenie: Małgorzata Siekanko, Paulina Wielgosz Konewka, Marta Sękowska-Kulińska (grupa Też Architekci)

„Zaklinacz deszczu, inaczej deszczownica, to ciekawy instrument o etnicznym brzmieniu, doskonały akompaniament do bębnów szamańskich. Prawdopodobnie pochodzi on z Chile. Jak głosi legenda podczas długotrwałej suszy miejscowy szaman wymyślił zaklinacz deszczu, aby grając na nim prosić bogów o upragniony deszcz.”

•„Ethno-portrety”, młodzież 13-16 lat
18.06., g. 18-19.30 / Sala Wystaw
prowadzenie: Jarosław Klupś, Kamila Kobierzyńska (Pracownia Fotografii CK ZAMEK)

Drugiego dnia Ethno Portu wraz z uczestnikami grupy młodzieżowej zaaranżujemy studio fotograficzne w głównej części Sali Wystaw, wspólnie stworzymy serię portretów gości Ethno Portu. Nasza praca będzie na bieżąco wyświetlana przy wejściu do zamkowych sal wystawienniczych.

•„Basnie fińskie”, dzieci 4-11 lat
18.06., g. 19-20 / Sala Wystaw
opowiada: Szymon Góralczyk, ilustracja muzyczna: Wojciech Tatarynowicz - kantele, bęben (Karawana Opowieści)

Zapraszamy Was na spotkanie z opowieściami o olbrzymach i czarownicach. Czy naprawdę są takie straszne? Jak wygląda olbrzym wykuwający chmury? Na te pytania odpowiemy na spotkaniu. Dowiecie się też dlaczego pewien królewicz poślubił mysz. Przeżyjemy tu niejedną przygodę. Nie zabraknie muzyki i dobrej zabawy.


•„Ethno-portrety”, dzieci 9-12 lat
19.06., g. 16-17.30 / Sala Wystaw
prowadzenie: Jarosław Klupś, Kamila Kobierzyńska (Pracownia Fotografii CK ZAMEK)

Trzeciego dnia wraz z uczestnikami grupy dziecięcej w zaaranżowanym studio w Sali Wystaw wspólnie stworzymy serię portretów gości Ethnoportu. Nasza praca będzie na bieżąco wyświetlana przy wejściu do Sali Wystaw. Portrety będą wykonywane z użyciem niezwykłych narzędzi, jakimi są tzw. pędzle świetlne.

•TOTEMY, dzieci 7-12 lat
19.06., g. 16-17.30 / Sala Wystaw
prowadzenie: Małgorzata Siekanko, Paulina Wielgosz Konewka, Marta Sękowska-Kulińska (grupa Też Architekci)

Totem to wizerunek mitycznego przodka, indiański symbol plemienny, godło, znak lub figura oznaczona czcią religijną. Z rur kartonowych, kubków, patyków i materiałów do ozdabiania i rysowania dzieci stworzą własne totemy, które zabiorą do domu.

•„Ethnoport od kulis”, młodzież 13-16 lat
19.06., g. 18-19.30 / Sala Wystaw
prowadzenie: Jarosław Klupś, Kamila Kobierzyńska (Pracownia Fotografii CK ZAMEK)

Trzeciego dnia warsztatów kontynuować będziemy pracę reporterów. Zajrzymy w kolejne niesamowite miejsca w Zamku, do których nie każdy ma dostęp ‒ wejdziemy na zaplecze, będziemy jak najbliżej sceny, zobaczymy, jak kończy się Festiwal. Wspólnie wybierzemy najlepsze zdjęcia, które zostaną opublikowane na stronie Centrum Kultury ZAMEK.

•Baśnie japońskie, dzieci 4-11 lat
19.06., g. 17.30-19 / Sala Wystaw
opowiada: Piotr Jurgielewicz (Stowarzyszenie Zielona Grupa)

Podczas spotkania usłyszymy opowieść o dzielnym księciu Haitamagusuku i pięknej księżniczce Tamanonimo przedstawiona techniką Kamishibai. Po śmierci żony, Haitamagusuku nie może zaznać spokoju. Dlatego postanawia udać się do Niebiańskiego Ogrodu, odnaleźć duszę Tamanonimo i sprowadzić ją z powrotem na ziemię. Na swojej drodze spotyka m.in. Gwiazdę Zaranną, niebezpieczne demony i surowego Króla Niebios, poddany też będzie bardzo ciężkiej próbie… Podczas warsztatów dzieci zapoznają się także ze sztuką origami - nieodzownie kojarzącą się z Japonią techniką składania papieru uczącą logicznego myślenia, koncentracji, dokładności, precyzji manualnej. Wspólnie wykonamy żurawia w rozmiarze XXL.

•Daorientacja – koncert podszyty opowieścią (dla całych rodzin)
19.06., g. 11 / Dziedziniec Zamkowy
zagrają: Katarzyna Wińska / Witold Roy Zalewski / Katarzyna de Latour / Katarzyna Żytomirska

Zapraszamy na niesamowitą podróż, w której słowo będzie przeplatać się z muzyką, a wszystko zakończy się wspólną zabawą. Program koncertu będzie składał się z dawnych piosenek dziecięcych, zabaw i opowieści ilustrowanych muzyką graną na na żywo. Wysłuchamy dwóch wielkopolskich opowieści - baśni o Mądrej Dziewczynie, o tym, jak Królową się stała i wbrew trudom Królestwo swe zachowała, druga historia opowiada losy lwa oraz sprytnego fryzjerczyka muzykanta, który dzięki sprytowi i odwadze przetrwał z lwem jeden dzień. Będzie można posłuchać ludowych instrumentów - tych starszych: jak lira korbowa, skrzypce i basy oraz trochę nowszych: jak ksylofon i akordeon. W trakcie występu będzie też miejsce na wspólne zabawy, w jakie bawili się nasi dziadkowie.
Daorientacja to zespół tworzony przez Katarzynę Wińską i Witolda Roya Zalewskiego, który odkrywa i przywołuje tradycyjną muzykę wschodniego pogranicza Polski – Roztocza i Podlasia, ale nie ograniczają się jedynie do tych terenów, biorąc na warsztat również melodie z innych regionów Polski. Tym razem zaprosili do współpracy Katarzynę Żytomirską i Katarzynę de Latour, związane z warszawskim Domem Tańca.

Katarzyna Żytomirska- opowieści, śpiew, małe instrumenty
Katarzyna Wińska - śpiew, lira korbowa, bębenki
Katarzyna de Latour - śpiew, skrzypce, ksylofon
Witold Roy Zalewski - śpiew, akordeon

KINO ETHNO – SPOTKANIA I DEBATY

Chociaż jesteśmy przede wszystkim radosnym festiwalem muzycznym, zdajemy sobie sprawę z zachodzących wokół nas procesów społecznych i politycznych. Towarzyszący koncertom program spotkań i dyskusji połączony z prezentacją filmów poświęcimy w tym roku tematyce uchodźców:
•UCHODŹCY - JAK POKONYWAĆ UPRZEDZENIA I STEREOTYPY?
przedpremierowy pokaz filmu „WSZYSCY ALBO NIKT”, reż. Kheiron, Francja, 2015, 102’
oraz spotkanie z przedstawicielami organizacji próbujących wpływać na społeczne nastawienie wobec problemu uchodźców
18.06., g. 12 / Nowe Kino Palacowe

„Wszyscy albo nikt” to przewrotna komedia o perypetiach irańskiej rodziny we Francji. Nominowany do Cezara debiut Kheirona, popularnego nad Sekwaną komika irańskiego pochodzenia, jest słodko-gorzką refleksją nad kwestią multikulturowości. Tragikomedia bazuje na prawdziwej historii Hibata Tabiba, w którego wciela się... rzeczywisty syn bohatera, gwiazda stand-upu i emitowanego w Canal+ sitcomu „Bref”, Kheiron.
Akcja zawiązuje się na początku lat 80. W wyniku irańskiej rewolucji islamskiej, skutkującej obaleniem szacha Mohammada Rezy Pahlawiego przez zwolenników ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego, bohater wraz z żoną Fereshteh (w tej roli znana z „Proroka” Leïla Bekhti) i synkiem jest zmuszony wyemigrować z kraju do Francji. Tutaj, w powiecie Seine-Saint-Denis, przybysze próbują zasymilować się z lokalną społecznością.
„Wszyscy albo nikt” to film bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach, pozwalający lepiej zrozumieć problemy bliskowschodnich migrantów.

•Projekcja filmu „WSZYSCY ALBO NIKT”, reż. Kheiron, Francja, 2015, 102’
18.06., g.18 / Nowe Kino Pałacowe

„Wszyscy albo nikt” to przewrotna komedia o perypetiach irańskiej rodziny we Francji. Nominowany do Cezara debiut Kheirona, popularnego nad Sekwaną komika irańskiego pochodzenia, jest słodko-gorzką refleksją nad kwestią multikulturowości. Tragikomedia bazuje na prawdziwej historii Hibata Tabiba, w którego wciela się... rzeczywisty syn bohatera, gwiazda stand-upu i emitowanego w Canal+ sitcomu „Bref”, Kheiron.
Akcja zawiązuje się na początku lat 80. W wyniku irańskiej rewolucji islamskiej, skutkującej obaleniem szacha Mohammada Rezy Pahlawiego przez zwolenników ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego, bohater wraz z żoną Fereshteh (w tej roli znana z „Proroka” Leïla Bekhti) i synkiem jest zmuszony wyemigrować z kraju do Francji. Tutaj, w powiecie Seine-Saint-Denis, przybysze próbują zasymilować się z lokalną społecznością.
„Wszyscy albo nikt” to film bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach, pozwalający lepiej zrozumieć problemy bliskowschodnich migrantów.

•UCHODŹCY - JAK SKUTECZNIE POMAGAĆ?
przedpremierowy pokaz filmu „FUOCOAMMARE”, reż. Gianfranco Rosi, Włochy, 2016, 108’
oraz spotkanie z osobami zaangażowanymi w praktyczną pomoc niesioną uchodźcom
19.06., g.12 / Nowe Kino Pałacowe

„Fuocoammare” to nagrodzony na tegorocznym Berlinale Złotym Niedźwiedziem, najnowszy film mistrza dokumentu społecznego - Gianfranca Rosiego („Rzymska aureola”, „Pokój 164. Spowiedź mordercy”).
Lampedusa to malutka wyspa leżąca pomiędzy Afryką i Europą. Terytorialnie przynależy do Włoch. W ciągu roku dobija do niej ponad 150 tys. uchodźców z Afryki, ludzi szukających schronienia przed wojną i głodem. Wielu z nich nie dociera do celu. Prowizoryczne łódki i przegniłe tratwy toną, pozbawiając życia setek osób.
Rosi przypatruje się życiu na wyspie bez oceniania postaw imigrantów oraz tych, którzy zdecydują o ich dalszym losie (niektórzy, najczęściej mieszkańcy Tunezji, zostaną odesłani do ojczyzny). Reżysera interesuje, kim są ludzie masowo przybywający na Lampedusę. Uwagę poświęca zarówno Afrykańczykom, jak i autochtonom. Problemy pierwszych kontrastuje z problemami drugich, podobnie robi z ich priorytetami życiowymi. Jednych i drugich udaje nam się poznać. Przy okazji dowiadujemy, jak różnią się ich definicje pewnych pojęć, takich jak: miejsce na ziemi, dom czy ojczyzna. Rosi nie stawia na spektakularność. Woli powoli, lekko, bez pośpiechu i fajerwerków dotrzeć do tego, co pomijają sensacyjne media. „Fire At Sea” nareszcie pozwala nam przekonać się naocznie, kim są ci, o których huczą gazety i Internet, a o których tak naprawdę nic nie wiemy. Rosi zapewnia nam wartościowe i przejmujące spotkanie.

Jak powiedziała w Berlinie przewodnicząca jury Meryl Streep: „to film niezbędny i ważny, pokazujący, jak wielką rolę może odegrać dziś dokument”.

•projekcja filmu „FUOCOAMMARE”, reż. Gianfranco Rosi, Włochy, 2016, 108’
19.06., g.18 / Nowe Kino Pałacowe

„Fuocoammare” to nagrodzony na tegorocznym Berlinale Złotym Niedźwiedziem, najnowszy film mistrza dokumentu społecznego - Gianfranca Rosiego („Rzymska aureola”, „Pokój 164. Spowiedź mordercy”).
Lampedusa to malutka wyspa leżąca pomiędzy Afryką i Europą. Terytorialnie przynależy do Włoch. W ciągu roku dobija do niej ponad 150 tys. uchodźców z Afryki, ludzi szukających schronienia przed wojną i głodem. Wielu z nich nie dociera do celu. Prowizoryczne łódki i przegniłe tratwy toną, pozbawiając życia setek osób.
Rosi przypatruje się życiu na wyspie bez oceniania postaw imigrantów oraz tych, którzy zdecydują o ich dalszym losie (niektórzy, najczęściej mieszkańcy Tunezji, zostaną odesłani do ojczyzny). Reżysera interesuje, kim są ludzie masowo przybywający na Lampedusę. Uwagę poświęca zarówno Afrykańczykom, jak i autochtonom. Problemy pierwszych kontrastuje z problemami drugich, podobnie robi z ich priorytetami życiowymi. Jednych i drugich udaje nam się poznać. Przy okazji dowiadujemy, jak różnią się ich definicje pewnych pojęć, takich jak: miejsce na ziemi, dom czy ojczyzna. Rosi nie stawia na spektakularność. Woli powoli, lekko, bez pośpiechu i fajerwerków dotrzeć do tego, co pomijają sensacyjne media. „Fire At Sea” nareszcie pozwala nam przekonać się naocznie, kim są ci, o których huczą gazety&