Świat na scenie- relacja z Ethno Port 2016

Świat na scenie- relacja z Ethno Port 2016

Kategoria: Festiwal

Autor: Małgorzata Śmigielska, Krzysztof Kuśmierek

Data publikacji: 2016-06-24

A a

Jak przystało na pierwszy dzień zdarzeń- trzeba było zaatakować "z wysokiego C". Pomimo, iż aura zepchnęła uczestników Ethno Portu pod zadaszenia nie zgasiło to zapału publiki do wspaniałej zabawy.

Na samym początku gościliśmy w Poznaniu trzy zespoły: Vardan Hovanissian & Emre Gultekin, pohalański zespół "Gramy" oraz Karolinę Cichą w kooperacji z polsko- pakistańskim składem pod przywództwem Shafqata Ali Khana. W swojej recenzji chciałbym się skupić na dwóch ostatnich występach.

Grupa "Gramy" występowała jako druga tego dnia. Złożona była z 15 muzyków pochodzenia góralskiego. Ich muzyka to bardzo energetyczna dawka południowego folku, w którym znaleźć mogliśmy wiele inspiracji innymi kulturami. Oprócz polskich melodii mogliśmy tu także znaleźć węgierskie czardasze, walce, elementy muzyki bałkańskiej ( utwór - Cygański płacz). Wielkimi plusami "Gramy" była olbrzymia swoboda na scenie, kontakt z publiką, świetni soliści zarówno wokalni jak i instrumentalni. Muzycy nie byli niczym skrępowani co pomagało im na granie bardzo otwartych form, niejednokrotnie improwizowanych. Jedynym minusem była praca akustyków. Potrzebowali oni sporo czasu aby nagłośnić "Gramy". Na ich obronę działa fakt, że nagła zmiana miejsca wydarzenia nie dawała dostatecznego czasu na przygotowanie. Pomimo bardzo żywiołowego i energetycznego grania muszę przyznać, że pod koniec byłem już troszkę zmęczony a sam zespół był łatwy do przewidzenia oraz powtarzalny. Mimo to góralska zabawa była naprawdę bardzo udana - energia płynąca ze sceny, reakcja publiki, tańce pod sceną mówiły same za siebie.

Na koniec tego dnia występowała Karolina Cicha w towarzystwie pakistańskiego wokalisty i instrumentalisty- Shafqata Ali Khana. Towarzyszyła im polsko - pakistańska sekcja w składzie: Kashif Ali Dani(tabla), Zohaib Hassa (sarangi), Bart Pałyga (lira korbowa, wiolonczela elektryczna), Mateusz Szemraj(gitara elektryczna). Zespół promował swoją najnowszą płytę - „Poland‒Pakistan. Music without borders”, którą nagrywał uwaga..... w gmachu polskiej ambasady w Pakistanie. Kompozycje prezentowane przez grupę były autorstwa zarówno Cichej jak i Shafqata. Wszystkie odznaczały się ciekawą fakturą rytmiczną i nawiązywały bardzo mocno do tradycyjnej muzyki rejonu południowej Azji - słyszalne były tu wpływy muzyki karnatyckiej, gatunki takie jak qawwali czy ghazal. Niesamowite improwizacje ( zwłaszcza rytmiczne), częste zmiany tonacji czy metrum, wspaniale uzupełniające się, wchodzące w konwersację głosy wokalistów powodowały, że koncertu słuchało się z zapartym tchem. Muszę przyznać, że mix miękkiego głosu Cichej oraz bardzo matowego wokalu Ali Khana były niesamowicie trafione i jednocześnie poruszające widza. Nie sposób wymienić tu wszystkie kompozycje więc szczególną uwagę chciałbym zwrócić na utwór Karoliny Cichej do słów Franciszka Karpińskiego. Utrzymany w jedenasto miarowym metrum z bardzo mocno osadzonym rytmem wbijał się w pamięć słuchacza niczym wielki muzyczny gwóźdź. Krótko mówiąc - świetni muzycy (szczególne słowa uznania dla Zohaiba Hassana i Mateusza Szemraja), rewelacyjni wokaliści , wspaniała muzyka - pierwszy dzień ethno portu został zakończony wielkim uderzeniem.

cicha nowa

Drugiego dnia festiwalu publiczności zaprezentowała się grupa pochodząca z Francji Lo Còr de la Plana. Jest to zespół składający się z pięciu mężczyzn, którzy na scenie wykonują śpiew polifoniczny wywodzący się z regionu Oksytania. Oprócz śpiewu muzycy podczas występu wykorzystują instrumenty perkusyjne. Śpiew wykonywany jest w języku prowansalskim. Publiczność bardzo żywo przyjęła występ grupy. Koncert, który odbywał się na dziedzińcu zamkowym okazał się świetnym pretekstem do tańca, do którego namawiali sami organizatorzy oraz występujący śpiewacy. Gdy koncert rozpoczął się na dobre publiczność tańczyła już wokół całego dziedzińca.

Nie obyło się również bez bisów. Następnie na scenie na trawie odbył się koncert grupy Rabasa, która pochodzi z Wysp Zielonego Przylądka. W swojej twórczości mieszają afrykańskie rytmy z nowoczesnym brzmieniem. Ma na to wpływ fakt, iż na co dzień muzycy mieszkają w wielokulturowym Rotterdamie. Wokal dopełniony jest dźwiękami gitary, cavaquinho przypominającego zmniejszoną gitarę, akordeonu diatonicznego, trąbki i perkusji. Występ zespołu był okazją do wspólnej zabawy dla wszystkich także tych, którzy nie posiadali biletów na pozostałe występy. W tym momencie plac przed zamkiem zamienił się w strefę tańca i zabawy, a ciekawscy przechodnie licznie nadciągali, aby posłuchać trochę egzotycznej muzyki.

Następny koncert sobotniego dnia to spotkanie z orientem. Mowa o Debashish Bhattacharya muzyku pochodzącym z Indii. Gra on na instrumencie przypominającym gitarę, który sam stworzył dołączając dodatkowe struny pochodzące z sitaru i sarangi. Jest prawdziwym wirtuozem swojego „wynalazku”. Koncert, który odbywał się na dziedzińcu zamkowym przyciągnął dużą publiczność, artysta odegrał długi koncert wprowadzając widownię w swojego rodzaju trans.

Ostatnim artystą wieczoru była rumuńska formacja Ionica Minune Band & Alex Simu. Ionica Minue. Jest on samoukiem grającym na akordeonie, obok niego w zespole można usłyszeć skrzypce, klarnet, flet, cymbały oraz kontrabas. Krytycy uznają zespół za wykonawcę klasycznej rumuńskiej muzyki. Na poznańskim koncercie Minue zagrał w towarzystwie Alexa Simu (klarnet), który występował na EthnoPort w 2012 roku. Koncert odbył się w sali wielkiej. Mimo późnej pory publiczność kolejny raz nie zawiodła i licznie przybyła na wydarzenie. Nie zawiedli również muzycy, którzy odegrali wspaniały spektakl balansujący między radością, elegancją i muzyczną dyscypliną.

Niedzielne koncerty to m.in. występ Moh! Kouyate z Gwinei. Muzyka zespołu jest syntezą tradycyjnej muzyki z Afryki Zachodniej, jazzem i funky. Koncert odbył się na scenie na trawie i kolejny raz był okazją do świetnej tanecznej zabawy dla wszystkich mieszkańców Poznania, którzy licznie zjawili się przed zamkiem i długo nie pozwalali artystom zakończyć występu.

Kolejną propozycją była włoska grupa Kalascima w swojej twórczości łącząca muzykę ludową z regionu Apulia (południe Włoch) oraz elektroniką. Był to koncert niezwykle energetyczny i taneczny. Muzycy wykorzystywali na scenie wiele instrumentów (dudy, włoskie organetto, flet, perkusjonalia, gitary…) wprawiając w szaloną zabawę zebraną publiczność, a czasem w spokojnie kołysanie w rytm romantycznej melodii.

EPP 2016_Kalascima 2nowe

Brać udział w EthnoPort to jak wyruszyć w podróż bez wyjazdu z miasta. Za sprawą Chicuelo publiczność mogła poczuć się jakby przechadzała się uliczkami słonecznych miast Andaluzji, gdzie na każdym kroku można spotkać muzyków wykonujących flamenco. Chicuelo dorastał w tradycyjnej hiszpańskiej rodzinie, nic więc dziwnego, że dziś wykonuje muzykę najbardziej kojarzącą się z Hiszpanią. Jest prawdziwym wirtuozem gitary. Publiczność oczarował solowymi utworami jak i tymi wykonanymi z zespołem. Tego wieczoru swoim głosem czarował nas Joaquin Gomez, dodatkowo usłyszeliśmy lutnię, gitarę, skrzypce oraz instrumenty perkusyjne. Publiczność żywo reagowała na grę muzyków, mimo późnej pory prosiła o bisy i nagradzała artystów owacjami na stojąco.