Jack Strong- bohater czy zdrajca?

Jack Strong- bohater czy zdrajca?

Kategoria: Film

Autor: Artur Bądkowski

Data publikacji: 2014-03-08

A a

Władysław Pasikowski, specjalista od męskiego kina, ostatnio postanowił zająć się  kwestiami najbardziej kontrowersyjnymi dla polskiej historii. O ile panowanie Piastów i Jagiellonów Polaków już ani ziębi ani grzeje, a kontrowersje wokół postaci takich jak Roman Dmowski i Józef Piłsudski pojawiają się jedynie może przy okazji Święta Niepodległości, o tyle antysemityzm nad Wisłą i płk Kukliński mają jakieś znaczenie pewnie dlatego, że dają się wykorzystywać politycznie. Można to pewnie powiązać z promowaniem różnych modeli patriotyzmu, ale i tak sprowadza się to do bieżącej polityki. Od razu to jest widoczne w dyskusji nad pytaniem: płk Kukliński – bohater czy zdrajca? Perspektywa doraźnej walki politycznej nie jest jednak w tym momencie istotna. Film Pasikowskiego będzie wpływał na poglądy i oceny Polaków na pewno w dłuższej perspektywie. Truizmem będzie stwierdzenie, że na pewno dobrze, że taki film powstał i daje podstawę do dyskusji. To, że Władysław Pasikowski po „Psach”, „Krollu” i „Pokłosiu” postanowił wyreżyserować film szpiegowski w realiach PRL-u nie może dziwić. Co najwyżej zastanawiające jest, że reżyser jednoznacznie opowiada się za stwierdzeniem, że płk Kukliński mimo złamania przysięgi wojskowej był bohaterem. Upraszczając, osoby które mają prawicowe poglądy po filmie odnoszącym się do kwestii „polskiego nacjonalizmu” mają prawo być zdziwione. Postać płk. Kuklińskiego jest wręcz wyidealizowana. Choć on sam przyznał się do  romansów, które w pewnym stopniu „pomagały” mu kamuflować działalność szpiegowską na rzecz Amerykanów, u Pasikowskiego nie ma wątku zdrady małżeńskiej. Oficer jest uosobieniem heroizmu i rycerskości. Podejmuje współpracę z amerykańskim wywiadem pod wpływem wydarzeń na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. choć faktycznie przełomem dla niego miała być inwazja wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 r. Jest to z jego strony działanie, jak już wspomniano, heroiczne i, co pokreślono w filmie, bezinteresowne. Kukliński działa w sposób zdecydowany i odważny z pobudek moralnych, dlatego złamanie przysięgi wojskowej nie może być oceniane jako zdrada. Podejmuje on samodzielną walkę ze złem jakie jest w systemie sowieckim. Taki męski bohater Pasikowskiego. Początkowe sceny filmu pokazujące jaki los spotkał płk. Pieńkowskiego, sowieckiego szpiega, który przeszedł na stronę Zachodu i za to zginął spalony żywcem, pokazują jakie ryzyko podjął polski oficer. Kukliński jako wyjątkowo zdolny oficer Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, jest częścią machiny całkowicie podporządkowanej sowieckiemu dowództwu. Sprowadzają się do bezmyślnego wykonywania poleceń z Moskwy. W porównaniu z nimi Kukliński jest jedynym niezależnie myślącym i potrafiącym coś z tym zrobić. Należy podkreślić, że mimo historycznego tła, rekwizytów, scenografii, strojów najważniejszy jest sensacyjny wątek szpiegowski, dlatego też detale i poprawność merytoryczna filmu jest drugorzędna. Marcin Dorociński w jednej z kwestii mówi o „żandarmerii” podczas gdy funkcjonowała wtedy Wojskowa Służba Wewnętrzna, jeden z Rosjan miał być żołnierzem Smiersza, który w 1946 r. przestał istnieć. Nie to jednak jest jednak dla reżysera istotne. Dla widza mają być atrakcyjne pościgi, ubarwiona wersja ucieczki szpiega i jego rodziny z Polski. Pytanie jak ten sposób filmowej narracji odbieramy. Ja miałem wrażenie sztucznie podkręcanej dramaturgii. Jakby twórcy nie wierzyli, że ta historia jest sama w sobie w stanie zainteresować odbiorcę. Mam również zastrzeżenia do dość sztucznego, łopatologicznego wręcz przedstawienia sytuacji rodzinnej Pułkownika. Tak jakby wyrazistość i jednoznaczność była dopasowana pod niewyrobionego widza. W wielu wybitnych filmach szpiegowskich o ich wyjątkowości decyduje atmosfera, niejednoznaczność. To co się wydaje widzowi jest tylko złudzeniem. Poczucie zagrożenia i nieoczywistość także kwestii moralnych udziela się odbiorcy.  „Jack Strong” nie pozostawia takiego wrażenia. Pasikowski mógł ten obraz bardziej zniuansować. Na pewno na pochwałę zasługuję kreacja Marcina Dorocińskiego. Wrażenie robi gra Olega Maslennikowa w roli marszałka Kulikowa oraz Dmitriego Bilova w roli sowieckiego oficera kontrwywiadu. Osamotniony polski szpieg stawia czoła ludziom bezwzględnym, którzy symbolizują najgorsze cechy sowieckiego systemu. I temu wspomniani aktorzy podołali. Na pewno dialogi nie należą do mocnej strony filmu. Warto byłoby równoważyć patos ironią, lub dystansem, a tego zabrakło. Dobry montaż, muzyka i zdjęcia to za mało. Pasikowski kolejny raz udowodnił, że jest sprawnym reżyserem, potrafiącym przykuć uwagę widza. „Jack Strong” reprezentuje cechy filmu akcji i szpiegowskiego z dużą dawką historycznego tła, ale ani dialogi ani sposób narracji nie powalają na kolana. Dziwię się trochę rozbuchanym i na wyrost opiniom na temat tego filmu. Na pewno na ocenę filmu rzutują poglądy odbiorców na temat postawy głównego bohatera, a to przecież implikuje całą ocenę PRL-u. Pasikowski z kolei nie zrobił filmu, który miałby takie ambicje. Miało to być szpiegowsko-sensacyjne kino akcji i takie jest. Radzę zatem, nie popełniać mojego błędu i zredukować oczekiwania.