Milczenie Martina Scorsese

Milczenie Martina Scorsese

Kategoria: Film

Autor: Magdalena Kopeć

Data publikacji: 2017-02-20

A a

Scorsese jest jednym z najbardziej płodnych twórców kina – w swojej wieloletniej karierze był zarówno reżyserem, scenarzystą, producentem, ale i aktorem. Jego produkcje zna każdy, nawet najmniej wyrobiony widz – kto nie widział Taksówkarza, Chłopców z ferajny, Wyspy tajemnic, czy Wilka z Wall Street? Na nowe ekranizacje czekają wszyscy z zapartym tchem.

17 lutego, w dzień premiery, na ekranie Kina Pałacowego mogliśmy wreszcie zobaczyć Milczenie – hucznie zapowiadany obraz o nietypowej tematyce – chrystianizacji XVII-wiecznej Japonii. W długiej, niemalże trzygodzinnej produkcji, zagrali młodzi, ostatnio rozchwytywani aktorzy, jak charyzmatyczny Adam Driver (Paterson), czy Andrew Garfield (Przełęcz ocalonych). Pojawił się także wspaniały Liam Neeson – dokładnie – pojawił się, bo jego rola była wręcz epizodyczna. Przyniosło to niemałe rozczarowanie...

Milczenie Scorsese okazało się filmem dosyć hermetycznym, natchnionym – akcja dzieje się wokół religii, chrystianizacji buddyjskich ziem, wszystko to praktycznie pozbawione muzyki. Tło to dziewicza, zielona, malownicza Japonia, skalana jednak przez nienawistnych ludzi pragnących zemsty. W Milczeniu mieszają się dwa kolory – soczysta zieleń azjatyckich lasów i czerwień krwi przelanej podczas tłamszenia chrześcijańskich misji.

Chrześcijaństwo u Scorsese nie jest do końca, ostatecznie rozliczone – to raczej obraz pytający o sens męczeństwa w imię wiary. Obraz pokazuje również naturę człowieka, który co chwilę wystawiany jest na próbę, która może skończyć się jedynie dwoma rozwiązaniami...

Jeśli widz nie znajdzie uciechy w dosyć ciężko płynącej akcji – bez wątpienia zachwyci go piękno orientalnej panoramy czy zaciekawią nieznane na szerszą skalę rytualne obrzędy buddyjskie. Nam niestety Milczenie przyniosło małe rozczarowanie, choć oczywiście polecamy osobiście zapoznać się z produkcją Scorsese.

Milczenie_plakat_B1-768x1107