"Powidoki" Andrzeja Wajdy

Kategoria: Film

Autor: tekst: Magdalena Kopeć, zdjęcia materiały promocyjne: Anna Włoch/Akson Studio

Data publikacji: 2017-01-07

A a

Wajda miał niesamowity dar upamiętniania tego, co nasze, polskie – zarówno postaci, literatury, jak i wydarzeń historycznych. To dzięki niemu niejeden symbol nie został zapomnianym hasłem w Wikipedii, lecz żyje w pamięci Polaków do dziś.

W Powidokach, które Kino Pałacowe zaprezentowało na tydzień przed oficjalną premierą, Wajda wskrzesił malarza Władysława Strzemińskiego. I choć to tylko stuminutowy film, to z pewnością artysta odrodził się na nowo w świadomości widzów, jako polski Prometeusz lat 50-tych, którego po prostu trzeba znać.

Akcja dzieje się w Łodzi, w czasach PRL-u, w czasach gdy rygor władzy osiągnął niesłychaną siłę, a artyści zmuszeni byli do tworzenia sztuki zatracającej granice z polityką. Nurt socrealistyczny wymagał od twórców poruszania tematyki pracy zrozumiałej dla ogromnej klasy robotniczej, a także pochwał Partii i Stalina. Strzemiński, jako niepokorny malarz awangardowy wybrał drogę pod prąd płacąc za to głodem i życiem.

Wajda z największą dokładnością oddał bezlitosne realia tamtych czasów – niekończące się kolejki, wszechobecną szarość, smutek, jednakowe ubrania, a z drugiej strony zjednoczenie młodych, studenckie spotkania konspiracyjne i chęć lepszego życia za wszelką cenę.

Bogusław Linda dał popis aktorskiego talentu wcielając się w wymagającą, niełatwą rolę niepełnosprawnego Strzemińskiego. Na ekranie pojawili się starzy, dobrzy aktorzy, jak Krzysztof Pieczyński, Ewa Wencel czy Jerzy Rogalski, ale również nowe, młode pokolenie artystów, jak Zofia Wichłacz, Tomasz Włosok, czy świetna Bronisława Zamachowska.

Powidoki w początkowych scenach rozśmieszają ciętymi żartami Strzemińskiego, lecz im dalej w film, tym szybciej łzy rozbawienia zamieniają się z tymi oznaczającymi wzruszenie. Wajda płynnie przeprowadził widza przez niedługą, lecz tragiczną historię polskiego malarza, który padł ofiarą nieubłaganych czasów realizmu socjalistycznego i PRL-u w ogóle.

Miejmy nadzieję, że Powidoki otrzymają zasłużonego Oscara, choć szkoda, że Andrzej Wajda nie stanie na podium osobiście.

dqcktkpTURBXy9jZmE0YmViNGUwNjUzNzMyNTM4NGRhZGZiNGI1NzY3Mi5qcGeSlQMAb80Hns0ESJMFzQMgzQHC