Biurwy recenzja niejednoznaczna.

Biurwy recenzja niejednoznaczna.

Kategoria: Literatura

Autor: Jagoda - youtube.com/miedzywierszamivlog

Data publikacji: 2016-10-20

A a

Biurwa wieńczy cykl książek o współczesnych kobietach, które do życia powołała Sylwia Kubryńska. Każda bohaterka serii ma jedną bardzo wyraźną cechę, na bazie której autorka buduje całą postać. Miałam wrażenie, że najpierw dobierała emocje targające bohaterką, a następnie sięgała po bodziec, wywołujący określoną reakcję. W przypadku „Biurwy” to był strach.

Fabuła uwypukla grzechy państwowej administracji samorządowej. Przynajmniej mam nadzieję, że nie jest to wiernie oddana rzeczywistość. Powieść składa się z narracji pierwszoosobowej, wstawek z korespondencji od adoratora i internetowych wpisów Ewy. Głównym problemem bohaterki jest dorosłe życie. Pogrzebana w głębokiej depresji po śmierci pierwszego dziecka, rozpadzie związku, którego w zasadzie nigdy nie było, zasypana wnioskami i podaniami, haruje za 1600 netto, by utrzymać siebie i córkę.

Ewa marzy o tym, żeby zniknąć. Przytłoczona wymaganiami zawodowymi, gdzieś na dole absurdalnie ułożonej hierarchii, próbuje nie zwariować. Nagle do jej skrzynki mailowej wpada wiadomość od tajemniczego wielbiciela. Nie mogło zabraknąć Magdy, przyjaciółki Ewy, znanej z „Furii MAĆ!”. Sylwia Kubryńska dała Ewie samotne macierzyństwo, biurową pracę i samotność. Dodatkowo nie dała jej żadnej motywacji do zmiany w życiu, przeczołgała przez literacką rzeczywistość, która niepokojąco przypomina tę za oknem.

Daję duży plus za spójną oprawę graficzną – pani Aleksandro Płocińska, zrobiła Pani bardzo ładną rzecz. Ale nie potrafię wybaczyć wielkości czcionki i stosowania praktyki znanej do niedawna jedynie w przemyśle masarskim, gdzie wielkimi strzykawami wprowadza się do zwierzęcego truchła substancje wypełniające, żeby było więcej szynki w szynce. Pewnie nie raz taki plaster gościł na mojej kanapce, ale czego oczy nie widzą… Za to łamanie książki oczy moje dostrzegły.

Nie będę smarować mazakiem po broszurach księgarnianych, głośno krzycząc, że oto pojawiła się w księgarniach beznadziejna książka, o matko, kto to wydał. Nie podobała mi się, ale jak każdy dojrzały człowiek, który wyrósł z oceniania innych ludzi po słuchanym przez nich gatunku muzycznym, zdaję sobie sprawę, że Biurwa niekoniecznie była do mnie adresowana. Nie widziałam potrzeby dobitnego powielania, jak to w urzędzie coś ciężko załatwić, skoro już Ewa o tym obszernie opowiedziała, nie rozumiałam metafor w opowiadaniu głównej bohaterki, a monolog narratorki momentami był dla mnie niezrozumiałym potokiem słów. Ale Sylwia Chutnik, kobieta ode mnie starsza, książkę rekomenduje, co uzasadnia moje przypuszczenia, że to nie jest powieść skierowana do mnie.

 

cover_300dpi-RGB-337x535

 

Autor: Sylwia Kubryńska

ISBN: 978-83-7976-480-8
Ilość stron: 304
Oprawa: twarda
Data premiery: 2016-09-28
Rok wydania: 2016

Biurwa 2 naaleczy