Gdzie ci mężczyźni?- wywiad z twórcą bloga

Gdzie ci mężczyźni?- wywiad z twórcą bloga "Czas Gentlemanów"

Kategoria: Literatura

Autor: Rozmawiał: Artur Bądkowski, zdjęcia: Agnieszka Werecha

Data publikacji: 2017-02-03

A a

Artur Bądkowski[AB]: Czytelnik Twojej książki, zaglądając do niej zauważy, że zaczynasz ją od kwestii charakteru. I później wielokrotnie do niej powracasz.
Łukasz Kielban [ŁK]: Przez kilka lat prowadzenia „Czasu Gentlemanów”, układałem sobie temat bycia gentelmanem. Zastanawiałem się nad sensem tego modelu i możliwością jego dostosowania do współczesnych czasów. Uznałem ostatecznie, że charakter jest tutaj najważniejszy. Mamy pewne stereotypy w głowie i one odnoszą się głównie do manier i stroju. Najczęściej jest to obraz kogoś wyglądającego jak gentleman albo zachowującego się wobec kobiet szarmancko. Mnie raczej interesowało, co jest tutaj podstawą. Nie jestem osobą, która godzi się na narzucane jakichś zasad, jeżeli one nie mają głębszego fundamentu. Jeśli natomiast spojrzymy na charakter, znajdziemy powody, żeby przestrzegać zasad savoir-vivr'u i odpowiednio ubierać się. Moim zdaniem ważniejsze jest jaki ktoś jest wewnętrznie niż to, jaką otoczkę wokół siebie buduje.

Fot. 5 - Agnieszka Werecha
AB. Czyli bycie „mężczyzną z klasą” traktujesz głębiej, nie powierzchownie?
Myślę, że ta otoczka jest fajna. Lubię klasyczną elegancję. Znajduję przyjemność w stosowaniu jej. Ale to nie jest dla mnie sens życia. Myślę, że prędzej ktoś mnie uzna za gentlemana, jeśli zachowam się z empatią, wykazując się charakterem, a nie jeśli będę tylko odpowiednio ubrany. To charakter, a nie sposób ubierania się decyduje o tym, czy ktoś jest gentlemanem. Bycie mężczyzną z klasą nie dotyczy żadnej konkretnej sfery, tylko całego życia. Dla mnie bycie gentelmanem w dużej mierze ujawnia się w kontaktach z innymi ludźmi, ale zaczyna się już w relacji z samym sobą. Musimy znać swoją wartość, odpowiednio o sobie myśleć, dopiero na tej podstawie budujemy relacje z innymi ludźmi. Stąd się bierze zainteresowanie innymi i chęć niesienia pomocy, ponieważ przestajemy myśleć o sobie w kontekście całego społeczeństwa, jak o kimś kto musi walczyć o przetrwanie. Jeśli ja się czuję pewnie w swoim życiu, to nie będę się łokciami przebijał przed innych – zwolnię komuś miejsce, wpuszczę kogoś z drogi podporządkowanej, czy wykonam jakąś inną uprzejmość. Albo też dostosuję się swoim strojem, nie będę na siłę pokazywał jaki to ja jestem uznając np. że pójdę na wesele w T-shircie z napisem Lady Pank bo on mnie wyraża, albo pójdę tak ubrany na egzamin. Jestem w stanie uznać, że ja, to coś głębszego i mogę dostosować swój strój do okazji. Tak, żeby nie zwrócić negatywnie na siebie uwagi.
AB. Jako historyk zajmowałeś się gentlemanami w okresie międzywojennym. Jakie wzorce z przeszłości przetrwały, jakie są uniwersalne, a jakie się zmieniły.
ŁK. Wszystko co publikuję na blogu "Czas Gentlemanów" ma na celu przybliżenie odbiorcom tego, co z tego wzorca z przeszłości przetrwało oraz jak można go dostosować do teraźniejszości. Nie da się go przenieść w całości ponieważ zmieniło się społeczeństwo. Nie dzieli się już ono na zamknięte warstwy. W związku z tym również pojęcie honoru się zmieniło. Kiedyś odnosiło się ono do całej grupy społecznej, a teraz pojmowane jest indywidualnie. Zmieniły się relacje między kobietami i mężczyznami w związku z równouprawnieniem. Dzisiaj mężczyzna z klasą powinien być niezależny, potrafić poradzić sobie w każdej sytuacji. Powinien umieć sobie wyprasować, ugotować itd., gdy mieszka sam w kawalerce nie jest zagubiony jak dziecko bez matki. Wydaje mi się, że jeśli nie potrafi sobie wyprasować koszuli albo przez dwa tygodnie je makaron z dżemem, to staje się żałosny a nie męski przez to, że się nie tyka takich czynności. Niemniej chyba przeszliśmy już taką drogę, że dla większości mężczyzn to jest oczywiste. Mam wrażenie, że w podejściu do dzieci różnimy się od tych dawnych gentlemanów, którzy byli wychowywani w przeświadczeniu, że to kobieta, jako istota bardziej emocjonalna jest najlepiej stworzona do zajmowania się nimi. Uważam, że ze względu na to, że dzieci bardzo potrzebują ojca dodałbym do tego współczesnego modelu mężczyzny z klasą większe zaangażowanie w opiece nad potomstwem.
AB. Jaką cechę współczesnego gentelmana uważasz za najważniejszą?
ŁK. Trudno mówić o jednej cesze w całym życiu. W relacjach międzyludzkich to jest empatia, która pozwala nam myśleć o drugiej osobie i wychodzić naprzeciw jej potrzebom. Nie chodzi o to, żeby się podporządkowywać, ale żeby unikać gaf i konfliktów. W przypadku relacji z samym sobą najistotniejsze jest wykształcenie w sobie silnego charakteru opartego na wartościach. Dzięki temu nie będziemy się godzić na bylejakość i brak konsekwencji w działaniu.
AB. Skąd się bierze popularność gentlemana, jako modelu męskości we współczesnym świecie?
ŁK. Wydaje mi się, że z dzisiejszej erozji wartości. Brakuje nam konkretnego wzorca męskości. Po wojnie doszliśmy do wniosku, że mamy jeden wspólny wzorzec. Z moich badań historycznych wynikało jednak, że jeszcze w okresie międzywojennym bycie mężczyzną nie oznaczało tego, co dzisiaj. Wtedy raczej ważne było bycie mężczyzną w swojej klasie społecznej, bo w każdej inny wzorzec panował. Np. chłopi i oficerowie nie czuli jakiegoś specjalnego związku wynikającego z tego, że byli tej samej płci. My dzisiaj uważamy, że ten związek jest i szukamy uniwersalnego wzorca. Ale tak naprawdę jest tak dużo czynników, które wpływają na to, jak pojmujemy męskość, że musimy zdać sobie sprawę, że tych modeli jest więcej. Gdy zaczęto kwestionować najpopularniejsze wzorce, zaczęliśmy się gubić. Model macho w świecie równouprawnienia, w którym chcemy tworzyć związki partnerskie, przestał działać i szukamy czegoś nowego. Niektórzy poszli więc w kierunku pozbywania się męskich cech. Na co inni wołają o pomstę do nieba, że faceci zniewieścieli i nie ma już prawdziwych mężczyzn. Z kolei inni szukają wzorców w tradycji. Wydaje mi się, że to, co ja robię jest jakąś, może nie zaplanowaną, próbą przystosowania do współczesnego świata ideału gentlemana, tak żeby pasował do oczekiwań współczesnych mężczyzn i kobiet we wzajemnych relacjach.
AB. Czy czytelnicy bloga inaczej odbierają książkę, którą napisałeś? Jaki jest odzew czytelników? Jakie są reakcje na książkę?

Kielban_Mezczyzna
ŁK. Generalnie reakcje są bardzo pozytywne. Miałem kilka opinii krytycznych od czytelników bloga, którzy uznali, że książka jest zbyt podstawowa. Przy czym jest to trafne oskarżenie, bo ona tak została napisana specjalnie. Miała być dla osób wkraczających na drogę „mężczyzny z klasą”, aspirowania do tego miana i dla osób, które chcą to sobie poukładać w głowie. To nie jest kolejny krok w ten las. Może kiedyś nastąpi kolejna publikacja, ale ta jest podstawą. Pojawiły się zarzuty, że jest tutaj za mało konkretnych informacji dotyczących ubrań. Ale tak naprawdę to można na ich temat napisać odrębną książkę, a nawet i dwie. Takie książki już są na rynku i nie chciałem z nimi konkurować. Nie chciałem pokazywać też, że to jest tak istotny element. Bo gdybym rozbudował tę część dotyczącą stroju, to przekroczyłaby ona objętością tę, którą uważałem za najważniejszą, czyli poświęconą charakterowi.
AB. A zdziwiły Cię jakieś komentarze? Czy były jakieś reakcje? Na wpisy na blogu, których się nie spodziewałeś?
ŁK. Zaskakujące dla mnie, ale oczekiwane z nadzieją, są dla mnie reakcje osób, które siebie nie określały jako gentlemanów, nie czytały bloga, ale po sięgnięciu po książkę okazało się, że przestrzegają tych zasad. I to są te najbardziej zaskakujące reakcje.
AB. Jakie tematy poruszane na blogu wzbudziły największe kontrowersje.
ŁK. Najwięcej kontrowersji wzbudził artykuł o polowaniach. Mam znajomego leśniczego, który pomaga je organizować. On mi opowiedział jak to się odbywa. Jako osoba, która nigdy nie była na polowaniu nie jestem ich jakimś przeciwnikiem ani zwolennikiem. Opisałem je jako ktoś z zewnątrz, jako osoba nie zaangażowana w konflikt między zwolennikami i przeciwnikami. Ucieszyło mnie mnóstwo komentarzy z jednej i z drugiej strony, że fajnie, że ktoś stara się przedstawić argumenty, nie okopuje się po żadnej ze stron. Było też mnóstwo ludzi, którzy chcieli obwołać mnie mordercą zwierząt, promotorem zabójstw, rzezi po pijaku. Jak zwykle skrajne opinie były najbardziej widoczne.
AB. A tematyka damsko – męska?
ŁK. Ona nie wzbudza kontrowersji, ale jest popularna. Dużym zainteresowaniem cieszą się zasady klasycznej męskiej elegancji. Ale relacje mężczyzn z kobietami również są bardzo popularne, np. zasady przepuszczania przez drzwi, pocałunków, witania się.
AB. Czyli bardzo konkretne sprawy.
ŁK. Tak, ja lubię omawiać konkretne kwestie. Lubię rozdrapywać je na malutkie kawałeczki. Sam temat podawania, całowania dłoni to jest materiał na odrębny artykuł. Potem zawsze jest kilkadziesiąt komentarzy czytelników.
AB. Jakie masz plany? Czy planujesz kolejną publikację? Czy książka wpłynęła na blog? Czy odzew czytelników książki i bloga wpłynął na Twoje plany? Bo jednak książka, to jedno, a blog to drugie.
ŁK. Ta książka jest przewodnikiem i chyba to udało mi się zrobić, dlatego też jest trochę pobieżna, ale wydaje mi się, że to zadanie wypełnia i myślę o kolejnej. Miałem już wcześniej kilka pomysłów, a teraz po przeczytaniu recenzji rodzą się nowe. Ku mojemu zaskoczeniu, najlepsze recenzje zbiera pierwsza część dotycząca właśnie charakteru. Podejrzewam, że to wynika z tego, że są to recenzje czytelników zaawansowanych już na tej drodze, że oni nie potrzebują już wskazówek jak się dobrze ubrać, czy jak się zachować w stosunku do innych, ale ten charakter ich wciągnął. Mi natomiast wydawało się, że to jest ta część, którą ludzie będą przerzucali, żeby przejść do kolejnych rozdziałów. Wydaje mi się, że to byłby dobry pomysł, żeby napisać kolejną książkę rozwijającą tematy z rozdziałów pierwszej części, ale jeszcze nie chcę mówić na ten temat ponieważ chciałbym zobaczyć w dłuższej perspektywie jak ta książka się sprawdziła. Cały czas nie wiem, czy ona została kupiona z sympatii dla mnie, czy dlatego, że jest dobra. Chciałbym zobaczyć czy warto się w to angażować i marnować papier na kolejne książki. Cały czas nie wiem, czy jestem na tyle dobrym autorem, żeby w to wchodzić. Ale myślę o tym.
AB. Dziękuję za rozmowę. Życzę powodzenia w realizacji tych planów.

 

 Lukasz TiAmoFoto  - Agnieszka Werecha zmn.