Kompendium wiedzy o

Kompendium wiedzy o "The Killers" - recenzja książki

Kategoria: Literatura

Autor: Bartłomiej Kapica

Data publikacji: 2016-10-16

A a

Sięgając po książkę Marka Beaumonta dotyczącą zespołu The Killers zastanawiałem się w jaki sposób powinna być skonstruowana opowiedziana w niej historia, aby mogła zainteresować czytelników nie należących do fanatycznych wyznawców kwartetu z Las Vegas. Czy ma być w niej przede wszystkim przysłowiowe „Sex, drugs, rock and roll”, czy może odnosić się powinna do bardziej ogólnych kwestii - funkcjonowanie indywidualności, ich wizji, marzeń i ambicji przy jednoczesnej konieczności stworzenia zwartej grupy jaką niewątpliwie musi być zespół. Przy takim ujęciu niezbędne wydaje się ukazanie dziejących się na zewnątrz zespołu wydarzeń i mechanizmów, nadających kontekst rozwojowi i dokonaniom muzyków. Nie będę ukrywał, że bliższa jest mi wizja druga, aczkolwiek nie oznacza to, że się one wykluczają - przecież odpowiednie dawkowanie emocji, nakładanych na szeroką panoramę zjawisk stanowiło kościec genialnego serialu jakim niewątpliwie jest „Vinyl”. Książka Beumonta pozornie spełnia obydwa wymagania, chociaż zastrzec trzeba, że ze wspomnianej „grzesznej triady” The Killers wybierają trzeci człon, będąc zespołem o reputacji grzecznego. W pracy Beaumonta możemy znaleźć interesujący opis początków The Killers, zwłaszcza podejmowanych przez frontmana zespołu Brandona Flowersa prób poszukiwania osób, które chciałyby grać w zespole inspirowanym przez przedstawicieli brytyjskiego rocka, takich jak U2, Oasis czy Blur oraz jednocześnie czerpiącym brzmienie od grup New Wave z lat 80-tych, z Duran Duran na czele. Było to nie lada wyzwanie dla młodego Flowersa, utrzymującego się w Las Vegas z niskopłatnych prac, przerażonego perspektywą poszukiwania muzyków w Nowym Jorku czy w Los Angeles, w których koszty utrzymania były ponad 2/3 większe. Położone w Nevadzie miasto nie sprzyjało w tym czasie pragnącym czegoś więcej niż nu metalu muzykom bez grosza przy duszy. Dzięki determinacji Flowersa i znalezionych w końcu przez niego kompanów, udało im się ominąć niezainteresowaną pop-rockiem machinę muzyczną w USA i podpisać umowę z małym brytyjskim wydawcą muzycznym Lizard King. Wydane w Wielkiej Brytanii single The Killers oraz grane przez nich koncerty okazały się być wielkim sukcesem, który spowodował, że uprzednio niechętni im przedstawiciele amerykańskiego przemysłu muzycznego sami zaczęli zabiegać o możliwość podpisania kontraktu. Był to punkt zwrotny nie tylko w karierze „Killersów”, ale również w prowadzonej przez Beaumonta narracji. Zdyscyplinowany i jednocześnie wartki opis wczesnej kariery zespołu ustąpił miejsca chaosowi i wielości wątków, nad którymi autor ma dość iluzoryczną kontrolę. Czytelnik często jest przytłoczony obszernymi cytatami z wywiadów udzielonych przez Flowersa i spółkę, gdzie jedynie niewielka część treści odnosi się do poruszanego uprzednio problemu. Cytat, w zamierzeniu Beaumonta, mający bardziej uplastycznić opis staje się dominujący, a czytelnik powoli zaczyna tracić rozeznanie co faktycznie autor chciał uwypuklić. Podobne odczucia targają mną, odnośnie zasadności, umieszczanie niemalże po każdym rozdziale wywiadów z członkami zespołu. W zamierzeniu Beaumonta miały one zapewne przynieść garść interesujących historii i szczegółowych informacji oraz przybliżyć czytelnikowi osoby muzyków. W praktyce pasują one jak pięść do nosa, rozbijając już i tak rwącą się opowieść. Niektóre fragmenty książki sprawiają wrażenie, jakby została ona napisana po to, żeby członkowie zespołu mogli sobie powspominać dawne dzieje - jaki bowiem jest sens zarzucania czytelnika ciągnącymi się przez kolejne strony opisami kto, kiedy, do kogo zadzwonił i co proponował w związku z kontraktem na nową płytę. Z kolei interesujący skądinąd problem wpływu długich tras koncertowych na życie osobiste muzyków jest porozrzucany po całej książce, utwierdzając tylko w przekonaniu, że autor nad zebranym przez siebie materiałem (w dużej mierze prasa muzyczna) niekiedy nie panuje. Lepiej Beaumont radzi sobie, kiedy musi skupić się na opisie konkretnego zagadnienia, jakim jest chociażby analiza strony muzycznej i tekstowej najbardziej znanych utworów „Killersów”. W tym przypadku autor umiejętnie zestawia je z kontekstem w jakim powstały piosenki i ciekawie przybliża zaprezentowane przez zespół brzmienie, wyszukując ich inspiracje i przytaczając analogie. Jego praca pozytywnie powinna być oceniona również w zakresie opisywania przełomowych dla grupy koncertów - treść kipi od soczyście opisanych emocji, a wtłoczone w tekst cytaty akurat w tym przypadku spełniają swoją rolę (np. bardzo ciekawy fragment o spotkaniu z Davidem Bowie czy Morrisseyem).

 

Czy w świetle powyższych uwag można uznać książkę Beaumonta za udaną? W umiarkowanym zakresie mimo wszystko tak. Z jednej strony poznałem dzięki niej lepiej muzyków The Killers, ich inspiracje i osobowość, a kiedy jadąc samochodem odpalę w odtwarzaczu Mr. Brightside będę dziękował byłej dziewczynie Flowersa, której niewierność natchnęła go do napisania tego drapieżnego i jednocześnie melodycznego utworu. Z drugiej strony nie mogę wybaczyć autorowi, że napisał nierówną pracę. Fragmenty książki, zwłaszcza odnoszące się do początków grupy pokazują, że nie przypadkiem jego teksty ukazywały się w takich gazetach jak The Times czy The Guardian. Niestety, z niewyjaśnionych powodów późniejsze partie tekstu często irytują panującym w nich chaosem. Książka zatem nie spełnia wymagań, jakie umożliwiają powiedzenie przyjacielowi „Czytałem świetną książkę o The Killers, koniecznie musisz do niej zajrzeć”. Jednocześnie jeśli zauważę w moim otoczeniu kogoś, kto zakocha się w tym zespole i będzie łaknął informacji na ich temat, będę mógł wypowiedzieć zdanie: „Przeczytaj zatem książkę Beaumonta, dowiesz się z niej więcej o „Killersach”.

 

killers 1111

       

Mark Beaumont, The Killers. Dni i lata, Czerwonak 2016, wyd. In Rock, s. 564.

ISBN: 978-83-64373-33-6
Rozmiar: 145x205 mm