Szkaplerz wandejski czyli o rewolucji francuskiej inaczej.

Szkaplerz wandejski czyli o rewolucji francuskiej inaczej.

Kategoria: Literatura

Autor: Krzysztof Sobański

Data publikacji: 2015-01-06

A a

szkaplerz

Szkaplerz Wandejski
Halina Popławska,
Gdańsk: Wydawnictwo Oskar, 2014,
str. 320, 145 x 205 mm, oprawa miękka,
ISBN / ISSN: 978-83-63709-87-7

Rewolucja francuska, jakże często określana mianem „Wielkiej”, cieszy się w zbiorowej wyobraźni zdecydowanie pozytywnym obrazem. Przyczyną tego jest niewątpliwe dzierżenie hegemonii kulturowej przez kolejne pokolenia zachłyśniętych ideologią Oświecenia zwolenników idei postępu, dla których rewolucja z końca XVIII wieku to swoisty mit założycielski nowych czasów, wypranych z brudów przeszłości, w których dawny a ich zdaniem niesprawiedliwy porządek zastąpiono epoką rozumu a stare zabobonne i niegodne mianem człowieka cnoty, triadą: „Wolność – Równość – Braterstwo”. Należy jednak zauważyć, że z tą uproszczoną wizją dziejów od początku próbowano walczyć, tak szpadą jako też piórem. Wysiłki te okazywały się zwykle dość mizerne i to nie dlatego by poziom i erudycja ideowych przeciwników rewolucji nie dorównywały ich adwersarzom, ale przede wszystkim dlatego, że ich siła przebicia była zdecydowanie zbyt mała. W jakimś sensie „winni” temu byli sami przeciwnicy rewolucji, którzy pisali mądre skądinąd dzieła lecz trudność ich odbioru sprawia, że zalegają one półki wąskiego grona znawców i  koneserów filozofii politycznej.

            W tej sytuacji nietrudno zauważyć, że odczuwa się brak bardziej popularnych dzieł uderzających w ideowe podwaliny i praktykę rewolucji francuskiej. Udaną próbą wypełnienia tej luki jest powieść Haliny Popławskiej Szkaplerz wandejski wydana przez gdańskie wydawnictwo Oskar. Książka Popławskiej jest częścią jej tryptyku rewolucyjnego, na który składają się jeszcze dwie powieści, nie powiązane jednak ze sobą treścią a jedynie czasem w jakiej rozgrywa się akcja (są to: Kwiat lilii we krwi oraz Spadek w Piemoncie). Autorka to urodzona w 1918 r. w Wilnie, znawca i wykładowca literatury iberyjskiej na Uniwersytecie Warszawskim a także autorka podręcznika do nauki języka włoskiego.

            Akcja recenzowanej powieści rozgrywa się w czasie Rewolucji Francuskiej. Główną bohaterką jest Sydonia de Bellune, młoda arystokratka, uwikłana w zawieruchę rewolucyjną. Choć przeznaczona arystokracie: Franciszkowi, musi rozłączyć się z ukochanym, gdy ten w obawie o swe życie udaje się do Anglii. Wkrótce i sama Sydonia opuszcza Paryż i po licznych perypetiach przybywa do Wandei cudem uratowana przez Gwenaela Lennec (zwanego po prostu: Gwenem), który udziela jej gościny w swoim domu na wsi. Nie zastaje tu jednak upragnionego spokoju, gdyż wkrótce Wandea zostaje objęta powstaniem krwawo tłumionym przez Republikę…

            Kolejne stronnice dzieła przynoszą opisy bestialskich działań wojennych, bezdusznych rozkazów kolejnych generałów republikańskich oraz bohaterstwo i ofiarność Armii Katolickiej i Królewskiej walczącej z naszytym na piersi szkaplerzem, przedstawiającym czerwone serce z krzyżem okraszonym napisem: Bóg i Król. Przede wszystkim jednak powieść koncentruje się na przeżyciach młodej kobiety, traktuje nie tylko o jej ciężkiej walce o byt, ale dotyka też problemu jej rozterek duchowych (zachować wierność narzeczonemu czy niespodziewanemu wybawicielowi) i adaptacji arystokratki do nowego trybu życia.

            Popławska nie popada na szczęście w częstą manierę przeciwników jakiegoś zjawiska, którzy mają tendencje do dość manichejskiego ujęcia opisywanej rzeczywistości a zatem do posługiwania się jedynie biało-czarnymi barwami. Dostrzega ona błędy Wandejczyków, zauważa ich okrucieństwo, widzi zawiść i małostkowość przywódców powstania. Autorka wyraźnie nie ceni sobie francuskich emigrantów politycznych a opis dworu i poczynań braci ściętego Ludwika XVI jest bardzo im nieprzychylny. Za wybuch rewolucji winę w dużej mierze przypisuje elitom przedrewolucyjnej Francji, czyli próżniaczej arystokracji oraz duchownym, którzy tylko udawali wiarę. Wydaje się za to, że postacią ocenianą przezeń pozytywnie – co z pewnością nie zadowoli rasowych konserwatystów – jest  Napoleon Bonaparte. Atoli nawet pobieżna lektura nie pozostawia wątpliwości, po której stronie opowiada się autorka i komu przypisuje moralną rację i wyższość. Tą stroną są walczący za Wiarę i Króla: Wandejczycy.

            Należy wreszcie zapytać: czy aby autorka nie przesadziła? Czy okrucieństwa jakie przypisuje wojskom republikańskim, tj.: działalność kolumn piekielnych pozostawiających po sobie stosy trupów i spaloną ziemię, masowe topienia ludzi w Loarze, świadome zatruwanie całych wiosek,  hańbienie zwłok itd., są li tylko swoistą licentia poetica czy może mają odzwierciedlenie w rzeczywistości? W posłowiu Popławska utrzymuje, że przystępując do pracy opierała się na źródłach i licznych  opracowaniach historycznych. Faktycznie, wiedza jaką dziś dysponujemy pozwala stwierdzić, że działania rewolucjonistów w zakresie traktowania często całkiem niewinnych cywilów wyprzedziły praktykę państw totalitarnych z XX wieku. W tym kontekście warto przypomnieć słynne dzieło Pawła Jasienicy Rozważania o wojnie domowej, w którym bodaj jako pierwszy na gruncie polskiej publicystyki historycznej zmierzył się z problemem Wandei.

            Szkaplerz wandejski nie jest może dziełem wybitnym, perełką naszej beletrystyki, utworem napisanym na miarę Nagrody Nobla, ale jego znaczenie polega na tym, że przyczynia się do odbrązowienia głupiego mitu świetlanej rewolucji francuskiej. Dlatego warto!