Codzienność w krzywym zwierciadle, codzienność z jaką klasą!

Codzienność w krzywym zwierciadle, codzienność z jaką klasą!

Kategoria: Muzyka

Autor: Mateusz Rozynek

Data publikacji: 2015-05-06

A a

Mogłoby się wydawać, że czasy delikatnej purystycznej językowo piosenki kabaretowej rozmyły się w tłumie krzykliwych telewizyjnych „show”. Otóż nie. Nawet tworząc prostą „turecką” piosenkę, której tytuł nosi promowana podczas recitalu płyta Cyniczne Córy Zurychu, Artur Andrus jest zgodny z zasadą, że czasem trzeba się pobawić językiem, podporządkować rymowi i powygłupiać. Bo wygłupiać czasem się lubi, ale z jaką klasą!

Świetny kontakt z publicznością, jej stałe „podlizywanie się” (z niezwykłą gracją), umiejętność stworzenia pięknej, niewymuszonej piosenki choćby z tytułów poniedziałkowego Głosu Wielkopolskiego (tak – z tego poniedziałku, w który odbył się koncert) no i niebanalne spojrzenie na świat – to mikstura dająca unikatowy efekt. W Teatrze Wielkim publiczność z głębi serca śmiała się przez niemal cały wieczór. A śmiech ten świadomy, choć - jak u Gogola: „Z czego się śmiejecie? z siebie samych się śmiejecie!”. Tak, bo Artur Andrus jak nikt inny potrafi śmiać się z publicznością z naszej codzienności, z niezwykłych zawiłości prostych rzeczy, i w końcu z siebie samego.

Poniedziałkowe wydarzenie było dla mnie, jako widza, tym bardziej ciekawe, że ostatni raz na żywo widziałem występ Artysty w zupełnie innej scenerii – na małej scenie Przystanku Woodstock. I co? Pełna widownia bawiła się, gdy łączył pokolenia i utrwalał wrażliwość językową wśród młodych ludzi na scenie największego festiwalu w Europie. Pełna widownia bawiła się również, gdy zaśpiewał w Teatrze na koniec recitalu w iście rockowej „groźnej” pozie „Glanki i Pacyfki”. Konsekwencję sceniczną i piękno zabawy językiem, docenić tu należy szczególnie – urzeka ona widzów różnych pokoleń stale i z rosnącą popularnością.

Odnoszę wrażenie, że wspomniany utwór „Glanki i Pacyfki” w fragmencie „Czyś ty wybranka punka, czyś ty dziewczyna skina / Najważniejsza, najważniejsza jest rodzina”, świadomie nawiązuje do legendy Kabaretu Starszych Panów. I tak jak mi rodzice wpajali tę legendę, tak ja moim dzieciom z przyjemnością dopiszę do tej listy twórczość Artura Andrusa.

Dwukrotna owacja na stojąco, potwierdza w imieniu licznie przybyłej publiczności jak i moim – warto było!