"Distant Satellites" - recenzja najnowszej płyty zespołu Anathema

Kategoria: Muzyka

Autor: Jaromir Mitkiewicz

Data publikacji: 2014-07-11

A a

Czy dwa lata to długi okres czasu? Dla tych bardziej leniwych to czas, który zdaje się nie mieć końca. Natomiast dla ludzi czynu to krótka chwila, moment, w którym liczy się wykonanie jak największej pracy. Anathema to przykład zgranego zespołu, dwójki braci i ich przyjaciół, którzy zdecydowanie powinni zostać nazwani ludźmi czynu. Fakt, bywało gorzej z natchnieniem po 2003 roku, w którym to nagrali doskonały „A Natural Disaster” bo, aż siedem lat potrzebowali na wydanie kolejnych kompozycji. Lecz gdyby spojrzeć na drugą stronę medalu, co z szacunku do braci Cavanagh zrobić musimy, to albumy wydane po 2010 roku, choć tematycznie inne, są tak piękne, niesamowite oraz muzycznie doskonałe, że warte były tych lat pracy. Początkowo oburzony, na drobne z obecnej perspektywy zmiany, muszę przyznać, że „We’re Here Because We’re Here” i „Weather Systems” to cudowny klimat, który w jeszcze lepszy sposób jest kontynuowany na najnowszej ich płycie „Distant Satellites”, wydanej na początku czerwca tego roku.
Dlatego też zastanawiałem się nad tym jak długi może być okres dwóch lat. Dla tych pracowitych muzyków ostatnie dwa lata były niesamowicie owocne. Ogromna liczba koncertów, dwa albumy koncertowe w tym dwupłytowy „Universal” wydany na CD+BluRay. Gdyby komuś było mało, dodajmy nieustanne prace nad nowym materiałem zawartym na właśnie „Distant Satellites”, czyli 10. w dorobku artystów albumie studyjnym.
Najnowszy krążek brytyjskich muzyków jest doskonałym, jak się zdaje, końcem trylogii muzycznej. Dlaczego trylogii? Powód jest prosty. Klimat oraz kierunek eksperymentowania z muzyką jest obecny tylko na tych trzech, wydawanych co dwa lata od 2010 roku, płytach. Faktem jest, że nie była to całkowita innowacja muzyczna dla braci Cavanagh bo nadal słyszalne są nawiązania do poprzednich lat, ale dla długoletnich fanów zespołu nowe brzmienia są zdecydowanie inne. Co więcej nazwałem to końcem trylogii, ponieważ z wywiadów z Vincentem można wywnioskować, że zespół znów podąży w innym kierunku, już od następnego albumu. Może będzie to nawiązanie do mocno elektronicznego ambientu? Miejmy nadzieję, że tym razem nie przyjdzie nam czekać kolejnych 7 lat aby się przekonać o ich geniuszu muzycznym.
Jak już wspomniałem, trzy ostatnie albumy składają się na spójną całość, w której każda kolejna płyta wzbudza inne emocje, przynajmniej w moim odczuciu. „Distant Satellites” wydaje się być mroczniejsza, lekko bardziej depresyjna oraz bardziej skłonna powracać do dźwięków gitarowych rodem z „Judgement”. Oczywiście to tylko moja opinia, ale większość z 10 utworów zdaje się wprawiać słuchacza w refleksyjny, mocno sentymentalny nastrój.
Kilka słów uznania należy się też znakomitemu producentowi, z którym współpracuje Anathema już od kilku lat, a mianowicie Christer-Andre Cederberg’owi. Ten pochodzący z Norwegii muzyk jest producentem od wielu lat. Wydaje się że płyty wydane przez Anatheme, pod jego okiem (Weather Systems, Universal i Distant Satellites) są czystsze w dźwięku i jego odbiorze. Tak czy inaczej i jemu należą się podziękowania za ten fantastyczny album.
Dlaczego nie ma tu słów krytyki? Powód jest jeden i jest bardzo prosty. Moje doświadczenie jako fana Anathemy potwierdza, że nawet gdybym po pierwszym odsłuchaniu tej płyty chciał wyrzucić ją do kosza, to po kilku kolejnych zawsze trafia do kanonu muzycznym cudów. Nie umiem wyjaśnić fenomenu tego zespołu, ale jak się okazuje to co robią musi się podobać! I podoba się! Świadczą o tym znakomite oceny ekspertów na całym świecie.

Cieszmy się, że Anathema wydała kolejny fantastyczny album. Cieszmy się, że wciąż mają pomysły. Cieszmy się również z możliwości oglądania ich na żywo bo już w następny piątek 18 lipca, wystąpią na JAROCIN FESTIWAL w roli gwiazdy festiwalu. Może przyjdzie nam wszystkim zobaczyć spadające odległe satelity przy fantastycznych dźwiękach Anglików.

 

 

Anathema – "Distant Satellites"

1. „The Lost Song, Part 1″ (5:53)
2. „The Lost Song, Part 2″ (5:47)
3. „Dusk (Dark Is Descending)” (5:59)
4. „Ariel” (6:28)
5. „The Lost Song, Part 3″ (5:21)
6. „Anathema” (6:40)
7. „You’re Not Alone” (3:26)
8. „Firelight” (2:42)
9. „Distant Satellites” (8:17)
10. „Take Shelter” (6:07)

Anathema na JAROCIN FESTIWAL
18.07.2014 godzina 20:40