Edyta Bartosiewicz w Zamku!

Edyta Bartosiewicz w Zamku!

Kategoria: Muzyka

Autor: Tekst i zdjęcia: Marta Nowicka

Data publikacji: 2014-11-29

A a

Tłum wiernych fanów, zarówno z dawnych lat, jak i tych młodych w napięciu wyczekiwał artystki  pod sceną na długo przed planowanym rozpoczęciem koncertu. W powietrzu czuć było ekscytację . Zanim jednak publiczność doczekała się swojej gwiazdy, w niezwykle przyjazny i spokojny nastrój wprowadził zgromadzonych LES KI. Artysta wraz ze świetnymi muzykami zaprezentował swoje autorskie numery z ep’ki „Zaczyn”. Całość brzmiała świetnie, smaczku dodały ciekawe instrumenty, takie jak mandolina, banjo, czy inne, dotąd mi nieznane muzyczne wynalazki. LES KI swoją nastrojową i ciekawą muzyką umilił publiczności oczekiwanie na Bartosiewicz.

Wokalistka wraz zespołem pojawiła się na scenie zaraz po krótkiej przerwie technicznej. Fani przyjęli ją z wielką radością, ogromem oklasków, a sama Edyta nie kryła szczęścia i wzruszenia.

Już na drugim miejscu setlisty znalazł się nieśmiertelny hit – „Skłamałam”, zaśpiewany przez całą, wypełnioną po brzegi salę.

Następnie Edyta Bartosiewicz zaprezentowała materiał ze swojej debiutanckiej płyty „Love” w nowych, świetnie sprawdzających się na koncercie aranżacjach. Nie zabrakło też utworów z Renovatio – „Nie zabijaj miłości” i „Rozbitkowie” spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem, oraz wszystkim znane, stare hity artystki. („Jenny” w nowej wersji porwała publiczność!)

Nie zabrakło śmiechu, wzruszeń i ciepłych słów – artystka między utworami zagadywała fanów, przytaczając anegdoty i przemyślenia, dzięki czemu wytworzyła atmosferę swojego rodzaju bliskości i ciepła.

Wciąż niesamowity głos, wielka charyzma, a jednocześnie pokora i skromność to zdecydowanie mocne strony Bartosiewicz.

Koncert zakończyły bisy, wśród których znalazł się uwielbiany przez wszystkich zgromadzonych i najgłośniej przez nich zaśpiewany kawałek – „Ostatni”.

Stojący obok siebie nastolatkowie i ich potencjalni dziadkowie wspólnie wykrzykujący każde słowo piosenki, ze szklącymi się oczami to dowód na to, że koncert był udany, a Bartosiewicz nie straciła tego, co 15 lat przyciągało fanów na jej występy.

Komu nie udało się dotrzeć, zdecydowanie może żałować i z nadzieją czekać na kolejną wizytę wokalistki w Poznaniu.

 

Galeria