Epitafium Jackowi Kaczmarskiemu

Epitafium Jackowi Kaczmarskiemu

Kategoria: Muzyka

Autor: Artur Bądkowski

Data publikacji: 2014-04-10

A a

Przypada dzisiaj dziesiąta rocznica śmierci Jacka Kaczmarskiego. To oczywiście powód do wspominania, analizowania twórczości. Nie czuję się upoważnionym do wyrażania autorytatywnych stwierdzeń co by mu odpowiadało, co myślał, jaki był. Myślę jednak, że wielokrotnie dawał w swoich tekstach wyraz dezaprobacie dla patosu i tkliwego sentymentalizmu, które mogą się pojawić w tekstach powstałych z okazji tej rocznicy. Pewnie skwitowałby to ironiczną uwagą, jakąś złośliwością w stosunku do autora, która by go nawet zabolała. Z drugiej strony nie jest moim zamiarem pisanie o tym jak wielkim artystą był Kaczmarski, w każdym razie nie tylko o tym. Twórczość Jacka Kaczmarskiego towarzyszy mi już bardzo długo. Przypadkiem usłyszałem fragment koncertu artysty z Hali Oliwii, który zarejestrowany był podczas jego tryumfalnej trasy koncertowej w 1990 r. I się zaczęło. Pamiętam jak każdy zapowiadany koncert emitowany w telewizji, audycje radiowe, kolejne płyty wiązały mi się z pytaniem, „co tym razem skomentuje”, co stało się inspiracją do napisania kolejnej piosenki. A przecież Jacek Kaczmarski potrafił zaskakiwać; inspirowało go malarstwo, film, lektury szkolne, filmy dokumentalne, artykuły prasowe i wiele wiele innych. Każda piosenka była dialogiem z szeroko rozumianą kulturą. Zawsze potrafił w zwięzły sposób wydobyć samo sedno zdarzeń, posługiwał się paradoksem, grą słów, a przede wszystkim był w tym wszystkim niezależny. Każdy kto tego słuchał musiał chłonąć to czym się karmił twórca. Wszystko to jest okraszone dystansem i ironią. Kaczmarski był dla mnie niewątpliwie autorytetem i idolem choć z czasem mój odbiór się zmieniał. Celowo nie użyłem czasu przeszłego dokonanego, ponieważ ciągle do tej twórczości wracam. Odkrywam tę twórczość na nowo. Gdy sam wspominam swoją młodzieńczą fascynację Kaczmarskim patrzę teraz na to z lekkim rozbawieniem. Tylko lekkim, ponieważ mam świadomość, że cały czas jednak najważniejsze w niej były teksty i charyzmatyczny sposób wykonywania tych protest songów. Kolejne piosenki były powodem do szukania reprodukcji obrazów, oglądania filmów, czytania książek, zainteresowania historią. Zawsze mi imponowało, że można dyskutować z naszymi antenatami sprzed wieków, że cała przeszłość i teraźniejszość jest nasza i do nas przemawia. Kaczmarski czerpał z tak wielu inspiracji, że nikt mu nie może zarzucić braku uniwersalizmu i tego, że prezentuje on jakieś nasze, polskie kompleksy. Tu był raczej ich demaskatorem. Jednocześnie wszystko czego się dotknął było przesiąknięte Polską. Szczególny wyraz znalazło to w przypomnieniu idei „Kosmopolaka” stworzonej przez Andrzeja Bobkowskiego. Jak przypadło na prawdziwego fana nie obce mi było zbieranie informacji o życiu artysty. Z przykrością stwierdzałem jednak, że wiele w nim było rzeczy trudnych. Nie podobały mi się jego wybory polityczne. Z perspektywy czasu nie dziwią mnie one. Naiwny początkowo odbiór artysty szybko nauczył mnie, że czym innym jest twórczość, a czym innym twórca. Chyba nigdy nie byłem bezkrytycznie nastawiony do tego co robił, mówił i śpiewał Kaczmarski. Chyba, gdyby tak było, to zaprzeczyłbym wszystkiemu temu co wyrażał w swojej twórczości, która jest ciągłym dialogiem, dyskusją, a więc często też niezgodą. Nie muszę przekonywać jakim wydarzeniem były moje osobiste spotkania z artystą. Co oczywiste, z czasem jednak mój jego odbiór się zmienia. Znowu celowo użyłem czasu teraźniejszego, nie przeszłego. To co po nim zostało się broni, choć ciekawy jestem co by nam powiedział dzisiaj o naszej rzeczywistości; jakby się w niej znajdował? Domyślam się, że nie zgadzałbym się z nim politycznie, ale to co nie było w jego twórczości doraźne, skłaniałoby do refleksji, nie mógłbym przejść obok tego obojętnie. Jacek Kaczmarski to przede wszystkim ekspresyjnie wykonywane pieśni, których mistrzostwo wykonania powoduje, że z trudem wysłuchuje ich w innych interpretacjach. Skłamałbym gdybym powiedział, że czytam jego wiersz i piosenki z równą uwagą jaką poświęcam piosenkom w jego autorskim wykonaniu. Dziesięć lat temu zmarł ważny dla mnie twórca, mimo to cały czas rozmowa trwa....