Fismoll - Scena pod Minogą

Fismoll - Scena pod Minogą

Kategoria: Muzyka

Autor: Magdalena Brylowska

Data publikacji: 2014-01-21

A a

Pierwszy raz usłyszałam go przez przypadek, to był chyba listopad 2012, trafiłam na jego cover piosenki „Breathe Me”, którą w oryginale śpiewa Sia. Byłam oczarowana, zarówno sposobem, w jaki grał, jak i wokalem. Wniosek był oczywisty, pewnie Islandczyk, ewentualnie Brytyjczyk. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że to Polak, na dodatek bardzo młody i to jeszcze z Poznania! Zaczęłam zachłannie szukać jego coverów, i z każdym nowym utwierdzałam się w przekonaniu, że jeszcze będzie o nim głośno, bo taki talent musi się wybić. Niedługo później Arek zagrał swój pierwszy koncert w Dubliner Pub, towarzyszyła mu grająca na wiolonczeli siostra Asia Glensk, gitarzysta Kacper Budziszewski oraz sekcja skrzypiec. Koncert nie do końca się udał z przyczyn technicznych, ale już kilka dni później w pomniejszonym składzie supportował Kari Amirian w Blue Note Jazz Club i to ostatecznie upłynniło moje serce i wprowadziło w stan permanentnego zachwytu.

Od tego czasu Arek zdążył wydać genialną debiutancką płytę „At Glade”, przy której palce maczał również Robert Amirian, świetny producent, kompozytor i autor tekstów. Płyta stała się wielkim sukcesem, a sam Arek został określony wielkim talentem. Zdobył uznanie najważniejszych krytyków muzycznych i nie tylko! Zachwyciła się nim sama Kasia Nosowska, a efektem tego zachwytu było zaproszenie Arka do współpracy przy trasie koncertowej „zip”. Do większych sukcesów z pewnością można zaliczyć również fakt, że pół roku od pierwszego koncertu wystąpił na jednej ze scen podczas Heineken Open`er Festival w Gdyni, choć jak sam przyznał jego największym marzeniem jest występ podczas największego festiwalu muzyki alternatywnej w Polsce, czyli OFF Festiwalu. Można zauważyć pewną tendencję wśród młodych artystów, nie ciągnie ich na wielkie sceny mainstremowych festiwali, lecz na dużo mniejszy festiwal, ale za to z dokładnie wyselekcjonowaną muzyką, dla prawdziwych muzycznych freaków.

Słuchając go można zauważyć duże podobieństwo do Sigur Ros, Olafura Arnaldsa, Bena Howarda, Damiena Ricea czy Justina Vernona z Bon Iver. Gra z ogromną klasą, jego kompozycje wręcz pieszczą uszy i pozwalają się myślami przenieść do przepięknej Islandii – serca muzyki alternatywnej. Arek nie ukrywa swojej fascynacji islandzką muzyką, i faktu, że utwory które komponuje, są odzwierciedleniem tego, co kryje się w jego duszy. Gdy rozmawiałam z nim w czerwcu ubiegłego roku, stwierdził, że jego muzycznym tatą jest Arvo Part, a mamą Sigur Ros. Zaś o swoim bardzo emocjonalnym podejściu do śpiewania powiedział, że „gdyby serce miało usta, ja bym nie miał nic do roboty”.

Piątkowy koncert Fismolla, będzie podróżą po najpiękniejszych zakamarkach ludzkiej duszy i sprawdzianem wrażliwości dla wszystkich wielbicieli nostalgicznych brzmień. Dla mnie będzie to trzeci koncert tego niezwykłego młodego artysty, i jestem przekonana, że nie ostatni, bo skoro nie mogę mieć Islandii na wyciągnięcie ręki, to chcę, choć jej część, a serce Arka zdecydowanie jest islandzkie.

 

24.01.2014

g.20:00

Scena Pod Minogą, ul. Nowowiejskiego 8, Poznań

Bilety: 25/30 zł