Gooral zabiera w „lepsze miejsce”!

Gooral zabiera w „lepsze miejsce”!

Kategoria: Muzyka

Autor: tekst: Jaromir Mitkiewicz, zdjęcia: Karol Cichoński

Data publikacji: 2014-01-26

A a

Gooral poruszył ziemię i zatrzymał czas. Zrobił to dosłownie. Sufit niższego piętra klubu wyginał się niczym król Julian w Madagaskarze. Wszystko przez… no właśnie przez kogo? Artystę czy tłum, który zebrał się na jego koncercie przy scenie pod Minogą? Fakt, to my skakaliśmy „wysoko, wysoko”, ale to Gooral nami sterował.

W ten czwartek koncert miał się odbyć o godzinie 20, choć jak się później okazało, tak naprawdę start zaplanowany był na 21, a rzeczywiście zaczęło się pół godziny później. Pewnie niejeden poczułby głęboką irytację czekając  tyle czasu, ale ja należę do tych leniwych, czerpiących przyjemność z małych rzeczy takich jak na przykład zimne piwo, albo dwa. Zresztą nie byłem osamotniony.

 Jeśli już jesteśmy przy publice trzeba powiedzieć, że dopisała. Nie bywam często na koncertach pod Minogą, ale gdy już jestem, to na kameralnych widowiskach. Ten koncert na pewno do nich nie należał. Praktycznie wszystkie bilety się wyprzedały, co daje nam około 300 osób, co z kolei przy tak małej powierzchni zamienia się w spory tłum. Pierwszy punkt udanego koncertu spełniony. Na tym jednak nie można zakończyć. Udany koncert to przede wszystkim muzyka. No ale i w tym wypadku Gooral może zebrać dobre oceny. Chociaż trzeba zaznaczyć, że były pewne techniczne niedociągnięcia. Do akustyki przyczepiać się nie będę, bo jej przecież nie da się zmienić, poza tym nie uważam aby komukolwiek z obecnych to przeszkadzało. Głównym problemem według mnie był słabo słyszalny wokal. Zrozumieć co śpiewa Anna Wiosna Rogowska sprawiało czasem trudność.

Artysta zagrał kilka naprawdę dobrych numerów i na szczęście zgodnie z moimi oczekiwaniami nie tylko z nowej płyty. Połączenie nowego i starego repertuaru, choć wciąż z przeważającą częścią nowego, dało bardzo przyjemny efekt. Oczywiście nie mogło obyć się bez słynnej już w całej Polsce „Karczmareczki”, zagranej dwukrotnie. To chyba ten utwór tak bardzo rozgrzał obecnych.  Sam z kolei bardzo liczyłem na „Pod Jaworem”, co jako promo nowej płyty oczywiście należało zagrać. Pozostałe utwory to między innymi: „W moim ogródecku”, „Jasny gwint”, „Take over me” oraz „Come on closer”, czyli wszystkie bardziej znane i lubiane kawałki Goorala.

Jak zapowiadał sam artysta, ethno rzeczywiście na nowym krążku jest mniej, co idzie w parze z koncertami. Fakt, dalej czuć góralski klimat, ale na szczęście lub też nieszczęście (zależy od odbiorcy), już nie w takim stopniu jak do tej pory.  Ja od oceny nowego kierunku ścieżki muzycznej Mateusza G. się powstrzymam. Mogę powiedzieć jedynie, że cokolwiek by nie robił, mogę być pewnym,  że zrobi to dobrze. Tak było w wypadku nagrywania „Better Place”. Świadczy o tym nawet pomysł samodzielnego masterowania.  Koncertowanie tylko potwierdza regułę.
Kawał dobrej roboty, który  ktoś mi bliski nazwał „europejskim graniem”. Co prawda, to prawda. Gooral powoli wchodzi na europejski poziom o czym przekonał mnie ostatnim krążkiem i czwartkowym graniem.

Galeria