Jak gitara to z Hiszpanii, jak flamenco to z Andaluzji

Jak gitara to z Hiszpanii, jak flamenco to z Andaluzji

Kategoria: Muzyka

Autor: tekst: Szymon Kawała; zdjęcia: Jakub Marciniak

Data publikacji: 2014-08-24

A a

W sobotę 23 sierpnia o godzinie 1900 w auli UAM w Poznaniu odbył się koncert znanego gitarzysty flamenco Vicente Amigo wraz z zespołem. Sala była zapełniona po brzegi, przygaszono światła i nastąpiło krótkie wprowadzenie dyrektora festiwalu, po czym wszedł  Vicente bez zespołu.

Rozpoczęło się solo gitarowe, fragmenty klasycznych hiszpańskich melodii mieszały się z krótkimi improwizowanymi motywami nazywanymi falsetami. W połączeniu z ciemnością  na sali tworzył się niepowtarzalny klimat, niczym podczas wieczornego spaceru uliczkami Grenady. Utwór był dosyć długi i trudno było zauważyć jego koniec. Dopiero kiedy wszedł zespół składający się z perkusji, cajonu, gitary i wokalu wiadomo było, że rozpoczyna się kolejny punkt programu.

Następne dwa utwory były żywe i szybkie, Francisco Gonzales wybijał rytm na cajonie, perkusji i rękach, Antonio Fernandez akompaniował na gitarze, a solista tworzył kolejne zawiłe improwizacje, czasem odezwał się Rafael Usero-wokalista, którego głos nadawał wszystkiemu „ducha” flamenco.

 Następnie nastąpiła zmiana nastroju z żywiołowego na melancholijny, tu wokal odgrywał jeszcze większą rolę niż wcześniej. Na szczęście utwór ten był jedynie przerwą pomiędzy żywiołowymi kompozycjami o tytułach „Estacion primavera” i „Tierra”.

Znowu nastąpiła zmiana na spokojniejsze „Bolero a los padres” i „Campos de san Gregorio”, by na końcu powróciły żywiołowe rytmy. Kiedy Vicente zakończył program solowym popisem, po utworze „Roma” publiczność nagrodziła go owacjami na stojąco, lecz to nie był koniec. Zespół zagrał jeszcze trzy bisy, każdy kończył się długimi oklaskami na stojąco, które trwały jeszcze długo po wyjściu artystów.

Galeria