Już jutro w Sali Ziemi wystąpi Gentleman. Zapraszmy do lektury wywiadu z Artystą

Już jutro w Sali Ziemi wystąpi Gentleman. Zapraszmy do lektury wywiadu z Artystą

Kategoria: Muzyka

Autor: Antoni Hake

Data publikacji: 2015-04-29

A a

Jaka była Twoja pierwsza myśl, gdy usłyszałeś o możliwości współpracy z orkiestrą symfoniczną i chórem chłopięcym?

Poczułem się podekscytowany, ponieważ orkiestra symfoniczna to olbrzymi i żywy organizm, który tworzy najwyższą formę muzyki. Bardzo doceniam możliwość, którą dostałem. Przez głowę przeszło mi – „Łał, super sprawa!”, szczególnie, że w ten projekt zaangażował się Jacek (Sykulski – przyp. red.) i jego ludzie. Wielka rzecz. Traktuję ten fakt w specjalny sposób, to dla mnie zaszczyt.

Czy można znaleźć jakieś podobieństwa między muzyką reggae a klasyczną?

Ten projekt polega właśnie na łączeniu tych dwóch rodzajów. Tak jak mówiłem wcześniej (na konferencji prasowej – przyp. red.), jest wiele elementów z orkiestry symfonicznej, które można znaleźć w moich utworach - takie jak instrumenty smyczkowe, czy rogi. Właściwie chyba wszystko poza kilkoma wyjątkami, takimi jak pokaźny chór. Mówimy w końcu o muzyce, a ją należy traktować jako jedność.

Słyszałem, że śpiewasz również w języku jamajskim. Czy oddaje on bardziej naturę reggae, jest bliższy jego duchowi, niż np. angielski?

Jamajka to ojczyzna muzyki reggae, z którą związany jest również język patois. Jednak nie jest w zasadzie ważne, czy go używasz. Istnieje wiele dobrych, polskich artystów - takich jak Vavamuffin, czy Mesajah, którzy śpiewają po polsku. Jest też dużo niemieckich wykonawców, którzy używają w swoich utworach niemieckiego i wychodzi to dobrze. Ponownie – to jest muzyka. Muzyka nie potrzebuje szczególnego języka, nie zna granic. Jest po prostu uniwersalna, opiera się na tym co czujesz. Pojechałem na Jamajkę, aby poznać miejsce, z którego pochodzi reggae. I tak to się wszystko zaczęło - posłuchałem swojego wewnętrznego głosu. To nie była nawet decyzja, po prostu tak się stało.

Powiedziałeś na konferencji prasowej bardzo ważne słowa o współpracy przy tym projekcie, która łączy Polaków i Niemców. To może być kolejny krok do przekraczania dzielących nas granic, przełamywania stereotypów?

To jest właśnie to, co potrafi robić muzyka. Muzyka pomaga radzić sobie z różnymi przeciwnościami w piękny sposób. Nie zapominajmy, że to zawsze jest poza polityką, poza jej ograniczeniami. Muzyka to uniwersalny język. To piękne, gdy jest on w stanie rozwiązywać konflikty. To jeden z powodów, dla których jestem tak bardzo pozytywnie nastawiony do całego projektu. Tak jak mówiłem na konferencji, połączyła mnie z Polską głęboka więź. Czuje się tutaj bardzo mile widziany i doceniony.

Co sądzisz o Przystanku Woodstock? Słyszałem, że miałeś okazję się tam pojawić. Jak to wspominasz?

Zdecydowanie pozytywnie. To jest największe show, w jakim brałem udział. Totalne szaleństwo. Gdy opowiadałem znajomym, że było tam siedemset tysięcy osób, nie byli w stanie w to uwierzyć, dopóki nie pokazałem im nagrania. Ciężko wyrazić to w słowach. Tak wielu ludzi, pomiędzy którymi panuje pokój, o który przecież tak trudno na tym świecie.

Z reggae związany jest również pewien sposób patrzenia na świat. Jest on Twoim moralnym kompasem, zbiorem wartości, którymi się kierujesz w życiu?

Kompas moralny to świetne sformułowanie , może użyję je kiedyś w jakiejś swojej piosence. Spodobało mi się (śmiech). Tak, to prawda. Nie wiem jak to jest w Twoim przypadku, ale dla mnie muzyka to generalnie zbiór wartości. Kocham utwory, z liryczną głębią, w której znajduje się przesłanie. Takie, które są czymś więcej niż tylko rozrywką, podkładem do tańczenia. To magiczna sprawa, jeśli ktoś odnajduje w tekstach moich piosenek coś ważnego dla siebie.

Dziękuję za wywiad.

Rozmawiał Antoni Hake