Kolędy i pastorałki według Jacka Kaczmarskiego

Kolędy i pastorałki według Jacka Kaczmarskiego

Kategoria: Muzyka

Autor: Artur Bądkowski

Data publikacji: 2013-12-23

A a

Czas Świąt ma swoje prawa, dlatego czas na kolejny tekst związany z tą tematyką. Zastanawialiście się kiedyś może kto i kiedy napisał tradycyjne kolędy i pastorałki, które są śpiewane w kościołach i w domach w Boże Narodzenie? Tradycje świąteczne wydają się czymś stałym i niezmiennym, nie podlegającym zmianom. Po to przecież jest tradycja. Wielu artystów zmaga się z bożonarodzeniowym repertuarem starając się na swój sposób go zinterpretować inni eksperymentują z aranżacjami jeszcze inni próbują zaśpiewać coś nowego.
W 1993 r. podobne pytania stawiał sobie Jacek Kaczmarski, któremu zaproponowano występ z tym repertuarem. Artysta jednak postanowił napisać swoje kolędy i pastorałki. Każdego, kto zetknął się z twórczością Kaczmarskiego nie może to dziwić, ponieważ rzadko wykonywał on nie swoje utwory. Myślę, że dla niego punktem honoru było też stworzenie autorskich utworów świątecznych. Śpiewanie powszechnie znanych kolęd i pastorałek potraktowałby zapewne jako pójście na łatwiznę artysty, który był zdeklarowanym ateistą i wielokrotnym krytykiem polskich bezrefleksyjnych tradycji. Poeta chciał też zapewne takim repertuarem dystansować się do swojego wizerunku publicznego twórcy piosenek politycznych. Tak narodził się program „Szukamy stajenki”, który odwoływał się do konwencji ale jednocześnie w autorski sposób go reinterpretował.

Słuchacze muszą przyznać, że program Kaczmarskiego jest odpowiedzią na bezrefleksyjne podejście do tematyki świątecznej. Artysta jest po swojemu przekorny, poświęca np. w utworze „Tyle złota i purpury” dużo uwagi Św. Józefowi – postaci co najmniej niedocenianej przez artystów.

Teksty odnoszą się do tradycji ludowych („Kolęda ludowa”).

 

Tłuste barokowe aniołki są obecne w „Barokowej kolędzie”.

Większość tekstów zawiera coś co nazwałbym treściami egzystencjalnymi. Zwierzęta mówią ludzkim głosem („Straszny rwetes, bracie ośle...”) o swoim losie.

Zapowiedź krzyżowej śmierci Chrystusa jest dla artysty pretekstem do refleksji nad cierpieniem („Jak długo grać będą…”) – wszak to Maryja jest w tekście matką, która jest świadoma przyszłych losów nowonarodzonego syna.

Rodzi się Jezus, jest więc radość, ale równocześnie świadomość Jego śmierci na krzyżu. Bóg – człowiek ma odkupić ludzi, którzy często nie są świadomi wydarzeń, które mają miejsce ale jednocześnie szukają w stajence nadziei. W tym kontekście kolędy Jacka Kaczmarskiego są bardzo przejmujące i ludzkie.

Dla artysty sens Świąt odnosi się do każdego z nas. Kaczmarski nie chce bezrefleksyjnego, powierzchownego przeżywania pamiątki czegoś co się wydarzyło 2000 lat temu („W kołysce ziemi obiecanej…”).

 

Każdemu kto chce refleksyjnie przeżyć Boże Narodzenie polecam program „Szukamy stajenki”. Nie znajdziemy tu tylko cukierkowych obrazków – jest radość, cierpienie, nadzieja.