Leszek Możdżer Trio – kolejna odsłona

Leszek Możdżer Trio – kolejna odsłona

Kategoria: Muzyka

Autor: Tomasz Katolik

Data publikacji: 2013-11-04

A a

Po siedmiu latach od wydania ostatniej płyty, a nie były to lata chude dla Leszka Możdżera,  prowadzona przez niego formacja nagrała nowy materiał zatytułowany „Polska”. Tych trzech znakomitych muzyków spotkało się w Alvernia Studios, aby przyoblec w dźwięki te wszystkie swoje pomysły, które mam nadzieję, będą od premiery płyty, cieszyć nasze uszy. Dystrybucją płyty, także poza naszym krajem (Europa, USA, Azja), zajmie się niemiecka wytwórnia ACT, po raz czwarty laureat „Echo Jazz Award”. 

Wieści o premierze najnowszej płyty Tria wybitnego pianisty Leszka Możdżera zatytułowanej ”Polska” przypomniały mi (na zasadzie luźnych skojarzeń) o tak samo nazwanym wydawnictwie, również z kręgu muzyki improwizowanej, mianowicie o „Polsce” saksofonisty Michała Kulentego (1990 r.). Zanim przesłuchałem płytę Możdżera, założyłem z dużym prawdopodobieństwem, że będzie to inny świat dźwiękowy niż muzyka zaproponowana przez Kulentego i, że obie płyty łączy tylko nazwa. Snułem jednak domysły - czy Możdżer wykorzysta tematy polskiego folkloru, jak wspomniany saksofonista, który wplótł je w swój mainstreamowy skład, czyniąc jego brzmienie bardzo atrakcyjnym? Moje pytanie było uzasadnione, znana jest bowiem miłość Możdżera do muzyki Chopina (płyta „Impressions”), czy jego współpraca z Highlanders Zbigniewa Namysłowskiego i czasami wyrażane przywiązanie do polskości. Czy może jednak twórcy nie wprowadzą jednoznacznych odniesień do muzycznej kultury naszego pięknego kraju a tytuł płyty jest tylko manifestacją sentymentów leadera? Zawartość płyty była dla mnie niewiadomą, ponieważ przegapiłem możliwość wysłuchania wcześniejszych wykonań utworów na nią przeznaczonych, a była okazja  w maju tego roku, choćby na cyklicznym Enter Music Festival, którego Leszek Możdżer jest dyrektorem artystycznym.

Gwoli przypomnienia, krótko o jego artystycznej drodze: debiutował w grupie klarnecisty Emila Kowalskiego. Następnie związał się z grupą Tymona Tymańskiego „Miłość” grając kapitalnie na wszystkich płytach formacji.. Współpracował ze wspomnianym Zbigniewem Namysłowskim, Tomaszem Stańko, Piotrem Wojtasikiem, Michałem Urbaniakiem, czy Januszem Muniakiem, by wymienić najważniejszych. Grał w zespołach Buddy'ego de Franco, Archie'go Sheppa, Arthura Blytha. Nagrywał solo (bestsellerowa płyta „Piano”), czy w duetach, płyty studyjne oraz live z Adamem Makowiczem, Davidem Friesenem, Adamem Pierończykiem. Jego grę można usłyszeć na ścieżkach dźwiękowych  do wielu filmów i przedstawień teatralnych a skomponowanych przez takich twórców jak m.in. Zbigniew Preisner czy Jan A.P. Kaczmarek. Znana jest także współpraca Możdżera z wykonawcami spoza świata jazzu czy muzyki filmowej, jak choćby z Davidem Gilmourem, z której jest szczególnie dumny, czy Philem Manzanerą.

Materiał na ostatnią płytę został nagrany w towarzystwie dwóch dobrze znanych ze współpracy z Możdżerem muzyków (również w duetach), a wchodzących w skład jego zespołu: Szwedem Larsem Danielssonem grającym na kontrabasie i wiolonczeli, oraz śpiewającym perkusjonistą Zoharem Fresco pochodzącym z Izraela. Biorąc pod uwagę tę konfigurację można było spodziewać się, że muzyka jaką zaproponują będzie w jakimś sensie kontynuacją wcześniejszych brzmień tego składu oraz, że proces twórczy przebiegał harmonijnie z pełnym wykorzystaniem synergii tych doskonale rozumiejących się partnerów. Leszek Możdżer, choć brał i bierze udział w wielu różnorodnych projektach, najbardziej lubi, jak przyznał, wspólne granie właśnie z tymi muzykami – uważa ich za „optymalny skład”. Możdżer – pianista o dużych możliwościach technicznych, na granicy wręcz pianistycznej ekwilibrystyki, ceni jednak w kompozycji ciszę i przestrzeń. Stroni od technicznych popisów na rzecz zaznaczenia detalu. Danielsson wpisuje się w powyższe założenia, ponieważ jak mówi o jego grze Leszek, „dla muzyka improwizującego najważniejsze jest nie to co on gra, ale to czego nie gra” dając tym samym możliwość współtworzenia muzyki przez partnerów. Jest przy tym basistą zapewniającym płynność narracji muzycznej oraz niezachwianą podstawę do improwizacji, co nie dziwi wziąwszy pod uwagę jego doświadczenie muzyczne. Swojego drugiego partnera. Zohara Fresco, postrzega Leszek również w superlatywach, jako jednego z najwrażliwszych perkusistów, grającego przy pomocy palców i dłoni, dzięki czemu wybijane rytmy, najczęściej orientalnej proweniencji, nie zagłuszają fortepianu. Dla muzyki, którą chce tworzyć artysta ma to wręcz podstawowe znaczenie, szczególnie na koncertach.. Używa również Fresco różnorodnych rodzajów perkusjonaliów, dzięki czemu osiąga ciekawe efekty sonorystyczne, ale stosowane z umiarem. „Polska” jest trzecim studyjnym wydawnictwem tego składu (nie licząc płyty „Live” z  2007 roku) a poprzedzały ją wydany w 2005 roku album „The Time” oraz rok późniejszy : „Between us and the Light”. Płyty te osiągnęły status podwójnej platyny, można stąd wnosić, że i w najnowszym wydawnictwie tkwi duży potencjał komercyjny. Zadba o jego wykorzystanie nowy wydawca – prestiżowa, niemiecka wytwórnia ACT.

Co do samej muzyki, to można ją określić jako fuzję jazzu w wydaniu europejskim, bliskim estetyki ECM, jednak bardziej gładszą, oraz wpływów orientalnych. Brzmienie kreowane przez trio przywodzi nieodparcie na myśl tzw. „muzykę świata”, pomimo pojawiających się zarzutów o komercjalizacji, zagraną jednak z dużą kulturą. Muzycy w swoich kompozycjach (sześć na trzynaście skomponował L.M.) dbają o niebanalną linię melodyczną tematów. Muzyka jest starannie zaaranżowana a improwizacje robią wrażenie też jakby zagranych z nut. Jednak najważniejszym walorem tej muzyki jest jej nastrojowość i ilustracyjność. Łatwiej zrozumieć w tym kontekście sukcesy Leszka Możdżera na polu muzyki filmowej. No cóż,  cieszmy się więc taką muzyką jaką nam ten wybitny artysta proponuje. Można oczywiście narzekać, że podąża w rejony swoistej bezstylowości, gdzie brak jazzowego „pazura” i jednoznaczności formalnej. Najwyraźniej jednak takie myślenie o muzyce i nieprzywiązywanie się do określonej estetyki jest Możdżerowi najbliższe, nie jest zresztą w jazzie czymś nowym. Na myśl przychodzą wielcy prekursorzy choćby grupa Oregon, czy nawet Pat Metheny. Po wysłuchaniu albumu „Polska” można przecież sięgnąć do innych wydawnictw pianisty, gdzie ukazuje rasowe granie ze „swingiem”, szczególnie mam na myśli bardzo dobry, zagrany w sekstecie, album „Talk To Jesus”, albo wspólny występ z Adamem Makowiczem w Carnegie Hall, gdzie zaprezentowali na jazzowo głównie utwory Chopina oraz trochę jazzowej klasyki. Wracając jednak do najnowszej płyty, to da się zauważyć w zawartych na niej kompozycjach, ambicję stworzenia by były tak dobre, jak na wcześniejszych albumach a nawet lepsze. Moim zdaniem sztuka ta muzykom się udała, choć poprzeczka była zawieszona wysoko. Utwory są zagrane częściej w żywszych tempach z zastosowaniem kontrastów dynamicznych, oraz z rozwijającą się narracją muzyczną. Przykłady mogą stanowić otwierająca płytę wspólna kompozycja Możdżera i Fresco „Chai Peimot” z jakby trochę chopinowskim wstępem, później z fajnym szeptano-śpiewanym tematem w stylu muzyki hinduskiej. Kolejny przykład to kompozycja tytułowa Możdżera z dużym ładunkiem optymizmu i ładną transową melodią, czy choćby „Africa” 


skomponowana przez Danielssona – lekka, bezpretensjonalna rzecz, ale bez banału. Natomiast na miano niemal rewelacji zasługuje wersja „Are You Experienced?” Hendrixa, różna od pierwowzoru, ale równie dobra, grana we wstępie na preparowanym fortepianie w klimacie orientalnym, ale za chwilę z towarzyszeniem Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia pod dyrekcją Marcina Nałęcz Niesiołowskiego. Ta dziwaczna, bogata aranżacja psychodelicznego utworu wcale go nie niszczy, ale nadaje mu nową jakość i chyba zamierzoną podniosłość. Polecam nowy album Tria Leszka Możdżera i myślę, że jeszcze wiele udanych płyt tego artysty przed nami.

Data premiery: 25.10.2013