Mistrz muzycznych miraży-Richard Bona w Poznaniu.

Mistrz muzycznych miraży-Richard Bona w Poznaniu.

Kategoria: Muzyka

Autor: Magdalena Brylowska

Data publikacji: 2013-10-11

A a

Bycie muzykiem drugiego planu to sztuka, trzeba grać najlepiej jak się potrafi, ale nie można przytłoczyć własną osobą frontmana. Zdarza się też, że ten niepozorny muzyk, który stoi sobie gdzieś z tyłu i stara się nie wyróżniać, nie rzucać w oczy i najzwyczajniej w świecie nie przeszkadzać, jest tak niewiarygodnie uzdolniony, że grzechem by było nie spróbować stać się panem własnego losu i stworzyć coś od początku do końca swojego. Takim muzykiem bez wątpienia był Richard Bona, który co prawda od najmłodszych lat miał styczność z muzyką, ale sławę zdobył dopiero w latach 90. po przeprowadzce z Paryża, w którym spędził 7 lat, do Nowego Jorku.

Okres paryski stanowił dla Bony swego rodzaju szkołę muzyki, miał okazje uczyć się od najlepszych francuskich jazzmanów m.in. skrzypka Didiera Lockwooda i basisty Markia Ducreta oraz gwiazd jazzu pochodzenia afrykańskiego Manu Dibango i Salifem Keitą, ogromny wpływ na dalszy rozwój jego kariery miał również austriacki pianista i kompozytor Joe Zawinula.  Jednak dopiero Nowy Jork okazał się dla Bony przełomowy, w końcu nie bez powodu najlepsze na świecie jam session odbywają się właśnie w USA, które jest prawdziwą kuźnią jazzowych talentów i w każdym zadymionym lokalu można spotkać jakiegoś genialnego muzyka, a muzyczne improwizacje w klubach są na porządku dziennym. W Nowym Jorku Bona miał zaszczyt nagrywać z najlepszymi z najlepszych, do swych projektów zaprosili go choćby Pat Metheny, Herbie Hancock, Chick Corea, Branford Marsalis, David Sanborn, Regina Carter, Bobby McFerrin czy Randy Brecker. Z czasem kameruńczyk – który  jest wszechstronnie uzdolnionym muzykiem i potrafi zagrać na niemal wszystkich instrumentach – postanowił  nagrać solową płytę, i tak w roku 1999 ukazał się krążek „Scenes From My Life”, który tylko utwierdził go, że warto pójść własną muzyczną drogą. Jazzman stworzył swój własny styl, który na każdym kolejnym krążku stawał się coraz bardziej wyrazisty. Starał się stworzyć mieszankę różnych gatunków - bossa novy, popu, afro-beatu, funku, w której prym oczywiście wiódł jazz. 

Teraz Richard Bona jest jednym z najbardziej uznanych i cenionych  żyjących muzyków jazzowych na świecie. Każda jego płyta to wielkie wydarzenie, a bilety na koncerty rozchodzą się z prędkością światła, bo Bona nie jest nudnym Panem, który tylko gra, to niezwykle energetyczny człowiek, który gra, śpiewa i przy tym świetnie się bawi, bo muzyka to dla niego sposób na życie. Już w sobotę wszyscy melonami będą mogli posłuchać go w Sali Ziemi na terenie MTP. Jedno jest pewne, że będzie można usłyszeć kawał dobrej muzyki.




·  Koncert Richarda Bony

·  Sala Ziemi MTP

·  12.10, g. 20

·  bilety: 120 i 140 zł