Muszę być szczery- będę dezerterem!

Muszę być szczery- będę dezerterem!

Kategoria: Muzyka

Autor: Edgar Hein

Data publikacji: 2014-11-18

A a

Trójka tatusiów, z których każdy wygląda na spokojnego obywatela środkowoeuropejskiego państwa. To na pierwszy rzut oka. Za to ucho i serce mówi co innego - to trzech najważniejszych punkowców Rzeczypospolitej! Robert Matera i Krzysztof Grabowski od już ponad trzech dekad ścierają się w bezkompromisowy sposób z każdym systemem, a Jacek Chrzanowski wydaje się być bardzo zadowolony, że między eksperymentami w Hey może na scenie nieco poszaleć. 33 lata grania, 13 albumów, dwie składanki, setki, czy nawet tysiące koncertów nie oddadzą tego czym jest Dezerter. Zespół ten to nie tylko teksty, które wydają się być dla wielu ideałem punkowej zadziorności, lecz również muzyka, która nie ma za zadanie jedynie poderwać do zabawy, lecz również zadowolić słuchacza bardziej wyrafinowanego. I tak kolejne pokolenia powtarzają, że „lubią Dezertera jak jasna cholera".
Dziwny to wydawać mógłby się ten koncert. Na scenie niby punki, ale stare. Pod sceną niby punki, ale sporo już wyłysiałych, dobrze sytuowanych, zadowolonych raczej ze swej egzystencji. Klub niby niezależny, a jednak bardziej z jazzem się kojarzący. W barze zamiast „bełtów” możemy uraczyć się whisky. Jednak dlatego warto na takim koncercie się również zjawić - Dezerter zawsze wymykał się schematom i dziś nawet ich spotkania z publicznością są bardzo mało schematyczne.
Panowie pojawią się na scenie by bronić swego ostatniego albumu „Większy zjada mniejszego”. Opinie słychać było o nim najróżniejsze. Że słaby, że genialny. Że odgrzewany kotlet, że ciekawy pomysł. Że odcinanie kuponów, że powiew świeżości. Że lewactwo, że odchylenia prawicowe na scenie. Jedno jest pewne - ten album nie mógł zadowolić fana „jedynego słusznego” Dezertera z lat 80tych. Panowie bawią się na tej płycie nagrywaniem, graniem i tekstem. A że wielu punkowców domaga się odgrywania tylko tego, co już dobrze znamy, zarzuty są ciężkie, acz uzasadnione bardzo słabo. Płyta dodatkowo zastanawia brzmieniem. Wynika to z ciekawej metody nagrania - Panowie wrócili do nagrywania analogowego, co może dziwić w dzisiejszych „dopieszczonych” czasach. Jednak kto inny ma iść pod prąd?
Jakbym dowodząc swojej nieprzeciętności koncert Dezertera okraszony będzie występem zespołu Martim Monitz. Chłopaków już niemłodych, jednak na poznańskiej scenie dopiero stawiających pierwsze kroki. Muzyka nieszablonowa, osadzona w punkowej stylistyce jednak bardzo, bardzo odurzona polskim noisem lat 90tych. Wystarczy napisać, że fani takich zespołów jak Ewa Braun czy nawet wczesny Something Like Elvis znajdą na pewno coś dla siebie.
Dezerter +Martim Monitz
Klub Blue Note

22.11.2014, sobota
start o 20.00