Muzyka w pięknych okolicznościach przyrody- Enter Enea Festival

Muzyka w pięknych okolicznościach przyrody- Enter Enea Festival

Kategoria: Muzyka

Autor: tekst: Artur Bądkowski, zdjęcia: Magdalena Matczak, Artur Bądkowski

Data publikacji: 2015-06-09

A a

                Długi weekend pozwolił odreagować dwa muzyczne dni nad Jeziorem Strzeszyńskim podczas Enter Enea Festival. A piąta edycja Festiwalu tradycyjnie już dała uczestnikiem wiele wrażeń muzycznych, ale nie tylko. Zapewne większość osób, całkiem słusznie wydarzenie muzyczne, którego dyrektorem artystycznym jest Leszek Możdżer kojarzy z jazzem, ale w tym roku nowością miały być koncerty, w których dominujące jest słowo. Poprzednie edycje Festiwalu trudno uznać za ortodoksyjnie jazzowe i nie powinniśmy się dziwić niespodziankom i eksperymentom. Trudno z resztą podczas takiego wydarzenia procentowo określać ile ma być jazzu. W końcu różnorodność gatunków muzycznych, otwartość, zaskoczenia dobrze się komponują z atmosferą plenerowego festiwalu odbywającego się w czerwcowe wieczory w pobliżu jeziora. Niech nie będzie szablonowo, przewidywalnie, niech będzie na najwyższym muzycznym poziomie!

                Pierwszy dzień festiwalu otworzył występ rumuńskiego jazzowego tria pianisty Sorina Zlata, który zaledwie od dziewięciu lat gra na tym instrumencie co zapewne ma wpływ na autentyczność i świeżość tego bandu. Po tym lekkim wstępie przyszedł zapowiadany czas na ciężkie, poważne tematy z dominującym słowem.

               Na publiczności wrażenie musiała zrobić skala przygotowań na scenie do wykonania "Pamiętnika z Powstania Warszawskiego" ze słowami Mirona Białoszewskiego i muzyką Mateusza Pospieszalskiego. Oparta na prozie Białoszewkiego koncert wymyka się klasyfikacjom. Utwór wykonywany na scenie to poetycko-muzyczny utwór będący hołdem dla uczestników i ofiar Powstania Warszawskiego. Tekst i muzyka oddając z ekspresją tragedię Warszawy stają się uniwersalną całością o antywojennej wymowie. Na scenie niepodważalnym liderem był pełen energii Mateusz Pospieszalski, ale ze swojego zadania świetnie wywiązała się Anna Maria Jopek i Adam Nowak z zespołu Raz Dwa Trzy. Przejmujące wykonanie, fraza Białoszewskiego, śpiew wokalistów, aranżacje, to wszystko musiało zrobić duże wrażenie na słuchaczach. Ostatnim punktem programu tego dnia był "Bal w operze" Juliana Tuwima z muzyką Leszka Możdżera, w wykonaniu aktorów wrocławskiego teatru muzycznego Capitol. Po trzynastu latach od premiery utworu podczas 24. Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu dokładnie w tym samym składzie publiczność zgromadzona na Enter Enea Festival miała okazję go usłyszeć. Satyryczny awangardowy poemat Tuwima z 1936 r. wzbudza kontrowersje i dzisiaj. Pełen neologizmów, balansujący od groteski do absurdu tekst publiczność mogła śledzić na ekranie. Muzyka Możdżera i sposób wykonania przypadł do gustu zgromadzonym. Należy podkreślić, że kompozytor nie ułatwił zadania wokalistom. Muzyka była bardzo różnorodna od jazzu do hard rocka. Awangardowy tekst podkreślała i współgrała z nim awangardowa linia melodyczna i sposób wykonania.

                Kolejny festiwalowy wieczór rozpoczął się od występu Leszka Możdżera, Atom String Quartet oraz wibrafonisty Dominika Bukowskiego. I w tym przypadku zwolennicy purystycznie jazzowego oblicza Enter Enea Festival byli niepocieszni ponieważ muzycy zacierali granice między gatunkami muzycznymi, między jazzem, a współczesną muzyką klasyczną.

           Kolejni muzycy, którzy pojawili się na scenie wchodzący w skład Ambrose Akinmusire Quarted zaprezentowali klimatyczny jazz, który momentami zmierzał w stronę awangardy. Lider grupy prowadził na trąbce dialog z pozostałymi muzykami, by po chwili oddać im scenę. Koncert Ambrose'a Akinmusire'a był okazją do wysłuchania koncertu jednego z najbardziej docenianych młodych trębaczy jazzowych.

             Ostatnim koncertem tegorocznego Enter Enaea Festival był występ pianisty Michaela Wollny'ego, klawesynistki Tamar Halperin i gitarzysty Hanno Busch'a, którzy zagrali utwory z płyty "Wunderkammer". Już wymienione instrumenty wskazują, że można się było spodziewać ciekawego, rzadko słuchanego brzmienia. Smaczku koncertowi dodały problemy techniczne z wrażliwym klawesynem, któremu nie służyła wilgoć z pobliskiego jeziora. Ostatecznie problemy natury technicznej udało się rozwiązać zastępując go instrumentem zbliżonym brzmieniowo. Słuchacze byli świadkami dialogów między fortepianem, klawesynem i gitarą elektryczną oraz energetycznych solówek. I ta propozycja pokazywała, że można swobodnie zacierać granice między gatunkami. W tym przypadku klasyką, jazzem i rockiem. Był to ostatni występ na tegorocznym Enter Enea Festival. Warto podkreślić, że w tym roku nawet pogoda była odmienna niż zwykle. Wydawało się wszystkim, że deszcz jest jego nieodłączną oprawą. A tu niespodzianka. W każdym razie muzyka na świeżym powietrzu w pięknym otoczeniu i dwa niezmącone niczym zachody słońca nad Jeziorem Strzeszyńskim pozostaną miłym wspomnieniem do kolejnej edycji Festiwalu.

 

               

               

               

Galeria