Na mandolinie i gitarze o Jerozolimie

Na mandolinie i gitarze o Jerozolimie

Kategoria: Muzyka

Autor: tekst: Szymon Kawała; zdjęcia: Jakub Marciniak

Data publikacji: 2014-08-18

A a

 

17 sierpnia o godzinie 19. rozpoczął się Koncert inauguracyjny Festiwalu Polskiej Akademii Gitary. Odbył się w auli UAM w Poznaniu. Głównymi gwiazdami wieczoru byli: znany mandolinista Avi Avital i jeden z najlepszych polskich gitarzystów klasycznych oraz dyrektor artystyczny tego festiwalu Łukasz Kuropaczewski.

Po krótkich przemowach dra Marcina Poprawskiego – dyrektora festiwalu oraz Ryszarda Grobelnego prezydenta miasta Poznania rozpoczął się koncert utworem finale molto presto g-moll napisanym przez polskiego kompozytora Franciszka Lessela w wykonaniu orkiestry Teatru Muzycznego w Poznaniu. Dzieła Lessela pomimo pięknych melodii zostały częściowo zapomniane, a szkoda, gdyż zostawił on utwory będące kwintesencją klasycyzmu, co mogliśmy usłyszeć.

Publiczność nagrodziła wykonawców brawami, a na salę wszedł Łukasz Kuropaczewski, by zagrać koncert na gitarę i małą orkiestrę napisany przez brazylijskiego kompozytora Heitora Villa – Lobos. Po klasycznej harmonii usłyszeliśmy nowoczesne dzieło pełne dysonansów, zmienne, lecz zawierające także przyjemne fragmenty oddzielające niemiłe dla ucha akcenty. Jest to z pewnością utwór wymagający mistrzowskiego opanowania technik gry na gitarze przez solistę, widać było kunszt i zaangażowanie pana Łukasza, a także zmęczenie, gdy ocierał pot z czoła podczas kilku taktów przerwy. Po zakończeniu nastąpił kwadrans przerwy przed główną atrakcją wieczoru. W ciągu tych kilku minut można było dostać jeden z pierniczków gitarowych babci Krysi, oddanej wolontariuszki festiwalu, kupić płyty Aviego Avitala i Łukasza Kuropaczewskiego oraz wspomóc fundację „Niesiemy Nadzieję”.

Po dzwonku sygnalizującym rychłe rozpoczęcie drugiej części koncertu na salę wszedł Avi Avital grający wraz z orkiestrą Koncert J.S Bacha a-moll (BMV 1041). Znany utwór w nowym wydaniu brzmiał pięknie, jedyną zmianą jest mandolina solo zamiast skrzypiec, atmosfera baroku pozostała bez zmian.

Ostatnim punktem programu wyczekiwanym przez słuchaczy była premiera „Jerusalem Concerto” skomponowanego przez Angelo Gilardino. Na początku obaj wirtuozi mieli zagrać inny koncert na mandolinę, gitarę i orkiestrę Angela, lecz on zaproponował im skomponowanie nowego, spersonalizowanego dzieła. Partytury dla orkiestry i nuty zostały napisane dopiero dwa miesiące temu! Niestety gwóźdź programu zawiódł moje oczekiwania. Utwór powstał by oddać atmosferę Jerozolimy i sprostał zadaniu, lecz w sposób, którego się nie spodziewałem. Nowoczesna kompozycja pełna dysonansów i chaosu jest nieprzyjemna dla ucha i nuży, gdyż buduje napięcie nie dając mu ujścia. Powolny akompaniament orkiestry wciąż stawał się głośniejszy, narastało napięcie jak w filmach grozy, po czym nagle niczym wyskok potwora lub szaleńca wchodziły szybkie partie solistów, lecz nie było chwili wytchnienia jak we wcześniejszym utworze Villa-Lobosa.

To miał być koniec, orkiestra, dyrygent i soliści się ukłonili, przyszli wolontariusze z kwiatami i gwiazdy wyszły, na szczęście wszyscy wrócili i nastąpiły jeszcze bisy. Na początku soliści zaproponowali nam utwór napisany przez Manuela de Fallę, piękny i żywiołowy, aż czuć w nim Hiszpanię, choć okazał się trochę krótki, po czym każdy zagrał utwór od siebie: Łukasz Kuropaczewski zagrał „Asturias” Isaaca Albeniza zadziwiając po raz kolejny swoją techniką i ekspresją, a Avi Avital zagrał tradycyjny bułgarski taniec „Bucimis”, o niezwykłym rytmie (metrum 15/16!). Kiedy pod koniec utworu zaczął grać jeszcze szybciej i bardziej żywiołowo słuchacze byli pod takim wrażeniem, że utwór nagrodzono owacjami na stojąco. Tym akcentem zakończył się Koncert inauguracyjny Festiwalu Akademii Gitary.

 

 

 

Galeria