Naszych wspomnień kilka z trzeciej edycji LuxFestu 2014.

Naszych wspomnień kilka z trzeciej edycji LuxFestu 2014.

Kategoria: Muzyka

Autor: tekst i zdjęcia: Maciej Godek, Michał Marciniak

Data publikacji: 2014-10-05

A a

                Mimo, że już kilka dni minęło od ostatniej edycji LuxFestu to i tak, cały czas siłą wyobraźni wracamy do tego wydarzenia, głównie ze względu na kapitalną robotę ze strony organizatorów i świetnie spędzone chwile. Poprzednia forma przeszła do lamusa, dzięki czemu widownia mogła nie jeden, a całe dwa dni napawać się obecnością muzyków na scenie. To chyba jedna z najważniejszych i najbardziej familijnych imprez jaką poznańska Arena widziała w tym roku – oprócz samych koncertów znalazło się miejsce dla maluchów, które mogły rozwijać swoją wyobraźnię w rodzinnej strefie LuxArtu lub aktywnie spędzić czas z rodzicami. Każdy z nich mógł spróbować swoich sił uderzając w bębny, czy pociągając za struny gitary, a także rzeźbiąc figurki z modeliny i filcu, a jeśli wołał wziąć do swej dłoni pędzel to nic nie stało na przeszkodzie, by i w tej dziedzinie się spełnić.

Pierwszy dzień rozpoczął się od koncertu laureata muzycznego konkursu „Nasze miasto gra” – Drop. Następnie swój występ zaczął najbardziej familijny, już wręcz kultowy zespół, którego piosenki wszyscy znają – Arka Noego. Grupa dzieci pod przewodnictwem Roberta Friedricha zaprezentowała utwory z nowego albumu, nie zapominając o największych hitach, takich jak: Tato, Święty święty uśmiechnięty czy Sieje je, które skradły całkowicie serca publiczności. Następnie na scenie pojawił się, dostarczony LuxBusem ze Strumienia, kolejny nagrodzony zespół 8 lat w Tybecie.

Zaraz po nich przyszła największa niespodzianka sobotniego koncertu. Zespół Dikanda, który swoim folkowym brzmieniem sprowadził pod scenę ogromną rzeszę ludzi, by chwilę później zabrać ich na wycieczkę po orientalnych brzmieniach z całego świata. Ogromną zaletą tego występu były żywe instrumenty, charyzmatyczna wokalistka i umiejętność zabawy z widzami, przez co ci za każdym odpłacali się gromkimi brawami, a gdy zespół miał już ze sceny schodzić sala reagowała na tyle ekspresywnie, że powracali na kolejne bisy.

Mniej więcej o 18. rozpoczął się Hip-Hopowy akcent festiwalu. Pierwszy na scenie stawił się duet Jarecki & BRK, który wprowadził ogromną żywiołowość w poczynania widowni – towarzyszył im, jak na początku się wydawało, mało znany DJ z długimi, jasnymi włosami. Raperzy zaskoczyli ogromną energią na scenie, byli wszędzie, skakali, tańczyli, mieli świetny kontakt z publicznością. Można wręcz powiedzieć, że nie tylko się dwoili, co troili – co w tym przypadku nie jest zwykłym rzucaniem słów na wiatr, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że w pewnym momencie DJ odszedł od swojego miksera, zdjął czapkę i perukę, a widowni ukazał się wszystkim doskonale znany – Grubson. Już nie duet, a tercet wstrząsał poznańską Arenę.

Występ Jarecki & BRK to zaledwie pierwsza część Hip-Hopowego grania. Gdy Panowie zeszli ze sceny zastąpił ich poznański zespół Pięć Dwa. Atmosfera na Arenie weszła na kolejny poziom, Hans i Deep porwali widownię prezentując utwory z najnowszego albumu. Nie zapomniano także o solowych dokonaniach obu raperów, których momentami wspierał uczestnik "The Voice of Poland” - Chupa. Puntem kulminacyjnym ich występu były Konfrontacje i największy hit duetu – To My Polacy, widownia na tyle energicznie reagowała, że można było odnieść wrażenie, że nie pozwolą muzykom zejść ze sceny. Niestety dla nich – odwlekany koniec nadszedł, jednak Pięć Dwa dostało potężne brawa, tym samym przecierając szlak następnemu zespołowi.        

Apogeum koncertu jak można było się tego spodziewać pozostawiono na sam jego koniec, gdy na scenie pojawili się muzycy zespołu, którzy byli sprawcami ogromnego podekscytowania i poruszenia u widowni, nadszedł czas Luxtorpedy. Tak jak wcześniej obiecali – setlista została oparta na ich najnowszym długogrającym albumie - A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki. Publiczność już od pierwszego akordu oszalała, pogo złożone z prawie trzech tysięcy ludzi dało się we znaki ochroniarzom, którzy wyłapywali płynące w ich kierunku osoby. Artyści oczywiście nie zapomnieli o szlagierach, a na dużą uwagę zasługuje moment przed odegraniem utworu pt. Za wolność, gdzie wszystkie światła w Arenie zostały zgaszone, a frontman Luxtorpedy poprosił o zapalenie symbolicznego światełka dla wszystkich tych, którzy potrafili walczyć o wolną Polskę.     Zaraz po tym szaleństwo zaczęło się na nowo i trwało jeszcze parędziesiąt minut, aż do okolic północy. Należy też wspomnieć o pewnym wydarzeniu, jakie miało miejsce podczas ostatniego koncertu pierwszego dnia festiwalu. Jak już wcześniej wspominaliśmy – LuxFest to bardzo rodzinne wydarzenie, dlatego nie powinny nikogo dziwić oświadczyny do jakich doszło na scenie. Litza w pewnej chwili wywołał pewnego mężczyznę - Przemka, jak się okazało przyszłego narzeczonego swojej ukochanej Magdy, którzy razem przyjechali na koncert z drugiego końca Polski – Bieszczad. Jak widać, Robert Friedrich oprócz tego, że jest wspaniałym muzykiem i organizatorem, jest także cudownym człowiekiem, który potrafi spełnić niejedno marzenie.

Niedzielne koncertowanie zaczął dobrze zapowiadający się i znany już nam poznański rockowy twór Eleanor Gray. Zaraz po nich, utrzymując podobny muzycznie klimat wystąpił zespół Fuzz, tym razem z północy Polski. Chwilę później, po udanym koncercie na scenie zagościł ponownie rockowy Atom z Wrocławia.

Po trzech mocnych i niezwykle udanych występach przyszedł czas na  chwilę orzeźwienia, które zapewniła Natalia Niemen wykonując utwory z repertuaru swojego ojca. Fani mocniejszych brzmień mogli być sceptycznie nastawieni do występu nawet chwilę przed koncertem, ale Natalia razem z zespołem dzięki swojej muzyce pozwoliła zapomnieć o mocnych przesterach gromadząc przed sceną wszystkich, bez względu na upodobania. Świetnym pomysłem było zagranie mniej znanych utworów Czesława Niemena, przybliżając jego twórczość z ostatnich dwóch płyt Terra Deflorata i Spodchmurykapelusza. Nie zabrakło jednak dobrze znanego utworu ojca Natalii Dziwny jest ten świat. Artystka pokusiła się jednak na zaskakujące zakończenie nieco odbiegając od nazwiska wykonując polską wersję piosenki Heaven z repertuaru zespołu Allies. Niestety nawet po gorących okrzykach kierowanych w stronę sceny zabrakło czasu na bisowanie.

Wracając do mocnego uderzenia po krótkiej chwili poznańską arenę zalały dźwięki płynące z instrumentów Tymoteusza, czyli zespołu 2Tm2,3.  Jeśli w ostatnich czasach można było ich usłyszeć, to tylko w łagodniejszej akustycznej wersji, z której jednak na Luxfest zrezygnowali, a nawet podbili swoje uderzenie występując z dwoma zestawami perkusyjnymi. Podczas koncertu na scenie zagrali muzycy znani z Luxtorpedy w składzie: Robert „Litza“ Friedrich (git, voc), Robert „Drężmak“ Drężek (git, voc), Krzysztof „Kmieta“ Kmiecik (bas) , Tomasz „Krzyżyk“ Krzyżaniak (dr), oraz Beata Polak, grająca na drugim zestawie perkusyjnym. W towarzystwie dobrej muzyki świetnie zaprezentowali się też Tomasz Budzyński i Dariusz Majelonek wzbogacając całość o swoje wokale.

Gorącą, panującą od początku festiwalu atmosferę podtrzymał, a nawet nieco podniecił Jelonek łącząc w jedną całość muzykę skrzypcową z hard rockiem i dużą dozą szaleństwa. Nie tylko frontman, ale i cały zespół nie dał publice ani chwili odpoczynku nakłaniając fanów do kilku „ścianek poznanianek“, czyli dosłownego szaleństwa pod sceną już od pierwszego utworu. Jelonek to znakomity przykład, że ważne jest to, co dzieje się na scenie obok muzyki. Cały koncert urozmaicony był efektami pirotechnicznymi, układami tanecznymi i wstawkami muzycznymi takimi jak Mahna Mahna z dobrze znanych Muppetów. Grunt to nawiązać dobry kontakt z publiką, w czym Jelonek czuje się dobrze.

Największe muzyczne wydarzenie organizatorzy zapewnili jednak na sam koniec festiwalu.  Po 25 latach od stworzenia zespołu Acid Drinkers ponownie podbili kolejną scenę w swoim pierwotnym składzie, czyli razem z Litzą na gitarze i wokalu. Po wykonaniu kilku pierwszych utworów koncert został przerwany przez prezydenta Miasta Poznania – Ryszarda Grobelnego, który osobiście pogratulował zespołowi i wręczył Srebrną Pieczęć Miasta Poznania z najlepszymi życzeniami. Po kilku kolejnych utworach z debiutanckiej płyty Are You a Rebel? Miejsce Litzy zdominował Yankiel, ale ten na scenę wrócił jeszcze nie raz.

Pomimo wszystkich plusów i świetnych zespołów frekwencja nie była wyśmienita, a co najwyżej zadowalająca. Aczkolwiek nie mamy co narzekać, bo Luxfest w Krakowie właśnie z powodu braku wystarczającej sprzedaży biletów nie odbył się. Może impreza była za bardzo rozciągnięta w czasie i zamiast skupić fanów dobrej muzyki na poznańskiej arenie występowała rotacja tłumu? Mamy jednak nadzieję, że nie była to ostatnia edycja imprezy i będziemy cyklicznie co roku odwiedzać największy festiwal rodzinno-rockowy w Poznaniu, a może i nie tylko…?

Galeria