Poznań Doznań, czyli największa impreza urodzinowa w ciągu 10 lat.

Poznań Doznań, czyli największa impreza urodzinowa w ciągu 10 lat.

Kategoria: Muzyka

Autor: tekst i zdjęcia: Maciej Godek

Data publikacji: 2014-10-17

A a

  Cała urodzinowa impreza miała miejsce w Eskulapie 10 października, gdzie z przyjemnością zawitaliśmy. Świętowanie zaczęło się o godzinie 16.30, kiedy na scenę wkroczył znany ze swoich rockowo-amerykańskich brzmień, miejscowy zespół Eleanor Gray. Dwie gitary, bas, perkusja i wokal to świetny pomysł na rozgrzanie publiczności.

  Po krótkiej przerwie miejsce na scenie zajął The Ploy, czyli młody zespół tworzący muzykę z pogranicza alternatywnego rocka, popu i elektroniki. Pomimo 3 osobowego składu, chłopaki potrafią wprowadzić niestandardowe brzmienie i jednocześnie kameralną atmosferę.

Chwilę później salę Eskulapu zalało indie-rockowe brzmienie płynące z instrumentów Terrific Sunday. Zaraz po nich na scenie pojawili się Drivealone, również ujmując fanów swoimi dźwiękami.

      Kiedy publika była już dobrze rozgrzana i przygotowana na kolejną dawkę profesjonalizmu miejsce artystów zajął Krzysztof Zalewski razem ze swoim zespołem. Wirtuoz swojego głosu w połączeniu z gitarą, perkusją i instrumentami klawiszowymi podniecił ogień przed sceną. Obok autorskich utworów Zalewski pokusił się o wykonanie piosenki Grzegorza Ciechowskiego „Nie pytaj o Polskę“, co było kolejnym dobrym posunięciem z jego strony.

        Po wprowadzeniu melancholijnego nastroju  przyszła pora na ulubioną przeze mnie część koncertu. Na scenie pojawił się zespół happysad, a razem z nim premierowe nowości. Chłopaki wykonali 3 utwory ze swojej nowej płyty, której premiera po długich oczekiwaniach została ustalona na 20-go października. Obok klasycznego i znanego przez wszystkich fanów składu, instrumentami klawiszowymi i syntezatorami zajął się Maciej Ramisz, który współtworzył płytę z zespołem. Po dwóch piosenkach z nowej płyty nasuwa się pytanie czy całość zostanie utrzymana w nowoczesnych elektronicznych klimatach? Mimo gromkich braw i oczekiwań publiczności wykonawcy nie mogli wykonać żadnego bisu.

            Tym razem po nieco dłuższej przerwie przyszedł czas na sprawców całego zamieszania. Kiedy Wiraszko wszedł na scenę ze swoim zespołem, publika oszalała wsłuchując się w rytmy Much. Na scenie obok zespołowych muzyków wystąpili goście specjalni, czyli Katarzyna Nosowska i Paweł Krawczyk (HEY), Peja, Kawalec (happysad), Maciejewski i Waliszewski. Podczas koncertu z publiczności przez cały czas można usłyszeć krzyki z życzeniami. A co o nowej płycie jaką sprezentowały sobie Muchy? „Karma Market“ – zderzenie dwóch słów pochodzących, można by powiedzieć, z całkowicie innych światów. „Karma“, czyli określenie ściśle związane z duchowością i filozofią łączy się ze słowem „Market“, czyli miejscem zakupów, gromadzenia dóbr materialnych. Po pierwszym przesłuchaniu albumu nieco się zdziwiłem słysząc angielskie teksty  w trzech utworach. Znając zespół z poprzednich płyt śmiem stwierdzić, że Wiraszko jest dobrym tekściarzem i do tej pory wychodziło mu to na plus, ale po co wplątał ograny przez większość artystów język? Po dziesięciu latach postanowił nagrać coś innego, coś co burzy spójność albumu oraz zaciera jednolitą warstwę liryczną, znaną z poprzednich wydawnictw. Niestety na tym się nie kończy, a dopiero zaczyna. Cała płyta mogła być utrzymana w spokojnym, melancholijnym klimacie z przeważającymi balladami, ale całą koncepcję burzą wprowadzające zamieszanie utwory z wykorzystaniem dużej dawki elektroniki, które przypominają jednak dawny, wypracowany już styl Much. W porównaniu do poprzednich "Karma Market" jest bodajże najmądrzejszym ich albumem, ale czy to wystarczy?

 

Galeria