Samotność po zmierzchu z Anią D.

Samotność po zmierzchu z Anią D.

Kategoria: Muzyka

Autor: Magdalena Brylowska

Data publikacji: 2014-01-15

A a

Gdy w 2002 roku startował pierwszy w Polsce talent show nikt jeszcze nie miał pojęcia jak działa machina programów opartych na tej formule. Zapewne nikt też się nie spodziewał, że osoba, który wygrywa program może być największym przegranym, zaś sukces mogą osiągnąć nie ci, którzy zaszli najdalej, lecz ci, którzy pozostali wierni własnym muzycznym przekonaniom i nie zgadzali się na genialne pomysły wytwórni płytowych. Choć zajęła 8 miejsce, Ania Dąbrowska jest największą wygraną wszystkich edycji Idola. Charakterystyczna, charyzmatyczna, wrażliwa i niesamowicie zdolna, do tego wszystkiego niezależna. Po zakończeniu Idola do współpracy zaprosił ją Andrzej Smolik, by nagrywała chórki do płyty Krzysztofa Krawczyka „…bo marzę i śnię”, którą produkował. Następnie wzięła udział w Projekcie SI 031, w ramach, którego zaśpiewała w trzech utworach. Do dziś ta płyta jest uznawana za jedną z najlepszych płyt polskiej sceny niezależnej. Jest to zbiór niezwykłych kompozycji, wykonywanych przez nietuzinkowych wokalistów. Ania miała szczęście być do nich zaliczona już na wstępie swojej kariery.

2004 rok był rokiem wielkiego sukcesu Ani, ukazała się jej debiutancka płyta „Samotność po zmierzchu”. Za produkcję odpowiadał Bogdan Kondracki, jeden z najlepszych producentów, jeśli nie najlepszy. Płyta podbiła serca słuchaczy i zdobyła uznanie wśród krytyków, a singiel „Tego chciałam” przez długie tygodnie nie opuszczał list przebojów. Kolejne utwory „Charlie, Charlie” i „Inna” umocniły pozycję Ani na rynku i tylko zaostrzały apetyt na jej kolejne projekty. W niedługim czasie płyta zdobyła status złotej za sprzedaż 40 tys. egzemplarzy. W konsekwencji dostała trzy Fryderyki w kategoriach: nowa twarz fonografii, album roku i wokalista roku.

Po znakomitym debiucie Ania kontynuowała swoją artystyczną drogę i z ogromną rozwagą wybierała projekty, w których się udzielała. Zanim wydała drugą płytę wzięła udział w nagraniu albumu „Unhappy Songs” formacji Silver Rocket, co tylko przysporzyło jej nowych wielbicieli. W 2006 wydała krążek „Kilka historii na ten sam temat”, który zapoczątkował cykl albumów nawiązujących do lat 60. i 70., w ramach cyklu ukazały się jeszcze „W spodniach czy sukience” z 2008 i „Ania Movie” z 2010. Ostatnia płyta „Bawię się świetnie” stanowi nowy rozdział w twórczości Ani, choć niezbyt odległy od tego, co proponowała wcześniej, niezmienne pozostają piękne teksty, znakomite kompozycje i głos Ani, który chwyta za serce nawet największych twardzieli.

Podczas sobotniego koncertu po zmierzchu nie grozi nam samotność, choć trasa koncertowa w ramach której Ania zawita do Poznania jest dedykowana jej pierwszej, bowiem tak naprawdę, po wydaniu tej płyty nie było żadnej trasy. W ramach żalu za grzechy i mocnego postanowienia poprawy Ania postanowiła udobruchać swoim wiernych fanów i sprawić im prezent noworoczny – koncert, który powinien odbyć się 10 lat temu. Bilety na to niezwykłe wydarzenie od dawna są wyprzedane, co nie jest nowością, jeśli chodzi o koncerty tej konkretnej wokalistki. Spóźnialskim pozostaje wiara, że może uda im się siłą woli przenieść z własnego mieszkania tuż pod scenę, bo o legalnym wejściu już nie ma mowy.