Święto fanów rocka w poznańskiej Arenie!

Święto fanów rocka w poznańskiej Arenie!

Kategoria: Muzyka

Autor: tekst i zdjęcia: Marta Nowicka

Data publikacji: 2015-03-01

A a

28.02.2015 w poznańskiej Arenie odbyła się kolejna już edycja Rocket Festiwal’u. Fani dobrej, polskiej muzyki mogli usłyszeć i zobaczyć sześć świetnych, zróżnicowanych zespołów, co dla większości było nie lada gratką. Sądząc po reakcjach zgromadzonej publiczności – nie zawiedli się!

Już około godziny 15.00 pod halą czekało sporo fanów rocka, a wciąż ze wszystkich stron napływali kolejni. Festiwale jak ten, pokazują, że muzyka naprawdę łączy – przekrój wiekowy, stylistyczny i behawioralny uczestników imprezy był przeogromny.  Czterolatek w ogromnych słuchawkach skaczący obok pana, który lata nastoletnie ma już za sobą, nie powinien nikogo dziwić – i nie dziwił.

Jako pierwszy miał zagrać zespół CHEMIA. Muzycy już od pierwszych dźwięków porwali, niemałą, jak na wczesną porę, publiczność. Charakterystyczny głos, charyzma wokalisty, energia i świetne granie muzyków przyciągały pod scenę coraz więcej osób. Kilkudziesięciominutowy koncert przeleciał nie wiadomo kiedy i pozostawił niedosyt. Zdecydowanie warto posłuchać chłopaków na żywo!

Kolejnym punktem programu był występ śląskiej grupy Oberschlesien. Użyłam słowa występ celowo, gdyż nie był to zwykły koncert – oprawa sceniczna, stroje, charakteryzacja przypominała coś w rodzaju muzycznego przedstawienia.  Na scenie było gorąco i to dosłownie – muzycy postanowili ozdobić swoje show buchającymi ze sceny ogniami i dymem. Ciężka muzyka z tekstami w śląskiej gwarze przypadła do gustu publiczności, która żywo reagowała na wydarzenia na scenie i domagała się bisu.

Następny na festiwalowej scenie pojawił się zespół Muchy – poznaniakom świetnie znany i lubiany. Wiraszko z kolegami zaprezentowali materiał zarówno z najnowszej płyty, jak i starsze utwory. Nie mogło zabraknąć  „Miasta doznań”, która to piosenka zakończyła, subiektywnie nieco krótki koncert. Warto wybrać się na solowy koncert Much, zdecydowanie.

Pod sceną zaczęło się robić gęściej, a oczekiwanie na kolejną gwiazdę – Happysad, stawało się coraz bardziej niecierpliwe. I było na co czekać! Chłopaki zagrali bardzo dobry, energetyczny i technicznie świetny koncert. Publiczność standardowo wyśpiewała większość utworów razem z wokalistą – na setliście znalazły się zarówno najnowsze aranżacje jak i najstarsze hity zespołu, których najmłodsza część publiczności mogła nawet nie pamiętać.

Następnie nadszedł czas na Kasię Nosowską i zespół Hey. Publiczność bardzo entuzjastycznie przywitała wokalistkę i muzyków. Nosowska zachwyciła już od pierwszych dźwięków – niewątpliwie jest jedną z najlepszych polskich wokalistek, a jej pokora i nieśmiałość są ogromnym atutem. Między utworami zabawiała publiczność opowiadając o tym, jak bardzo nie potrafi przemawiać, o życiowych przemyśleniach. Genialne utwory z początków kariery jak i te najnowsze, przeplatane opowieściami i ciągłymi podziękowaniami dla publiczności stanowiły idealną całość. Dla samego Hey’a warto było przyjśćJ

Na sam koniec, wyczekiwana przez publiczność, co można było dostrzec po zespołowych koszulkach, zagrała Luxtorpeda. Chłopaki zaczęli swój występ regionalnym akcentem i zrobili sobie zdjęcie z publicznością i biało-niebieskim szalikiem Lecha Poznań, z okazji nadchodzących urodzin klubu.  Mocne riffy, niesamowita energia i teksty, które o czymś mówią to ich znak rozpoznawczy – nie zawiedli. Fani grupy szaleli pod sceną, mimo późnej pory i zmęczenia. Było to idealnie zwieńczenie całego Rocket Festiwal’u.

Nie często ma się okazję usłyszeć i zobaczyć tylu wspaniałych muzyków, wokalistów na jednej scenie. Dobrze, że są takie festiwale i dobrze, że tylu ludzi chce w nich uczestniczyć – nic lepiej nie łączy i nie poprawia humoru niż duża dawka świetnej muzyki! Zdecydowanie był warto tam być! J

Galeria