Taki Jarocin 2014

Taki Jarocin 2014

Kategoria: Muzyka

Autor: tekst: Anna Janowczyk; zdjęcia: Karol Cichoński

Data publikacji: 2014-07-25

A a

 

Jarocin poszukujący

W nocy z niedzieli na poniedziałek zakończyła się kolejna edycja Festiwalu Jarocin. Skrajne uczucia, które wzbudza festiwal są efektem różnic pokoleniowych dzielących publiczność i przyczyniają się do ciągłego poszukiwania przez organizatorów odpowiedniej formuły imprezy. Zmienia się Jarocin, to jasne. Czy jednak dziś mógłby wyglądać tak, jak wyglądał w latach 80.?

Muzyka – element wspólny

Powrót do przeszłości w mówieniu o Jarocinie 2014 nie jest tutaj konieczny, co nie oznacza, że takiego powrotu na samym festiwalu nie było. Wspomnienia na pewno wywołały rocznicowe występy Grabaża (świętującego na scenie z Kasią Nosowską, Munkiem Staszczykiem i Damianem Lange) oraz Dezertera. Wspaniałą „retrospekcją” okazał się także Punk Projekt – Wojciech Wojda, głos Farben Lehre, w energetycznym stylu przeprowadził przez jarocińską scenę Budzego z Armii, Harcerza z The Analogs, Gutka z Indios Bravos, Smalca z Gaga Zielone Żabki czy Młodego ze Zmazy. Panowie zaszczycili publiczność klasykami polskiego punk rocka, m.in. „Niezwyciężonym”. W punkrockowy klimat wprowadzili słuchaczy także artyści z Celi nr 3.

Swój najpopularniejszy album, „Pierwsze wyjście z mroku”, zaprezentował wraz z zespołem Piotr Rogucki. Nie zabrakło na scenie teatralności, do której przyczyniła się, poza samą muzyką Comy, także scenografia. Roguc zaprezentował się podczas tego festiwalu również u boku muzyków grupy Republika – projekt Nowe Sytuacje porwał publiczność. Na scenie pojawili się Tymon Tymański i Jacek „Budyń” Szymkiewicz – były to zdecydowanie wyjątkowe doznania dźwiękowe i wokalne, wspaniałe show.

Kultowe już brzmienia grupy KULT udzieliły się natomiast ostatniego wieczoru wiernym fanom zespołu, którzy po mocnym i bez wątpienia bardzo dobrym graniu Luxtorpedy, pożegnali Jarocin. W pamięci po tegorocznej imprezie pozostaną na pewno również przyjemne rockowe brzmienia brytyjskiej Anathemy i wyjątkowy występ Matisyahu, który połączył gatunki, takie jak reggae, hip-hop i rock z ezoterycznym żydowskim folkiem. Amerykański artysta złapał świetny kontakt z publicznością.

Dookoła

Organizacja tegorocznego Jarocina była poprawna, choć zdaje się że liczba fanów imprezy zaskoczyła nawet samych organizatorów. Przestrzeń festiwalowa została podzielona na dwie części, strefę gastronomiczną, poza którą nie można było wynosić napojów procentowych, oraz bardzo duży teren pod sceną – częściowo wykorzystany do aktywnej zabawy, a częściowo do rodzinnego relaksu na trawie. Uczestnicy mogli skorzystać z płatnych parkingów (30-50 zł), codziennie czyszczonych toalet czy pryszniców (5 zł).

Przyjemną atrakcją okołofestiwalową okazało się otwarcie Spichlerza Polskiego Rocka, który zebrał dorobek istotnej dla Jarocina polskiej muzyki rozrywkowej. W przerwach od gitarowych brzmień pobyć można było w mieście Jarocin z muzyką w inny, bardzo nowoczesny i przystępny sposób.

Nasz Jarocin

Agencja koncertowa Go Ahead szuka sposobu na „dobry” Jarocin. Czy znalazła go w tym roku? Udzielająca się na imprezie pozytywna atmosfera wskazuje, że tak. Może poza wiecznym powrotem do przeszłości, ciągłym zatrzymywaniem się na „kiedyś”, chodzi po prostu o festiwalową atmosferę – o muzykę, która, chociaż co dekadę będzie brzmiała inaczej i która będzie odbierana inaczej przez kolejne pokolenia, co roku przyciągnie tłumy na wciąż wyjątkowy Jarocin Festiwal.

 

Galeria