„Victory Obsessed” wystawa w CK Zamek w Poznaniu.

„Victory Obsessed” wystawa w CK Zamek w Poznaniu.

Kategoria: Sztuka

Autor: Magdalena Łukasiewicz

Data publikacji: 2013-09-27

A a

Artyści: Kuba Bąkowski, Yane Calovski, Lana Čmajčanin, Nemanja Cvijanović, Dani Gal, Douglas Gordon & Philippe Parreno, Assaf Gruber, Igor Grubić, Filip Jovanovski, Adela Jusić, Christine Laquet, Dominik Lejman, Alban Muja, Ahmet Öğüt, Obsessive Possessive Aggresion, Nikola Uzunovski, Sislej Xhafa, Mai Yamashita + Naoto Kobayashi

Kurator: Agata Rogoś


Na wystawie „Victory Obsessed” w nowej części CK Zamek będzie można obejrzeć prace kilkunastu artystów międzynarodowych. Filmy, instalacje, zdjęcia wypełniają nie tylko jedną salę, ale kilka- rozciągając się nawet na korytarz. Na chwilę przenosimy się do świata utkanego wrażliwością artystów, spacerujemy po planecie, na której wszystko jest grą. Jak giełda jest koncentracją wydarzeń rynkowych, tak wystawa "Victory Obsessed" umieszcza odbiorcę w skumulowanym kondensatorze współczesności.

Gra społecznych konwencji.

Wystawę rozpoczyna projekcja filmu na dwóch projektorach równocześnie. Lewy bardziej statyczny, prawy opowiadający historię. Poszczególne sceny, początkowo chaotyczne, zaczynają układać się w całość. Nie wiesz do końca o co chodzi, ale w to wchodzisz. Dookoła otaczają cię mężczyźni w kominiarkach. Główną rolę gra wielka kobieta, która niczym matka szykująca synów na wojnę, z ogromną starannością wykonuje na nich pracę charakteryzatora. Każdy czeka na swoją kolej, każdy jest starannie dopracowany, doklejony wąsik, okulary- wszystko po to, aby nie pokazać swojej twarzy. Mężczyźni kręcący się bez celu w atmosferze znudzonej meliny. Potem ściągasz przebranie, odegrałeś już swoją rolę i jesteś z boku. Po tobie będą następni, nie jesteś ważny.

Spore wrażenie robi również sala 20.000. Wchodzi się do ciemnego wnętrza, gdzie ze starego megafonu dochodzą złowrogie szepty. Sala wypełniona jest pulpitami, na których zamiast nut rozłożone są kartki z cyframi. Nad kominkiem góruje wielka liczba 20.000. Strach, konspiracja i anonimowość. Nikt nie śpiewa wspólnie tej samej pieśni.


Gra słów.

Bardzo przemówiła do mnie instalacja w formie kutej, żelaznej bramy, która otwiera nas na świat wieloznaczności. Wielkie żelazne litery układają się we francuski wiersz, gdzie z tych samych słów poprzez wymianę ich w kolejności, tworzone są dodatkowe znaczenia. Wszystko jest nowe, ale jakby takie same. W podobnym duchu, krótki filmik przedstawiający wyrazy i ich zmieniające się znaczenie w zależności od przedrostka.  Sam możesz wymazać "nie" ze słowa nieszczęście.


Gra w pracy

Instrukcja obsługi dla snajpera. Beznamiętny, kobiecy głos, informuje o taktykach radzenia sobie ze stresem. Patrząc jak wynoszą zwłoki, czujesz się bardziej świadomy, że to możesz być ty, jeśli nie będziesz dość dobry. Głos instrukcji- niczym głos superego, który każe ci ciągle biec. Masz szybkie tętno- nie możesz po prostu być, musisz działać. Zachowuj się zgodnie z instrukcją.

Gra w miłości

Kolejny film, opowiada pozbawioną romantyzmu historię miłości skinheadów. Dwie łyse głowy stoją w fontannie Di Trevi. Trudno uniknąć skojarzenia ze "Słodkim życiem" Felliniego, ale zamiast subtelnego uroku Anity Ekberg, mamy tu pełną mechanicznej namiętności pompę ssąco-tłoczącą. Scena nabiera tempa, para zaczyna się topić, ścigać, łapać spiesznie powietrze, by potem dać nura w płyciznę fontanny. Etiuda kończy się dużo mówiącym ujęciem na grosze, wrzucane do fontanny "na szczęście".

Bardzo ciekawa wystawa, będąca diagnozą kondycji człowieka współczesnego. Jesteśmy zapracowani, zagubieni, wiecznie się ścigamy nawet w miłości, a wszystko po to, żeby wygrać za wszelką cenę, nawet za cenę utraty siebie. Serdecznie polecam, najlepiej zainwestowane 7 złotych w tym tygodniu.