Ionesco  w Teatrze Nowym w Poznaniu

Ionesco w Teatrze Nowym w Poznaniu

Kategoria: Teatr

Autor: Magdalena Heruday-Kiełczewska

Data publikacji: 2013-09-28

A a

Od 13 września Teatr Nowy w Poznaniu wystawia „Lekcję” Eugène’a Ionesco w reżyserii Waldemara Szczepaniaka. Już sam początek spektaklu jest niepokojący, oto bowiem przemiła gospodyni, myjąca przed chwilą podłogę, informuje nas, że na czas trwania lekcji wszystkie drzwi są zamknięte. Wkrótce pojawia się dziewczyna, która chce uczestniczyć w korepetycjach „wszechwiedzącego” profesora. Gdy zjawia się ten ostatni, rozpoczyna się dialog, do którego wtrąca się czasem gospodyni Marysia. Dziewczyna chce złożyć pełne egzaminy doktorskie najszybciej jak się da i w związku z tym profesor usiłuje ustalić poziom jej wiedzy. Zaczyna od prostych pytań z matematyki, które urastają zaraz do rangi problemów egzystencjalnych. Uczennica podejmuje rozmowę, jednak po chwili zdaje sobie sprawę z absurdu sytuacji i przestaje udzielać prawidłowych odpowiedzi. Profesor początkowo schlebia dziewczynie jednak szybko doprowadza go ona do zdenerwowania. Stwierdza on zatem, że skoro uczennica nie rozumie arytmetyki być może łatwiej będzie z filologią. Wygłasza więc absurdalny wykład o podobieństwie języków: hiszpańskiego, neohiszpańskiego, francuskiego, włoskiego czy łaciny. Uczennica nie może wyjść z lekcji, coraz mniej rozumie, on zaś coraz bardziej „nakręca” swoje zdenerwowanie na tę, która według niego nie chce się uczyć. W końcu każe jej przeliterować wyraz NÓŻ i powiedzieć go w każdym języku. A sam wyraz materializuje się…

„Lekcja” zdaje się być odzwierciedleniem uczniowskiego snu-koszmaru, kiedy na korepetycjach zamykają się za nami drzwi, nauka nas z jednej strony przerasta, z drugiej nasze chęci zostają odrzucone, a za brak zrozumienia zostajemy zadźgani nożem.

Ale to tylko jedno skojarzenie. Inny obraz – pozornie inteligentnego naukowca, który chce udzielać korepetycji a pozostaje zamknięty na młodzież, nasuwa się gdy profesor zaczyna wpadać w spiralę łatwych pytań, czyniąc z nich życiowe kwestie i nie rozumie, że dziewczyna celowo źle odpowiada. To z kolei świadczy o jego krótkowzroczności i braku woli by dostrzec jej inteligencję i zapał oraz fakt, że rozumie ona znacznie więcej niż mu się wydaje. Profesor zdaje się zakładać z góry, że przychodzący do niego młodzi ludzie nie chcą rozumieć i nie chcą się uczyć. Tym samym wkłada ich zawsze do tej samej szuflady, w której jest nóż–kara za rzekomą niechęć do pobierania nauk i przyswajania wiedzy. Uczennica z kolei jakkolwiek chętna by pogłębiać wiedzę nie znajduje tego po co przyszła, a jedynie pseudo-naukowy bełkot. Mamy tu więc dwie strony, które nie są w stanie się porozumieć i potraktować siebie jako prawdziwi partnerzy do rozmowy, która jest z góry skazana na bycie monologiem. On zaś nie wnosi niczego do stanu wiedzy, jest bowiem stekiem dziwnych teorii i pomysłów, którym jest daleko od prawdziwie naukowego dyskursu.

Czyż i my tego wszystkiego nie znamy? Braku dobrego wytłumaczenia zapisanej liczbami tablicy, odpowiedzi „bo tak jest” lub skupiania się na prostych treściach, bez głębszego zrozumienia problemów, ignorancji naszego samodzielnego myślenia lub z kolei zbyt szczegółowego wchodzenia w niektóre zagadnienia, tytułów na wyrost?

Sztuka Ionesco choć napisana w latach pięćdziesiątych wydaje się być ciągle aktualna. Jest być może również wyrażeniem tęsknoty za prawdziwymi mistrzami, gotowymi dzielić się otwarcie swoją wiedzą i to wiedzą, która wcale nie musi swoją rozpiętością obejmować dziedzin od arytmetyki do filologii.

Wystawiony w Poznaniu spektakl jest dobrze zagrany i zrealizowany, z właściwym dynamizmem, elementami zarówno komedii jak i dramatu, podkreślanymi muzyką, która raz jest ognistym flamenco a raz przenikliwą, ostrą i niepokojącą melodią. Suspens buduje również operowanie światłem i oszczędna scenografia. Nad wszystkim góruje zwiastun tego co czeka nas na końcu spektaklu – powieszony zając.