Jerzy Stuhr i Tadeusz Różewicz

Jerzy Stuhr i Tadeusz Różewicz "Na czworakach" - relacja ze spektaklu

Kategoria: Teatr

Autor: Jagoda - youtube.com/miedzywierszamivlog

Data publikacji: 2016-05-18

A a

Jak osoba taka jak ja, nieposiadająca dostatecznej wiedzy i kompetencji, żeby tę sztukę ocenić, która z rzadka, ale za to bardzo entuzjastycznie zasiada na widowni teatrów, może napisać recenzję dramatu? Otóż daję sobie na to przyzwolenie, ponieważ każdy uczestnik takiego wydarzenia kulturalnego po wyjściu z sali już ma gdzieś z tyłu głowy pomyślane zdanie na temat tego, co zobaczył. Ja to zdanie spisuję.

Spektakl rozpoczyna dźwięk elektrycznej kolejki, kurtyna unosi się i dopiero po chwili białe światło uwidacznia postać Jerzego Stuhra, a raczej Laurentego, pochylonego nad zabawką. Laurenty, zasłużony poeta, uwielbiany przez ludzi, ma dosyć swojej pozycji społecznej, dosyć wynoszenia na piedestały. Każda próba pozostania w samotności kończy się fiaskiem. Drzwi gabinetu się nie zamykają, pojawiają się coraz to nowe postaci, które usilnie próbują nawiązać kontakt z Laurentym.

Wielu recenzentów zwraca uwagę na bardzo wyraźną kreację psa-szatana, kuszącego niemłodego już poetę ciałem Anny Kaczmarczyk. Natomiast mnie najbardziej spodobała się Pelasia, gosposia grana przez Dorotę Stalińską, obecna przez całą sztukę. Jej postać sprowadza Laurentego na twardy grunt. Zupa ma być zjedzona, bo wystygnie. I nie ma, co się targować z Pelargonią, która potrafi nawet i ministrowi przygadać. Jest przepełniona troską, chce jak najlepiej dla artysty, gotowa nawet użyczyć swoich pleców jako stołu.

W trakcie sztuki należy być przygotowanym na urywanie wątków i łączenie świata rzeczywistego z wytworami wyobraźni głównego bohatera. Na scenie, zupełnie niespodziewanie, pojawiają się strażnicy, dbający o przebieg przedstawienia i upominający nawet głównego bohatera. Dramat składa się z dwóch części: pierwsza w całości opowiada o schyłku życia pisarza, druga to pośmiertne sanktuarium, akcja rozgrywająca się w muzeum twórczości Laurentego. I właśnie druga część jest najmocniej przepełniona autoironią, na którą pozwolił sobie reżyser.

Jeżeli to, co napisałam Was nie przekonuje to może małe napomknięcie o Dorocie Stalińskiej w lateksie i Jerzym Stuhrze unoszącym się nad sceną jako kwintesencji absurdu w finałowej scenie sprawi, że zechcecie sprawdzić na własnej skórze, co się pomyślanego w Waszych głowach stworzy.

O sztuce  wspominaliśmy na stronie tutaj (http://aleczywarto.pl/teatr/na-czworakach-tadeusza-rozewicza-w-nowej-rzeczywistosci). Kliknij po więcej informacji ;)

Reżyseria: Jerzy Stuhr

Obsada: Jerzy Stuhr, Anna Kaczmarczyk, Dorota Stalińska, Michał Breitenwald, Wojciech Chorąży, Andrzej Glazer, Wiesław Komasa, Maciej Kosmala, Krystian Łysoń

Bibliografia:

http://culture.pl/pl/artykul/10-najwazniejszych-dramatow-tadeusza-rozewicza

http://kochamteatr.pl/na-czworakach/

https://www.terazteatr.pl/aktualnosci/na-czworakach-recenzja,2338,25