Mayday w Operze

Mayday w Operze

Kategoria: Teatr

Autor: Artur Bądkowski

Data publikacji: 2015-03-30

A a

Widzowie pierwszej odsłony sztuki Ray'a Cooney’a pt. "Mayday" dobrze wiedzą czego można się spodziewać po tym autorze. I mowa tu nie tyle o fabule farsy brytyjskiego autora ale jego wyobraźni scenicznej i specyficznym, chciałoby się powiedzieć,  angielskim humorze. Widz, który nie miał okazji zobaczenia jedynki, zgodnie z zapewnieniami Marii Seweryn na pewno nie miał problemów z rozwikłaniem pokrętnej intrygi, która zaprezentowana została w poniedziałek 30 marca na deskach poznańskiego Teatru Wielkiego przez Och-Teatr z Warszawy. Jeśli ktoś narzeka na swoje życie rodzinne, to niech sobie wyobrazi, że londyński taksówkarz John Smith grany brawurowo przez Rafała Rutkowskiego prowadzi podwójne życie. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego syn i córka nie wiedzący, że ich ojciec bigamista ma dwie rodziny, poznają się w Internecie i postanawiają się spotkać. Taksówkarz stara się wybić im to z głów i nie dopuścić do randki. Pomaga mu w tym przyjaciel, stary kawaler, grany świetnie przez Artura Barcisia - Stanley Gardner. Duet ten stara się lawirować w gąszczu kłamstw stworzonych przez Smith'a. Ile to wymaga energii i pomysłowości mogli się przekonać widzowie. A wszystko to z dużą dozą angielskiego humoru, dystansu do ludzkiej słabości i niesamowitego tempa. Cooney z pozazdroszczenia godną inwencją bombarduje widza  gagami i żartem słownym, które to znajdują wyraz w salwach śmiechu. I jest to zdrowy śmiech wynikający z sympatii do bohaterów, którzy brną w coraz bardziej absurdalne kłamstwa. Widz zastanawia się ze sceny na scenę jak bardziej mogą się jeszcze skomplikować perypetie londyńskiego taksówkarza i jego przyjaciela, którzy za wszelką cenę próbują nie dopuścić do ujawnienia przed jedną rodziną istnienia drugiej. Ray Cooney jest bardzo precyzyjny. Każdy element fabuły ma swój cel. Autor nie daje odetchnąć odbiorcy. Widz najbardziej skupia się na dwóch męskich postaciach, ale bez córki taksówkarza - energicznej  Vicky Smith granej przez Olgę Sarzyńską i jego dociekliwego syna Gavina - w tej roli Adam Serowaniec nie byłoby perypetii ojca bigamisty. Ważne miejsce u boku męża zajmują: temperamentna Mary grana przez Marię Seweryn i Barbara - w tej roli Monika Fronczek. Wygląda na to, że Krystyna  Janda zasmakowała w roli... reżysera fars Ray'a Cooney’a. To dobra wiadomość dla fanów angielskiego humoru. Licznie zgromadzona publiczność  w poznańskim Teatrze Wielkim mogła na pewno dwie godziny spędzone z aktorami Och-Teatru uznać za czas rozrywki na wysokim poziomie.  Nie raz jeszcze popularni aktorzy i Krystyna Janda jako reżyser przykują ich uwagę i spowodują, że będą tak  jak dzisiaj w świetnych humorach.

 

 mayday2-27-800x533

mayday2-30-800x533