Nie ma co owijać w bawełnę-politycy też są śmieszni.

Nie ma co owijać w bawełnę-politycy też są śmieszni. "Okno na parlament"

Kategoria: Teatr

Autor: Artur Bądkowski, zdjęcia: materiały organizatora

Data publikacji: 2015-07-10

A a

Publiczność teatralna nazwisko brytyjskiego autora Ray'a Cooney'a kojarzy głównie z komediami (farsami). Podczas spektakli "Mayday", "Mayday 2", "Wszystko w rodzinie", "Kochane pieniążki" salwy śmiechu przerywane są chwilami powagi. Nie inaczej dzieje się podczas wystawiania "Okna na parlament". Tytuł w tym przypadku bardzo dużo mówi. Okno jest kluczowym rekwizytem, to na jego framudze zostaje odnaleziony trup, a parlament (oczywiście ten na Wiejskiej) ma skierować naszą uwagę na świat polityki. Brytyjczyk podchodzi do niego z charakterystycznym dla jego pióra humorem, dystansem i pobłażliwością. Jednym z głównych bohaterów jest minister Wacław Wilski grany świetnie przez Piotra Gąsowskiego, który umawia się na schadzkę w pokoju hotelowym (z tytułowym oknem na parlament) z sekretarką z partii opozycyjnej. Tam właśnie minister znajduje ciało, jak się później okazało, detektywa wynajętego przez zazdrosnego męża kobiety. Niewygodne znalezisko staje się pretekstem do lawiny wydarzeń, powikłanych zwrotów akcji, które piętrzą się, jak to u Ray'a Cooney'a . Wacław Wilski nie zamierza zachować się jak prawomyślny obywatel. Zawiadomienie policji i wezwanie lekarza nie wchodzi w grę, ponieważ polityk musiałby wyjaśnić powód swojej obecności w jednym pokoju hotelowym ze wspomnianą sekretarką podczas bardzo ważnej debaty w parlamencie. Uruchomiłoby to konieczność tłumaczenia się przed innymi politykami i żoną niewiernego ministra. Wilski działa jak rasowy polityk. Postanawia przy pomocy swojego asystenta Sebastiana Mysiaka pozbyć się ciała detektywa. Jak widać, metody kochanka mające go uchronić przed dekonspiracją są bardzo zbieżne ze stereotypowymi cechami rasowego polityka, w sztuce uosabianymi przez ministra Wilskiego. Nieporadny asystent polityka grany brawurowo przez Jacka Łuczaka jest przeciwieństwem swojego szefa i wielokrotnie ze zderzenia tych dwóch osobowości wynikają komiczne sytuacje. Ale Ray Cooney wykorzystuje nie tylko ten kontrast. Kolejne wydarzenia komplikują plan Wilskiego. Humor sytuacyjny, kolejne gagi i dialogi wywołują salwy śmiechu publiczności. Na scenie pojawiają się kolejne postaci, które biorą udział w zapętlających się wydarzeniach. Krętactwa i kłamstwa Wilskiego, który mierzy się z kolejnymi kłodami wpadającymi pod jego nogi , sięgają szczytów komizmu. Widzowie są świadkami takiego zapętlenia akacji, humoru sytuacyjnego i dialogów, które do śmiechu doprowadzą każdego. Znakiem firmowym sztuk Cooneya jest szalone tempo i energia, która nie pozwala na chwilę nudy. "Okno na parlament" to sztuka, która pozwala na dwie godziny bezpretensjonalnego śmiechu z polityków. Autor udowodnił, że potrafi stworzyć najbardziej nieprawdopodobną intrygę rozgrywającą się w najróżniejszych środowiskach. Poznańska widownia miała okazję do obejrzenia sztuki reprezentującej dobrą rozrywkę z dobrą obsadą aktorską.

okno33

okno444